Śledztwo w sprawie fałszywej lekarki. Sandra C. usłyszała zarzuty. Grozi jej do 10 lat więzienia

Sandra C., która podawała się za lekarkę i bez uprawnień udzielała świadczeń medycznych usłyszała zarzuty. Co więcej, miała wyłudzić ponad pół miliona złotych z NFZ. Kobieta nie przyznaje się do winy. Grozi jej do 10 lat pozbawienia wolności.

Jak ustalili dziennikarze "Uwagi" TVN, Sandra C., mimo że nie miała uprawnień, leczyła pacjentów prywatnej przychodni, którą kierowała. Prokurator ustalił, że działania kobiety polegały na badaniu stanu zdrowia, stawianiu diagnozy, a także wypisywaniu recept. Dotyczy to dwóch zdarzeń z sierpnia 2017 roku. Sandra C., jak podaje portal tvn24.pl, ukończyła studia na wydziale nauk o zdrowiu na Uniwersytecie Medycznym w Poznaniu, a te nie pozwalają na wykonywanie zawodu lekarza.

Ponadto, kobieta miała wyłudzić około pół miliona złotych z NFZ.

Według śledczych, nie tylko bez uprawnień leczyła, ale także wyłudziła pieniądze z Narodowego Funduszu Zdrowia. Sandra C. już usłyszała zarzuty

- powiedział w rozmowie z Radiem Poznań rzecznik Prokuratury Okręgowej w Poznaniu Łukasz Wawrzyniak.

Kobiecie grozi 10 lat pozbawienia wolności

Sandrze C. postawiono zarzuty oszustwa na szkodę Narodowego Funduszu Zdrowia, podawania się za lekarza i udzielania świadczeń medycznych, a także działania bez uprawnień. Jak podaje Radio Poznań, kobieta nie przyznała się do winy. Odmówiła również składania wyjaśnień. Obecnie ma dozór policyjny i zakaz wykonywania jakichkolwiek czynności medycznych. Grozi jej do 10 lat więzienia.

Zobacz wideo Służba zdrowia. Na co najczęściej narzekają Polacy? Kolejki to nie jedyna bolączka
Więcej o: