Syn Jacka Kurskiego odpowiada na zarzuty: Myślę o zmianie nazwiska i wyjeździe

Syn Jacka Kurskiego, Zdzisław Antoni Kurski, udzielił wywiadu dla "Super Expressu". Zaprzeczył w nim doniesieniom "Gazety Wyborczej" o rzekomych gwałtach na Magdalenie Nowakowskiej i zapowiedział dwa pozwy. Stwierdził też, że myśli o zmianie nazwiska i miejsca zamieszkania.

Zdzisław Antoni Kurski powiedział w rozmowie z "SE", że wciąż jest w szoku po lekturze artykułu "Gazety Wyborczej". Stwierdził, że "skala podłych kłamstw" jakie na niego wylano, go przygniata i rozważa zmianę nazwiska oraz wyjazd "gdzieś, gdzie nie sięgają ludzka podłość i nikczemność".

- "Gazeta Wyborcza" znalazła niewinną ofiarę, na której można zarobić. Im chodzi o polityczną zemstę. Oni chcą linczem na mnie wyrównać polityczne porachunki z Jackiem Kurskim - ocenił Zdzisław Antoni Kurski.

Syn Jacka Kurskiego podkreślił, że jest niewinny i nigdy nikogo nie skrzywdził. Stwierdził też, że "dewiacyjna postawa" Magdaleny Nowakowskiej, która oskarża, to "problem psychiczny czy psychiatryczny Nowakowskich".

- Jej chore rojenia nie mają żadnych podstaw faktycznych. Nigdy jej nie zrobiłem krzywdy. Jestem poszkodowany i napiętnowany przez nią. Będę szukał sprawiedliwości i ochrony przez pomówieniami - powiedział Kurski.

Syn Jacka Kurskiego zapowiedział, że skieruje do sądu dwa pozwy - przeciwko "Gazecie Wyborczej" i Magdalenie Nowakowskiej. Chce pozwać także swojego stryja Jarosława Kurskiego, który jest I zastępcą redaktora naczelnego "GW". W pierwszym artykule dziennika dotyczącym sprawy Zdzisława Antoniego Kurskiego pojawiła się informacja, że Jarosław Kurski nie brał udziału w żadnym etapie tworzenia i redagowania reportażu ani nie uczestniczył w decyzji o jego publikacji.

Zobacz wideo Piekło kobiet. Przemoc seksualna to w Polsce codzienność

Oświadczenie syna Jacka Kurskiego. "Moje relacje z Magdą były czysto braterskie"

Sprawa Zdzisława Antoniego Kurskiego rozgorzała po publikacji "Gazety Wyborczej" z dnia 21 lipca. Z reportażu wynika, że syn Jacka Kurskiego molestował i gwałcił Magdalenę Nowakowską, gdy ta była dzieckiem. Sprawa wyszła na jaw w 2015 roku i trafiła do prokuratury. Poszkodowana została przesłuchana tylko jeden raz, a śledztwo dwukrotnie umarzano. Rodzina Kurskich twierdzi, że oskarżenia padające pod adresem Zdzisława Antoniego Kurskiego to zemsta ojca Magdaleny Nowakowskiej na Jacku Kurskim, na którego wniosek stracił on pracę w Parlamencie Europejskim.

Po publikacji "Gazety Wyborczej" Zdzisław Antoni Kurski wydał oświadczenie. Stwierdził w nim, że jest niewinny i nigdy nie utrzymywał intymnych relacji z Magdaleną Nowakowską.

"Moje relacje z Magdą były czysto braterskie. Współczułem jej, gdyż wiedziałem, jak trudne ma życie z powodu uzależnienia ojca. Trwające od kilku lat próby oskarżenia mnie wiązałem dotąd wyłącznie z zemstą na moim ojcu, w związku z wyrzuceniem z pracy ojca Magdy. Mimo to nigdy nie prosiłem ojca o żadną pomoc w tej sprawie. Tym fałszywym oskarżeniom samodzielnie stawiłem czoła w prokuraturze, która tę sfingowaną sprawę dwukrotnie umarzała" - napisał syn Jacka Kurskiego.

Magdalena Nowakowska złożyła zawiadomienie do prokuratury

28 lipca "Gazeta Wyborcza" poinformowała, że Magdalena Nowakowska złożyła zawiadomienie w Prokuraturze Rejonowej Gdańsk-Wrzeszcz, informując, że gdy miała 9-12 lat, Zdzisław Antoni Kurski wielokrotnie ją gwałcił. Kobieta domaga się od prokuratury, aby ta przesłuchała ją i ścigała sprawcę.

Więcej o: