"Paśniki dla partyjnych cwaniaków". Konfederacja chce mniejszej liczby ministerstw na wzór Szwajcarii

Politycy Konfederacji skrytykowali rząd Zjednoczonej Prawicy za stworzenie "administracyjnego Bizancjum" składającego się z 23 ministerstw. Opowiedzieli się także za zmniejszeniem liczby resortów do ośmiu.

We wtorek 28 lipca odbyła się konferencja prasowa polityków Konfederacji Jakuba Kuleszy, Sławomira Mentzena oraz Grzegorza Brauna. Odnieśli się oni do zapowiadanej przez rząd rekonstrukcji.

- Administracja w Polsce przez ostatnie lata to jest jedno wielkie Bizancjum, które jak się zmienia, to na niekorzyść i nie z pobudek merytorycznych, ale z pobudek politycznych - ocenił szef koła Konfederacji Jakub Kulesza.

Sławomir Mentzen: Rząd PiS osiem razy zmieniał ministra finansów

Polityk wskazywał, że Polska ma najwięcej ministerstw spośród wszystkich państw Unii Europejskiej. Wyliczył, że w naszym kraju jest ich 23, podczas gdy w rządzie Szwajcarii jest ich zaledwie 8. Za przykład podał też Austrię, gdzie jest 11 ministerstw oraz Węgry i Łotwę, w których funkcjonuje po 13 resortów. Jego partia obliczyła także, że cały rząd wraz z premierem to łącznie 106 osób.

- Jako Konfederacja opowiadamy się za głęboką "debiurokratyzacją" administracji państwowej. Uważamy, że modelem, na którym możemy się wzorować, może być model szwajcarski. Osiem ministerstw z pewnością wystarczy - mówił Kulesza.

Sławomir Mentzen przypomniał najnowszą historię Ministerstwa Finansów. Stwierdził, że w czasach rządów Zjednoczonej Prawicy szef tego resortu był zmieniany osiem razy, a samo ministerstwo czterokrotnie zmieniało nazwę i kompetencje.

- Ministerstwo Finansów jest akurat jednym z tych nielicznych ośmiu ministerstw, które jest bardzo istotne i ważne dla funkcjonowania oraz dla stabilności państwa polskiego. Niestety, to ministerstwo jest przez obecny rząd traktowane wybitnie niepoważne - mówił Mentzen, oceniając, że w tym resorcie nie ma "absolutnie żadnej ciągłości pracy".

Grzegorz Braun: Może Jadwiga Emilewicz stanie na czele Ministerstwa Obfitości i Szczęśliwości

Grzegorz Braun stwierdził, że Konfederacja nie ma "tylu gąb do wykarmienia" co Zjednoczona Prawica i jeśli obywatele oddadzą w jej ręce władzę, partia przystąpi do "likwidacji tego zintegrowanego systemu paśników dla partyjnych cwaniaków". Braun ironizował, mówiąc, że dziwi go powściągliwość rządu w tworzeniu nowych resortów.

- Skoro już pojawiły się tak dziwaczne nazwy jak Ministerstwo Klimatu, to może następne ministerstwo, na którego czele stanie pani minister Jadwiga Emilewicz, od razu nazwać Ministerstwem Obfitości i Szczęśliwości. Może pan minister obrony Mariusz Błaszczak, na zmianę z jakimś innym towarzyszem partyjnym, stanąłby na czele Resortu Miłości - drwił Grzegorz Braun. 

Zobacz wideo Jak głęboka będzie rekonstrukcja rządu?
Więcej o: