Interia: Tajna współpraca Dudy i Morawieckiego. Premier miał m.in. atakować Trzaskowskiego

Ukrywana przez jakiś czas - nawet przed centralą PiS - współpraca Mateusza Morawieckiego z Andrzejem Dudą mogła przyczynić się do jego zwycięstwa, opisuje Interia.pl. W ramach wypracowanej na ukrywanych spotkaniach strategii Morawiecki "wziął na siebie" ostre ataki na Rafała Trzaskowskiego.
Zobacz wideo Prezydent wkręcony przez Rosjan. "To nie jest powód do śmiechu"

Rząd nie zbierał się przez tygodnie, tymczasem premier Mateusz Morawiecki jeździł po Polsce, rozdawał "czeki' od rządu i opowiadał, że Rafał Trzaskowski to "wilk w owczej skórze". W "walce o reelekcję" premier odbył "ponad 200 spotkań z Polakami i konferencji w ciągu ostatnich dwóch miesięcy" - chwaliło premiera TVP Info

- Dzięki tej współpracy, też między premierem a prezydentem, tej korelacji, udało się wygrać wybory - mówi w piątek na antenie TVN24 szef Kancelarii Premiera Michał Dworczyk.

Jak opisuje Interia.pl, ta współpraca - i ataki na Trzaskowskiego - były elementem strategii wypracowanej na tajnych, nocnych spotkaniach Mateusza Morawieckiego i Andrzeja Dudy w Pałacu Prezydenckim. Wg informacji portalu partia chciała, by sam prezydent Duda włączył się w ataki na konkurenta, ale wziął to na siebie Morawiecki. Do "zacieśnienia współpracy" miało dojść na kilka tygodni przed I turą wyborów. Po tych ustaleniach pojawiło się zdjęcie premiera i prezydenta, którzy razem jedzą obiad i piją piwo. Jednym z celów tej współpracy było pokazanie wyborcom perspektywy dobrych relacji premiera i prezydenta w przypadku wygranej Dudy -  w przeciwieństwie do "wojny", przed którą PiS ostrzegał w razie wygranej Rafała Trzaskowskiego.

Wg Interii współpraca rządu i prezydenta w kampanii przez jakiś czas "była utrzymywana w tajemnicy". Miała o niej do pewnego momentu nie wiedzieć nawet centrala PiS. 

Cytowany anonimowo rozmówca z otoczenia premiera mówi, że "wielką rolą" Morawieckiego było "odarcie konkurenta z wiarygodności" i "wykazanie niekompetencji" m.in. w zarządzaniu Warszawą, dzięki czemu prezydent "nie musiał tego brać na siebie".

Więcej o: