Isakowicz-Zaleski o głosowaniu w Sejmie. "Wierchuszka PiS musiała odwdzięczyć się władzom Kościoła"

Sejm nie zgodził się, by w państwowej komisji ds. pedofilii znalazł się ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, którego kandydaturę wysunęła Koalicja Polska oraz Konfederacja. "Nie miałem złudzeń, co do wyniku głosowania, bo wierchuszka Prawo i Sprawiedliwość musiała odwdzięczyć się władzom polskiego Kościoła za ustawiczne poparcie polityczne" - tak wynik sejmowego głosowania skomentował sam zainteresowany. W mediach społecznościowych odrzucenie kandydatury Isakowicza-Zaleskiego skomentowali też politycy i dziennikarze.

W środę Sejm powołał trzech członków Państwowej Komisji do spraw wyjaśniania przypadków czynności skierowanych przeciwko wolności seksualnej i obyczajności wobec małoletniego poniżej lat 15. Większość sejmowa poparła kandydatury zgłoszone przez Prawo i Sprawiedliwość oraz Krajową Radę Prokuratorów przy Prokuratorze Generalnym.

W skład komisji weszli: Hanna Elżanowska, Andrzej Nowarski (oboje z rekomendacji PiS) oraz Barbara Chrobak (kandydatura wysunięta przez KRP). 

Zobacz wideo Kto powinien się zająć sprawą pedofilii w polskim kościele?

Komisja ds. pedofilii bez ks. Isakowicza-Zaleskiego. "Nie miałem złudzeń, co do wyniku głosowania"

Koalicja Polska - PSL-Kukiz15 oraz Konfederacja chciały, by z ramienia Sejmu w komisji zasiadał ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski. Kandydatura została jednak odrzucona głosami PiS-u (63 posłów głosowało za kandydaturą, 148 przeciw, a 10 się wstrzymało), Koalicji Obywatelskiej oraz Lewicy. Do rezultatu sejmowego głosowania odniósł się już sam Isakowicz-Zaleski. 

Sojusz ołtarza z tronem w pełnej kresie. Nie miałem złudzeń, co do wyniku głosowania, bo wierchuszka Prawo i Sprawiedliwość musiała odwdzięczyć się władzom polskiego Kościoła za ustawiczne poparcie polityczne. A dla władz tych niezależna i sprawnie działająca komisja państwowa ds. pedofilii to śmiertelne zagrożenie. Będzie tak jak w sprawie molestowań kleryków przez abp. Juliusza Petza w Archidiecezji Poznańskiej czy lustracji w Archidiecezji Krakowskiej - czyli "zamiatanie pod dywan" doprowadzone do perfekcji. Jeżeli mnie coś dziwi, to fakt, że znaczna część posłów PiS głosowała razem z posłami PO i Lewicy. Z tego wynika, że tzw. "wojna kulturowa" to kolejna ściema dla zamydlenia oczu maluczkim. Ale do czasu. Mane, tekel, fares

- napisał Isakowicz-Zaleski (pisownia oryginalna). Podziękował też za poparcie 96 posłom, którzy go poparli. 

Odrzucenie kandydatury zgłoszonej ludowców i Konfederację spotkało się ze sporym odzewem w mediach społecznościowych. Decyzję Sejmu skrytykowali dziennikarze i politycy, w tym Krzysztof Bosak i Radosław Sikorski. 

"I w trzeciej turze głosowań większość PiS także przeciw księdzu Isakowiczowi-Zaleskiemu w komisji antypedofilskiej. Trzy razy świadomie i w sposób planowy odrzucili kandydaturę niezależnego, odważnego człowieka do ciała mającego zwalczać przestępstwa" - napisał na Twitterze Krzysztof Bosak.

"Nie rozumiem czemu ks. Isakowicz-Zalewski jątrzy pomiędzy Polakami a Ukraińcami, ale cenię go za odważne słowa o lawendzie kwitnącej w ogrodzie abp.Jędraszewskiego. Faryzeusze musieli go skasować" - stwierdził Radosław Sikorski, europoseł Platformy Obywatelskiej i były szef MSZ.

"Trudno będzie PiS tym gestem udowodnić, że chcą współpracy z PSL, chcą walczyć z pedofilią, tym bardziej w świetle nieszczęsnego ułaskawienia PAD. Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski jest pryncypialny i nie układa się. Wybory za nami, można ściągnąć maski. Tylko ofiar i ich bliskich żal" - ocenił Jacek Nizinkiewicz, dziennikarz "Rzeczpospolitej". 

"Trudna do wytłumaczenia i szkodliwa decyzja. Ks. Isakowicz-Zaleski od lat walczy z pedofilią w Kościele, trudno o kogoś bardziej wiarygodnego do tej komisji" - tak odrzucenie kandydatury Isakowicza-Zaleskiego skomentował Marcin Makowski, dziennikarz tygodnika "DoRzeczy" i portalu wp.pl. 

Więcej o: