Ryszard Terlecki powiedział Zalewskiemu, by "puknął się w czoło". "Ten poseł jakoś bardzo to przeżywa"

Ryszard Terlecki powiedział do Pawła Zalewskiego z KO, żeby "puknął się w czoło". Zdaniem wicemarszałka Sejmu i przewodniczącego klubu parlamentarnego PiS, te słowa wcale nie były obraźliwe. - To bardzo delikatnie powiedziane wobec tych banialuk, które opowiadała opozycja w Sejmie - stwierdził.

Ryszard Terlecki był gościem programu "Jeden na jeden" w TVN24. Prowadząca program Agata Adamek odniosła się m.in. do wyborów, które wygrał Andrzej Duda. Dziennikarka zapytała polityka PiS, czy partia rządząca zamierza wykonać jakiś gest w stronę 10 mln Polaków, którzy zagłosowali na Rafała Trzaskowskiego.

- Przede wszystkim musimy wykonać gesty wobec osób, które zagłosowały na Andrzeja Dudę. Plan objazdów, podziękowań, radosnych pikników jest przed nami - zapowiedział polityk. Na sugestię, że Duda jest przecież prezydentem wszystkich Polaków, Terlecki odpowiedział:

Oczywiście, ale dzięki tym, którzy go wybrali. Natomiast oczywiście jest pytanie, dlaczego tak liczni nasi obywatele głosowali na naszego przeciwnika i to analizujemy i jak zawsze w takich okolicznościach i w takiej sytuacji myślimy nad tym, jak to zmienić na przyszłość

- powiedział.

Terlecki o edukacji w kontekście wyborów: Niekoniecznie wyższe wykształcenie zawsze daje odpowiedni poziom wiedzy

Ryszard Terlecki powiedział, że jego zdaniem PiS będzie podejmował działania w stronę zwolenników Rafała Trzaskowskiego.

Tutaj szczególnie ważna jest dla nas kwestia młodzieży, bo to przyszły elektorat i ten elektorat, który niechętnie czy w mniejszej części chętniej na nas patrzył. Myślimy nad tym, jak to zmienić. Wiele rzeczy się na to składa. Jedną z nich jest niestety nasze pewne zaniedbanie. Przeprowadziliśmy bardzo ciężką, trudną, skomplikowaną reformę organizacyjną szkolnictwa, edukacji, ale zatrzymaliśmy się, można powiedzieć, w pół kroku, nie przeprowadziliśmy reformy programowej i to jeden z tych elementów, które się teraz będą mściły. Podobna kwestia dotyczy szkolnictwa wyższego, gdzie postąpiliśmy z przyczyn, można powiedzieć, koalicyjnych, czyli oddając to ministerstwo koalicjantowi, postąpiliśmy wbrew naszemu programowi, naszym zapowiedziom wyborczym przed 2015 rokiem

- stwierdził. Dopytywany, czy lepiej wyedukowani młodzi ludzie, którzy będą mieli lepszą podstawę programową, będą chętniej głosować na PiS, odpowiedział: - Oczywiście. Jestem o tym przekonany. Mądrzejsi ludzie, bardziej zorientowani w rzeczywistości politycznej, historycznej, bardziej przywiązani do pewnych tradycji i bardziej utożsamiający się z tą tradycją z pewnością będą głosować na PiS - powiedział.

Agata Adamek zauważyła jednak, że z powyborczych analiz wyraźnie wynika, że lepiej wykształcone osoby częściej głosowały na Rafała Trzaskowskiego.

Ktoś dobrze powiedział, że są ludzie, którzy mają wyższe wykształcenie, ale nie mają podstawowego. To może na tym właśnie polega. Nikogo nie chcę obrażać, chce tylko powiedzieć, że niekoniecznie wyższe wykształcenie zawsze daje odpowiedni poziom wiedzy, by dokonywać wyborów

- stwierdził Terlecki.

Terlecki o słowach pod adresem Pawła Zalewskiego, żeby "puknął się w głowę"

Prowadząca zapytała Terleckiego również, czy przeprosi Pawła Zalewskiego za to, że powiedział, żeby "puknął się w czoło".

To bardzo delikatnie powiedziane wobec tych banialuk, które opowiadała opozycja wczoraj w Sejmie. Wydaje mi się, ze to nie jest obraźliwe. [Gdyby ktoś tak do mnie powiedział - red.] uśmiechnąłbym się z pewnym rozbawieniem

- stwierdził.

Zobacz wideo

Dopytywany, czy nie powinien świecić przykładem, skoro PiS powtarza, że chce innego języka w polityce, Terlecki skrytykował zachowanie opozycji. - No tak, ale jeśli druga strona tego nie rozumie i wychodzi poseł opozycji i mówi wprost do premiera, że ten kłamie, no to przekracza pewien poziom kulturalnej dyskusji - powiedział.

Adamek przypomniała, że po stronie PiS też padały niekulturalne słowa, m.in. gdy Jarosław Kaczyński mówił pod adresem opozycji o "zdradzieckich mordach" i "chamskiej hołocie". - Po obu stronach padały ciężkie słowa. To nie zdarza się na co dzień. Na co dzień mówimy do siebie trochę spokojniej, na przykład właśnie "puknij się pan w czoło" - stwierdził Terlecki.

- A gdyby do prezesa PiS ktoś tak powiedział? - zapytała Adamek. - Ale ja tego nie powiedziałem do prezesa PiS. (…) Ten poseł [Paweł Zalewski - red.] jakoś bardzo to przeżywa, zapowiada nawet komisję etyki. Będzie zabawne zderzenie, jeśli do tego dojdzie. To nie jest obraźliwe w żadnym wypadku, to takie powiedzenie sobie "nie mów głupstw" - odpowiedział polityk PiS.

Terlecki o sytuacji na Zjednoczonej Prawicy: Nasi koalicjanci nie mają wpływu na politykę zagraniczną 

Ryszard Terlecki odniósł się też do atmosfery w Zjednoczonej Prawicy po tym, jak w środę podczas przedstawiania przez Mateusza Morawieckiego sprawozdania ze szczytu w Brukseli zabrakło Zbigniewa Ziobry, który wcześniej krytycznie odnosił się do unijnego porozumienia i uważał, że powinno zostać zawetowane przez Polskę.

- Nie ma tu w naszym środowisku jednej opinii. Jest ta, która dominuje i traktujemy ją jako obowiązującą, ale są różne poglądy (...) To weto miało zapewnić właśnie ten sukces. Udało się do niego doprowadzić bez tych najcięższych armat i wydaje mi się, że nasi sojusznicy z Solidarnej Polski przyznali to wczoraj, że rzeczywiście to weto nie było niezbędne, skoro wyniki negocjacji są tak korzystne - powiedział.

- Nasi, powiedziałbym, sojusznicy czy koalicjanci muszą jakoś się od nas odróżniać, szukają takich pól, na których mogliby się bezpiecznie odróżniać. To jest dość bezpieczne, bo dotyczy spraw zagranicznych, a nie rozwiązań personalnych w przyszłym rządzie. Tak, ale te pieniądze, chwała Bogu, są. (...) Nasi koalicjanci nie mają, prawdę mówiąc, wpływu na politykę zagraniczną i na nasze relacje z UE. Mogą mieć wpływ na swoje opinie w różnych telewizjach i gazetach, więc to taki o tyle bezpieczny, że nie da się tu nic zepsuć - dodał szef klubu PiS.

Muszą sobie trochę pogadać, bo nie są PiS-em. Są formacją, która ustawia się troszkę obok nas. W tym sojuszu Zjednoczonej Prawicy są silniejsze elementy i są słabsze. Mają głos i wielokrotnie to wyrażają, ale na politykę zagraniczną akurat mają bardzo skromny wpływ 

- podkreślił.

Adamek zapytała Terleckiego także o słowa Joachima Brudzińskiego, który stwierdził, że "PiS bez Kaczyńskiego rozpadnie się jak domek z kart". Terlecki potwierdził te słowa i dodał, że nie widzi następcy Jarosława Kaczyńskiego.

- Nikt nie kwestionuje naszego lidera, więc to mówienie nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Nie widzę potencjalnego następcy. I myślę, nikt nie widzi. Co gorsze, chyba prezes też nie widzi, przynajmniej na razie. Co lepsze, może nie co gorsze. W związku z tym uważamy, że jeszcze długo pozostanie prezesem - podsumował.

Więcej o: