Nadchodzą trudne czasy dla Trzaskowskiego. "Stanie się wrogiem publicznym numer jeden dla PiS-u i TVP"

Jarosław Kaczyński już uznał Rafała Trzaskowskiego za nowego lidera opozycji i przyznał, że będzie bacznie obserwować rozwój "Nowej Solidarności". Dla prezydenta Warszawy oznacza to, że właśnie znalazł się na celowniku Prawa i Sprawiedliwości oraz sprzymierzonych z rządem mediów.

Zatrzymanie przez polskie służby Sławomira Nowaka wywołało spore poruszenie w szeregach Platformy Obywatelskiej. Zwłaszcza gdy okazało się, że pomagający przy kampanii Rafała Trzaskowskiego były polityk był inwigilowany za pomocą nowoczesnego systemu szpiegowskiego Pegasus. Były minister transportu w rządzie Donalda Tuska i były szef ukraińskiej agencji drogowej Ukrawtodor jest podejrzany o korupcję, kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą i pranie brudnych pieniędzy.

Jednak to kwestia inwigilacji Nowaka wzbudziła najwięcej emocji w Platformie. - Jeżeli prawdą jest to, co mówią niektóre media, że celem polskich służb nie było wyjaśnianie czegoś, co już dawno było zamknięte na Ukrainie, a monitorowanie przeciwników politycznych, w tym samego kandydata na prezydenta, to mamy rzecz bulwersującą i skandaliczną. Służby powinny się zajmować tym, od czego są - nie krył oburzenia przewodniczący PO Borys Budka, gdy zapytano go o sprawę w studiu Polsat News.

Zobacz wideo Mimo bardzo dobrego wyniku w drugiej turze, Rafał Trzaskowski i jego sztab nie ustrzegli się błędów w kampanii. Wylicza je poseł KO Paweł Kowal

Trzaskowski na miejsce Tuska

Budka zaznaczył, że Platforma będzie domagać się "pełnej i rzetelnej" informacji odnośnie tego, czy politycy opozycji byli inwigilowani przez służby specjalne przy okazji śledztwa w sprawie Nowaka. Zresztą w największej partii opozycyjnej można usłyszeć obawy, że "węszenia" wokół ludzi związanych z Trzaskowskim będzie teraz więcej. Nie chodzi tylko o wymiar sprawiedliwości i służby specjalne, ale także prorządowe media i samych polityków Prawa i Sprawiedliwości.

Do najbliższych wyborów są trzy lata. To wieczność. Jeśli weźmiemy Rafała na sztandary, to PiS przez te trzy lata wyjdzie z siebie, żeby go zniszczyć i skompromitować. Stanie się wrogiem publicznym numer jeden dla PiS-u i TVP. Nie wiem, czy on ma tego świadomość

- mówi w rozmowie z Gazeta.pl osoba z otoczenia prezydenta Warszawy.

O tym, jak ważną figurą po stronie opozycji Trzaskowski stał się dla PiS-u, świadczą niedawne słowa Jarosława Kaczyńskiego.

Myślę, że jest już dziś liderem

- stwierdził na antenie Polskiego Radia, pytany o polityczną przyszłość prezydenta Warszawy. Prezes PiS-u dodał: - Czy jest zdolny do tego, by stworzyć wielki obóz polityczny, to tylko Bóg wie, co będzie. Będę się przyglądał temu z zaciekawieniem.

Trzaskowski dopiero co ogłosił powstanie ruchu obywatelskiego "Nowa Solidarność", na którego czele sam stanie. Nowy byt na polskiej scenie społeczno-politycznej ma zagospodarować 10 mln głosów, które prezydent stolicy otrzymał w drugiej turze niedawnych wyborów prezydenckich. Ma też pomóc opozycji, zwłaszcza Platformie, otworzyć się na nowych ludzi i nowe idee, dzięki czemu w 2023 roku PO miałaby odebrać PiS-owi władzę. Sam Trzaskowski niemal z dnia na dzień stał się zaś nową twarzą i liderem opozycji, a także symbolem sprzeciwu wobec polityki obozu "dobrej zmiany".

Dlatego też swoją wypowiedzią na antenie Polskiego Radia Kaczyński w symboliczny sposób zastąpił na politycznej szachownicy figurę Donalda Tuska właśnie Trzaskowskim. Tym samym uczynił go głównym zagrożeniem i przeciwnikiem obozu "dobrej zmiany" po stronie opozycyjnej.

Rafał nie jest Tuskiem, jest wskazywany jako nowy Tusk. To oznacza, że jest nowym wrogiem, nowym godnym przeciwnikiem, a więc kimś, wokół kogo będzie się jednoczyć cała opozycja

- mówi nam polityk Koalicji Obywatelskiej dobrze znający Trzaskowskiego. Zaznacza przy tym, że porównanie do byłego premiera, który dla środowiska obecnej opozycji jest postacią niezwykle zasłużoną, nie może ani obrażać, ani zaszkodzić Trzaskowskiemu. To raczej wyraz dostrzeżenia i docenienia tego, jak prezydent Warszawy "urósł" politycznie w ostatnich dwóch latach.

Kolejnym powodem, dla którego Trzaskowski znalazł się na celowniku "dobrej zmiany" jest zdaniem polityków PO jego pozycja wśród samorządowców i plany PiS-u, by w bieżącej kadencji Sejmu samorządom mocno "przykręcić śrubę". Trzaskowski w zakończonej kampanii prezydenckiej wyrósł na lidera samorządowców w starciu z władzą centralną. Nowogrodzka ma mu to pamiętać.

- Będąc prezydentem Warszawy, Rafał robi to, czego PiS nienawidzi najbardziej - mobilizuje wokół siebie wszystkie samorządy - słyszymy od jednego z warszawskich polityków Koalicji Obywatelskiej. Nasz rozmówca dodaje:

Generuje się zupełnie nowe pole bitwy na kolejne miesiące albo lata: rząd i prezydent kontra samorządy. Wcześniej samorząd nie był tak zjednoczony i nie miał takiego lidera jak Rafał, wokół którego mógłby się politycznie budować

Pokryć Trzaskowskiego teflonem

Po słowach prezesa Kaczyńskiego i zatrzymaniu Nowaka w Koalicji Obywatelskiej jest przekonanie, że najbliższe trzy lata będą dla Trzaskowskiego prawdziwą drogą przez mękę.

Przez trzy lata, to nawet świętego można skompromitować i oczernić. W kampanii Rafał zaskoczył i PiS, i TVP, bo do gry wszedł niespodziewanie. Dlatego nie zdążyli znaleźć na niego nic tak ciężkiego, żeby go skasować. Teraz ryzyko jest znacznie większe, bo będą mieć trzy lata, żeby pod nim kopać. Mega trudno będzie ochronić Rafała przed tą machiną propagandową PiS-u

- uważa polityk PO, uczestnik wielu kampanii wyborczych tej partii.

W otoczeniu Trzaskowskiego, jak i w samej Platformie spodziewają się, że do czasu kolejnych wyborów stołeczny ratusz będzie pod obserwacją prorządowych mediów i wymiaru sprawiedliwości dzień i noc. Obawy pogłębia fakt, że tak gigantycznej struktury jak stolica niemal 40-milionowego państwa nie sposób upilnować. Nie można wiedzieć wszystkiego o wszystkim i wszystkich. To powoduje, że każda awaria, wypadek czy inny incydent będą momentalnie przedstawiane w prorządowych mediach jako sprawy wagi państwowej.

Mówi warszawski polityk Platformy:

Będą konsekwentnie obrzydzać Rafała Polakom. Trzeba to wkalkulować w polityczny plan na najbliższe trzy lata i starać się wynaleźć na to szczepionkę. Musimy spróbować pokryć Rafała teflonem. Pytanie: jak to zrobić. Na razie nie ma na to jasnego pomysłu, ale wszyscy mają świadomość, że Rafał jest materiałem na "teflonowego" polityka

W podobnym tonie w rozmowie z Gazeta.pl wypowiada się Izabela Leszczyna, posłanka i członkini zarządu PO.

Jest zagrożenie, że ktoś coś podłoży albo spreparuje. Jednak jeśli chodzi o uczciwość Rafała, to jestem spokojna. Na niego kwitów PiS nie znajdzie, chyba że samo je podłoży

- przekonuje. - Rafał z pewnością ma świadomość, że będzie musiał się pilnować 24/7 przez następne trzy lata. PiS ma go na celowniku. Widać to chociażby po reakcjach i działaniach kolegów Patryka Jakiego, którzy po półtora roku od przegranej w wyborach samorządowych, wciąż nie mogą tego przeboleć - dodaje.

W szeregach Koalicji Obywatelskiej słychać też opinie, że ratunkiem dla Trzaskowskiego może być nadgorliwość jego polityczno-medialnych przeciwników. Powtarzanie codziennie czy choćby kilka razy w tygodniu przekazu sprzed drugiej tury wyborów - Trzaskowski był obwiniany m.in. za wypadek miejskiego autobusu czy wybicie studzienek kanalizacyjnych; insynuowano też, że miał romans z jedną z podwładnych - szybko stanie się karykaturalne i zacznie przynosić odwrotny efekt.

Jeśli ktoś wierzy w to, że TVP zniszczy Rafała, jest to wiara płonna. Im mocniej próbują go zniszczyć, tym bardziej go budują

- kwituje polityk z otoczenia prezydenta stolicy.

Więcej o: