Wpis o "warknięciu" Mosbacher na oficjalnym koncie Sejmu. Grzegrzółka: Podjęliśmy "radykalne kroki"

- Dla mnie to była informacja szokująca i taka, której nigdy się nie spodziewałem - tak dyrektor Centrum Informacji Sejmu Andrzej Grzegrzółka skomentował wpis z oficjalnego konta polskiego parlamentu, który odnosił się do słownej utarczki między europosłanką Beatą Mazurek a Georgette Mosbacher. Mowa w nim była o "warknięciu" ambasadorki.

Andrzej Grzegrzółka odniósł się do wpisu z 6 lipca na środowej konferencji prasowej w Sejmie. - Naszym kluczowym i podstawowym zadaniem było zawsze umieszczanie informacji wypośrodkowanych, neutralnych, takich, które nie są kontrowersyjne. Ta informacja, ten wpis, jeśli jest prawdziwy, a najpewniej jest, bardzo szybko został zlikwidowany. Najpewniej ktoś nie przelogował się i skorzystał z sejmowego konta - tłumaczył dyrektor Centrum Informacyjnego Sejmu. 

Zobacz wideo "Tusk mnie nie lubi". Rosyjscy youtuberzy wkręcili Andrzeja Dudę

Wpis Sejmu o "warknięciu". Szef CIS: Zmieniliśmy hasła dostępu

Ponad tydzień temu na Twitterze doszło do wymiany zdań między Beatą Mazurek a Georgette Mosbacher. Europosłanka Prawa i Sprawiedliwości w kontekście debaty prezydenckiej nazwała stację TVN24 "WSI 24". Ambasadorka USA natomiast stwierdziła, że Mazurek "szerzy coś, co jest absolutnym kłamstwem, sugerując że TVN to WSI". Dodała, iż Mazurek powinna się wstydzić, a "to jest poniżej godności osoby, która reprezentuje Polaków". 

Sprawę skomentowano także z oficjalnego konta Sejmu RP na Twitterze. "Skandal dyplomatyczny, bo pisze prawdę? Polityk we własnym kraju musi skulić uszy, bo ambasador innego państwa warknął?" - napisano.

Wpis bardzo szybko zniknął, ale zachowały się zrzuty ekranu. 

Grzegrzółka w środę powiedział, że informacja o wpisie była "szokująca" i niespodziewana. Stwierdził, że wpis był "skandaliczny". - Na tego typu rzeczy nie ma miejsca na oficjalnych profilach Kancelarii Sejmu, nie ma miejsca też w mojej ocenie w działalności nawet pozaurzędniczej urzędników Kancelarii Sejmu - powiedział dyrektor CIS. Jak przekonywał, Kancelaria Sejmu podjęła kroki "radykalne i zdecydowane". - Przede wszystkim zmieniliśmy hasła dostępu do naszych mediów społecznościowych, ograniczyliśmy znacznie liczbę osób, która się tym zajmuje i mam nadzieję, że tego typu sytuacje nigdy więcej się nie powtórzą. Ubolewam, że do tego typu wpisu, do tego typu aktywności na oficjalnym kanale Kancelarii Sejmu doszło - stwierdził.