Awans szkolnej koleżanki Ziobry i członkini KRS. Onet: Sędziowie wyszli z sali. "Nieprawidłowości"

Awans prezeski Sądu Okręgowego w Krakowie Dagmary Pawełczyk-Woickiej został rozpatrzony przez Krajową Radę Sądownictwa. Krakowscy sędziowie w geście protestu wyszli z sali, alarmując, że podczas procedury opiniowania kandydatury Pawełczyk-Woickiej doszło do wielu nieprawidłowości - podaje Onet. Pawełczyk-Woicka to prywatnie koleżanka Zbigniewa Ziobry ze szkolnych lat.

9 lipca tego roku nowa (częściowo polityczna) Krajowa Rada Sądownictwa pozytywnie zaopiniowała awans Dagmary Pawełczyk-Woickiej do Sądu Okręgowego w Krakowie. W 2018 roku nominował ją na to stanowisko Zbigniew Ziobro - to jego szkolna koleżanka, z którą chodził do tej samej klasy w liceum. Teraz KRS orzekła jej formalny awans. Sędziowie pracujący w krakowskim sądzie relacjonują, że przy wyborze Pawełczyk i opiniowaniu jej na posiedzeniu specjalnego kolegium doszło do wielu nieprawidłowości. Wcześniej, po zwycięstwie PiS w 2015 roku, Pawełczyk-Woicka dotychczas orzekająca w Sędzie Rejonowym Kraków-Podgórze, dostała się do Ministerstwa Sprawiedliwości. 

Zobacz wideo Scheuring-Wielgus do Ziobry: Zjechał pan na poziom mniej niż zero

Pawełczyk-Woicka na czele Sądu Okręgowego w Krakowie. Wcześniej dyscyplinowała sędziów

Pawełczyk-Woicka po mianowaniu przez Ziobrę na prezeskę Sądu Okręgowego w Krakowie wciąż miała jedynie status sędzi sądu rejonowego, delegowanej do orzekania w placówce wyższej instancji - opisywała "Wyborcza". Kilkukrotnie starała się o awans - za każdym razem jednak jej kandydatura nie zyskiwała poparcia. Jednocześnie po objęciu prezesury w Sądzie Okręgowym w Krakowie zaprowadziła własne porządki i częściowo skłóciła się z orzekającymi tam sędziami, o czym już wcześniej informowały media. Najpierw odwołała ze stanowiska rzecznika sądu, Waldemara Żurka, który był twarzą walki o wolne sądy. Następnie ścigała dyscyplinarnie sędziów, którzy wstawiali się za Pawłem Juszczyszynem i wieszali plakaty nawołujące do walki o praworządność.

Onet informuje, że według części krakowskich sędziów podczas awansowania Pawełczyk-Woickiej doszło do nieprawidłowości, a prezeskę mogli opiniować jej podwładni. Jak wygląda taka procedura? Każdy sędzia, który chce uzyskać rekomendację KRS do awansu, musi przedstawić członkom rady opinię wydaną przez kolegium jego sądu. W kolegium zasiadają przedstawiciele sądu oraz prezesi sądów okręgowych.

Obowiązek nałożony przez art. 58 ust. 2a ustawy o ustroju sądów powszechnych mówi jednak o tym, że w opiniowaniu kandydatów nie powinny brać udział osoby, które pozostają z kandydatami "w takim stosunku prawnym i faktycznym, że może to budzić uzasadnione wątpliwości co do bezstronności członka kolegium. W tym przypadku, zdaniem krakowskich sędziów, ten warunek nie został spełniony, bo podczas obrad kolegium na sali pozostali prezesi sądów rejonowych, którzy na co dzień podlegają Pawełczyk-Woickiej. Oddali też głosy podczas opiniowania.

Sędziowie krakowskiego Sądu Okręgowego się temu sprzeciwili. "W geście protestu wyszli z sali" - opisuje Onet. Potem wystosowali też list do przewodniczącego KRS, w którym alarmują, że podczas powoływania Pawełczyk-Wickiej mogło dojść do nieprawidłowości. Wnioskowali też o ponowne zebranie kolegium, wskazując, że poprzednie "w ogóle nie powinno się odbyć [...], gdyż procedowanie w tych warunkach miało wpływ na treść opinii".

Do sprawy odniósł się rzecznik KRS Maciej Mitera. -  Tajemnicą poliszynela jest to, że w krakowskim SO istnieje jakiś konflikt personalny. - A czy podwładni, czyli prezesi SR, powinni opiniować prezes SO? Pani redaktor, muszę stwierdzić, że każdy jest albo czyimś przełożonym, albo podwładnym - powiedział w rozmowie z Onetem.

Jak opisywaliśmy w lutym tego roku, Pawełczyk-Woicka przyznała, że nie znała osobiście wszystkich kandydatów do KRS, którym podpisała listy, ale byli jej "polecani" przez "zaufane osoby".

Czytaj więcej: Członkini KRS nie znała wszystkich sędziów, którym podpisała listy. "Byli mi polecani przez osoby, którym ufałam"

Więcej o: