PiS wypowie konwencję stambulską? Ekspertka: Duża szara strefa. "Kobiety pytają - gdzie ja pójdę?"

PiS rozważa wypowiedzenie konwencji stambulskiej - zwolennicy tej decyzji przekonują, że godzi ona w "wartości rodziny". Wskazują też, że według statystyk w Polsce przemocy domowej jest mniej niż np. w krajach Europy Zachodniej. - Chwalenie się tym, że mamy mniej zgłoszeń dotyczących przemocy w rodzinie i mniej wyroków skazujących, wynika z niezrozumienia specyfiki zjawiska przemocy wobec kobiet. Niższe statystyki nie oznaczają, że przemocy jest mniej - tylko że kobiety z różnych powodów jej nie zgłaszają - mówi w rozmowie z Gazeta.pl Urszula Nowakowska, prezeska Centrum Praw Kobiet.

Polska chce wypowiedzieć ratyfikowaną w 2015 roku konwencję stambulską o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej - poinformował minister sprawiedliwości i prokurator generalny, Zbigniew Ziobro, który złożył do Ministerstwa Rodziny i Polityki Społecznej wniosek w tej sprawie. Za inicjatywą wypowiedzenia dokumentu stoi skrajnie prawicowa organizacja Ordo Iuris, której przedstawiciele argumentują, że "uderza on w tożsamość rodziny". Plan wypowiedzenia konwencji spotkał się z krytyką ekspertów, którzy wskazują, że może się to przyczynić do zwiększenia przyzwolenia na przemoc i dać ciche przyzwolenie sprawcom. Głos w sprawie zabrał m.in. Rzecznik Praw Obywatelskich, Adam Bodnar. - Polska od wielu lat nie wypowiedziała żadnej umowy międzynarodowej dotyczącej praw człowieka - powiedział, dodając, że wypowiedzenie konwencji stambulskiej "to byłby precedens". 

Zobacz wideo Nowacka o konwencji stambulskiej: To nie jest temat polityczny. Konwencja Rady Europy to ramy europejskie, które mają pomóc ofiarom przemocy

PiS straszy konwencją stambulską, jej przeciwnicy chwalą się niskimi statystykami. Ekspertka: Kobiety pytają: "Co ja zrobię? Gdzie ja pójdę?"

Politycy partii rządzącej przekonują, że polskie prawo jest w kwestii zapobiegania przemocy wystarczające, a konwencja stambulska zawiera ich zdaniem zapisy "szkodliwe" dla rodziny. Zwolennicy jej wypowiedzenia chwalą się też niskimi statystykami dotyczącymi zgłoszeń przestępstw tego typu. Co mówią liczby? W 2019 roku procedurę "Niebieskiej karty" wszczęto 74 313 razy. Widać tendencję spadkową - w 2017 roku procedurę wszczęto 75 662 razy, w 2018 roku - 73 153 razy. 58 proc. zgłoszonych w ubiegłym roku przypadków przemocy dotyczyło zgłoszeń odnotowanych w miastach, 42 procent - na wsiach. W 2019 roku dokonano zatrzymania 17 267 osób, co do których istniało podejrzenie, że stosują przemoc w rodzinie. Aż 16 647 z nich to mężczyźni.

Wraz z rozpoczęciem dyskusji o wypowiedzeniu konwencji stambulskiej w mediach społecznościowych zaczęła krążyć mapa przygotowana na bazie danych z Agencji Praw Podstawowych Unii Europejskiej, Widać na niej liczbę zgłoszonych przestępstw dotyczących przemocy domowej i seksualnej w krajach Europy Zachodniej, m.in. w Szwecji, Finlandii czy w Danii. Zwolennicy wypowiedzenia konwencji zaczęli argumentować, że w krajach, w których dokument obowiązuje, przestępstw w rodzinie wcale nie jest mniej, a wręcz przeciwnie.

Pytamy o to Urszulę Nowakowską, prezeskę fundacji Centrum Praw Kobiet. Jak wskazuje, pomijana jest tu tzw. szara strefa przestępstw, a fakt, że w Polsce współczynnik zgłoszeń dotyczących przemocy jest znacznie mniejszy to powód do niepokoju, a nie do radości. 

Chwalenie się tym, że mamy mniej zgłoszeń dotyczących przemocy w rodzinie i mniej wyroków skazujących, wynika z niezrozumienia specyfiki zjawiska przemocy wobec kobiet. Eksperci i badacze są zgodni co do tego, że w wypadku tych dwóch kategorii przestępstw ciemna liczba spraw, które nie są zgłaszane organom ścigania i nie znajdują się w oficjalnych statystykach, jest wyjątkowo duża. Niższe statystyki nie oznaczają zatem, że przemocy jest mniej - tylko że kobiety z różnych powodów jej nie zgłaszają. Nie zgłaszają, bo na przykład system pomocy nie odpowiada ich potrzebom, jest zbyt biurokratyczny, nieufny, a świadkowie nie chcą mieszać się w sprawy rodzinne i zeznawać przeciwko oprawcy. Sukcesem w tym przypadku byłyby wyższy współczynnik zgłoszeń - bo to by oznaczało, że osoby poszkodowane zdecydowały się na szukanie pomocy i mają zaufanie do służb, czują, że państwo jest po ich stronie i je chroni

 - mówi.

Porównywanie liczby zgłoszonych przestępstw do tych zgłoszonych w krajach skandynawskich czy w krajach Europy Zachodniej i chwalenie się tym niskim współczynnikiem to kompletnie fałszywa narracja. Niski współczynnik ujawniania przypadków przemocy domowej i seksualnej to w dużej mierze kwestia braku edukacji i - co się z tym wiąże - niskiej świadomości kobiet dotyczącej tego, czym jest przemoc oraz towarzyszącego ofiarom poczucia wstydu przed jej ujawnianiem. Pamiętam młodą kobietę, która zgłosiła się do nas po tym, jak została zgwałcona przez byłego partnera. Miała wątpliwości, czy to, co ją spotkało, to był już gwałt - w końcu byli w związku, sama poszła do jego domu 

- dodaje.

Centrum Praw Kobiet: W Polsce z powodu przemocy domowej rocznie życie traci od 400 do 500 kobiet

Jak wskazuje prezeska CPK, w polskim systemie przeciwdziałania przemocy domowej dużym problemem są też warunki lokalowe i brak możliwości izolacji ofiar od sprawców. Tak było też m.in. w przypadku rodziny mężczyzny ułaskawionego przez Andrzeja Dudę (ułaskawienie dotyczyło zakazu zbliżania się, mężczyzna odsiedział wyrok za wieloletnie molestowanie seksualne córki - po jego odsiedzeniu wrócił do domu). 

- Bardzo wiele kobiet nie decyzje się na podjęcie decyzji o zgłoszeniu, bo nie ma się gdzie podziać, są zależne ekonomicznie od swoich oprawców. Wiele kobiet mówi o tym wprost. Pytają: "co ja zrobię? gdzie ja pójdę? To jego mieszkanie, u rodziców nie ma warunków, abym mogła się tam wprowadzić, a na wynajem mnie nie stać". Duża liczba kobiet wciąż nie wie, gdzie szukać pomocy, czy że są takie miejsca jak chociażby Centrum Praw Kobiet, które oferują nie tylko pomoc prawną czy psychologiczną, lecz także bezpieczne schronienie. W Polsce to wciąż kobieta z dziećmi najczęściej opuszcza dom, a nie sprawca. Obowiązujące przepisy dotyczące nakazu opuszczenia domu wciąż są stosunkowo rzadko stosowane, a nowe uchwalone niedawno przez parlament dające m.in. policji możliwość wydania nakazu opuszczenia domu i zakazu kontaktowania się z ofiarą wejdą w życie dopiero za kilka miesięcy - mówi.

Jak dodaje, barierą przy podjęciu decyzji o odejściu są także np. kredyty na mieszkanie wzięte wspólnie z oprawcą.

W krajach, w których współczynnik zgłaszanych przypadków jest większy, jest lepszy system przyznawania mieszkań socjalnych. W Wiedniu poszkodowane kobiety trafiają do takich mieszkań po kilku tygodniach. W Polsce kobiety czekają na takie mieszkania latami i muszą się tułać po schroniskach, rodzinie lub znajomych, brakuje im poczucia bezpieczeństwa. To także sprzyja przemocy ekonomicznej i sprawia, że ofiary zostają ze swoimi sprawcami.
Musimy pamiętać, o tym, że podjęcie decyzji o rozstaniu z oprawcą, zainicjowanie sprawy karnej czy rozwodowej jest czynnikiem zwiększającym zagrożenie eskalacją przemocy, a nawet zabójstwem. Sprawca, który traci poczucie kontroli nad swoją ofiarą, może być bardziej niebezpieczny, bo nie chce pozwolić, aby odeszła, próbuje wymusić, aby wycofała sprawę. Żeby skutecznie chronić życie i zdrowie pokrzywdzonych kobiet, potrzebne są kompleksowe procedury szacowania ryzyka i postępowania w tego typu sprawach, a tego w Polsce brakuje. Centrum Praw Kobiet szacuje, że w Polsce rocznie z powodu przemocy domowej życie traci od 400 do 500 kobiet - są to ofiary zabójstw, pobić ze skutkiem śmiertelnym oraz samobójstw popełnionych w związku z doznawaną przemocą

- wskazuje Nowakowska.

Prezeska CPK mówi, że w kwestii świadomości w sprawie przemocy społecznej sytuacja powoli zmienia się na lepsze. - Coraz więcej osób wie, w jaki sposób reagować, gdy zetkną się z przejawami przemocy w swoim otoczeniu. Pamiętam, kiedy Centrum Praw Kobiet zorganizowało kampanię "Scena za ścianą", która dotyczyła zwiększania świadomości na temat przemocy, mieliśmy bardzo duży odzew od osób, które dzwoniły do nas i pytały, jak mogą pomóc. Zmienia się też język, jakim mówimy o przemocy domowej i seksualnej, częściej niż kilkanaście lat temu zauważamy, że przemoc ma płeć - mówi. 

Ale są też zmiany lub ich zapowiedzi idące w niedobrym kierunku, na przykład deprecjonowanie przemocy i określanie jej mianem konfliktu w rodzinie, pomysły, by jednorazowe pobicie nie było traktowane jako przemoc w rodzinie, zapowiedzi utrudnień w uzyskaniu rozwodu. Obawiam się, że zapowiadane przez konserwatystów wzmacnianie rodziny będzie się odbywało kosztem jej najsłabszych członków, w tym w szczególności kobiet i dzieci. Wypowiedzenie konwencji może te tendencje tylko wzmocnić i tym samym osłabić ochronę pokrzywdzonych w wyniku przemocy kobiet i dzieci

- dodaje.

Przemoc w rodzinie - gdzie szukać pomocy?

Fundacja Centrum Praw Kobiet świadczy pomoc kobietom znajdującym się w trudnych sytuacjach życiowych. Numer telefonu interwencyjnego dla osób, które potrzebują natychmiastowego wsparcia, to: 600 070 717. Można również wysłać maila na adres pomoc@cpk.org.pl, porady.prawne@cpk.org.pl lub porady.psychologiczne@cpk.org.pl. Więcej informacji na TEJ stronie.

Osoby szukające pomocy mogą się także zgłosić do Ogólnopolskiego Pogotowia dla Ofiar Przemocy w Rodzinie "Niebieska Linia". Poradnia Telefoniczna "Niebieskiej Linii" czynna jest codziennie od 12 do 18 pod numerem tel. 22 668-70-00. Więcej informacji znajdziesz na TEJ stronie. 

Jeśli występuje zagrożenie życia - dzwoń na numer alarmowy 112.

Czytaj też: Konwencja stambulska. Czym jest? Czego dotyczy? Jakie zasady są w niej zapisane?