Szarża "Wiadomości" przeciw Morawieckiemu. Może i zabawna, ale to przejaw wojny w obozie władzy

Jacek Gądek
Otwarta krytyka ze strony "Wiadomości" TVP1 wobec premiera Mateusza Morawieckiego, choć wywołała w szeregach Prawa i Sprawiedliwości pewne rozbawienie, to dowodzi, jak zażarty jest konflikt w obozie rządzącym. I to na krótko przed kongresem PiS, który ma wyłonić nowe władze partii.

Zobacz nagranie. Czy druga kadencja Andrzeja Dudy będzie inna? Marcin Horała:

Zobacz wideo

Gdy tylko zakończyły się - wygrane przez Andrzeja Dudę - wybory prezydenckie, to "Wiadomości" TVP1 przypuściły ofensywę wymierzoną w Mateusza Morawieckiego. Danuta Holecka mówiła o "kampanii medialnych ataków na urzędującego prezydenta i cały obóz PiS, na czele z jego liderem" oraz, że "dziwić może jednak dość nieoczekiwane wsparcie dla tych mediów". Miała na myśli to, że kancelaria premiera zamieszczała w mediach ogłoszenia. Wymieniono takie tytuły jak "Fakt", "Polityka" i "Rzeczpospolita".

W materiale podkreślono, że "jest to absolutnie działanie na szkodę własnego obozu politycznego" i "trudno odczytać, jakie intencje przyświecają osobom, które podejmują tego typu decyzje". Słowem: rządowa telewizja zarzuciła premierowi rządu dywersję.

Kolejna odsłona wojny Ziobry i Morawieckiego

To wykwit ostrego konfliktu między Zbigniewem Ziobrą, którego sojusznikiem jest Jacek Kurski (wiceprezes TVP, który de facto kieruje Telewizją Polską), a premierem Mateuszem Morawieckim. Ale też szerzej, bo Ziobro i Kurski nie są oczywiście jedynymi wewnętrznymi wrogami Morawieckiego. - Na przykład Beata Szydło zajmuje się głównie walką z Morawieckim - mówi jeden z polityków PiS.

Ale skąd ten atak na Morawieckiego tuż po wyborach? - W naszym obozie od dłuższego czasu się mówiło, że Mateusz Morawiecki pakuje duże pieniądze w media, które nie krytykują samego premiera, ale biją w cały obóz - mówi polityk "dobrej zmiany" krytyczny wobec Morawieckiego. W ten sposób - to argumentacja krytyków - miałby kupować sobie lojalność mediów, ale tylko wobec siebie. O to, aby o "pakowaniu" pieniędzy w media się mówiło, dbali oczywiście "ziobryści", a zwłaszcza już Jacek Kurski.

I dodaje: - Czeka nas dyskusja o tym, czy trzymać się "ciepłej wody w kranie" Morawieckiego, czy jednak skupić się na reformach.

Kongres PiS na horyzoncie

Zbigniew Ziobro publicznie żąda zaostrzenia kursu. Na antenie Radia Maryja stwierdził, choć nie wymieniając nazwiska Morawieckiego: - Odwołując się do biblijnych słów, trzeba być albo zimnym, albo gorącym, nie można być pośrodku.

W perspektywie kilku miesięcy ma się odbyć kongres Prawa i Sprawiedliwości, na którym mają zostać wybrane nowe władze partii. To podnosi temperaturę wojny Morawiecki - Ziobro.

- Prezes czasami mówi, że odejdzie z funkcji prezesa. Ale nie wiadomo, czy już mówi na serio, czy jeszcze żartuje - śmieje się polityk z szeregów władzy.

Inny rozmówca z PiS ocenia: - Cały czas żartuje.

Prezes pozostanie prezesem, ale może nie na całą kadencję

W wywiadzie dla PAP prezes PiS stwierdził, że "generalnie uważa, że polityką powinni się zajmować ludzie do pewnej granicy wieku", ale "gdzie ona przebiega, to zawsze jest kwestia indywidualna". Jarosław Kaczyński ma dziś 71 lat. Dodawał też, że "nie można zanadto trzymać tego młodszego pokolenia, choć już całkiem dojrzałego, bo po pięćdziesiątce, w sytuacji, gdy ktoś stoi nad nimi, choć jest o prawie pokolenie starszy". Mateusz Morawiecki ma dziś 52 lata i choć premier przez szeregowych PiS-owców wciąż nie jest uznawany za swojego, a "ziobryści" mają go za bankstera, który jeszcze niedawno współpracował z Donaldem Tuskiem, to prezes PiS ma do niego zaufanie. Morawiecki jest zatem jednym z pretendentów do przejęcia. Co jakiś czas wypływają też doniesienia, że ma zostać wiceprezesem PiS, co by go wzmocniło, nim w PiS rzeczywiście dojdzie do sukcesji.

Dalej prezes PiS: - Trzeba na pewno brać pod uwagę też i ten moment, który musi się zbliżać, kiedy odejdę. Ale czy to będzie już teraz, to o tym zdecyduje partia. Jeśli partia będzie ode mnie tego oczekiwała, to odejdę bez jakichkolwiek pretensji. Jestem bowiem szefem dwóch kolejnych partii bardzo długo, wystarczająco długo. Ale jeśli będzie inaczej, to pewnie jeszcze podejmę się tego zadania, choć nie wiem, czy na pełne cztery lata kadencji.

O Morawieckim prezes PiS mówił, że w kampanii "nie mniej widoczny był premier Mateusz Morawicki; bywało, że odwiedzał 11 powiatów jednego dnia. To było zadanie trudne fizycznie, ale premier ma kondycję sportowca, mimo że w wieku nie jest już sportowym".

Komunikat Kaczyńskiego był zatem taki: oczywiście zostanę prezesem na kolejną kadencję (to cztery lata), ale może nie na całą. Z kolei Morawieckiego dalej bardzo ceni.

Rozmówca z PiS pytany o szpilę wbitą premierowi w "Wiadomościach": - Kongres może wzmagać takie działania Kurskiego, bo one osłabiają Morawieckiego. Takie walki buldogów zawsze trwają, ale kongres się zbiera, a na nim prezes zostaje prezesem.

Porachunki osobiste

Sam Kurski ma też osobiste porachunki z Morawieckim. Wszak to premier na spółkę z Andrzejem Dudą i Jarosławem Gowin parli do odwołania go z funkcji prezesa TVP. - "Kura" ma swoje pretensje do Morawieckiego. No i jak skończyła się kampania, to go zaatakował.

Jacek Kurski rządzi TVP od 2016 r. Żadne próby wyrzucenia go z "koloseum" przy ul. Woronicza spełzły na niczym. Dwa razy uratował skórę dzięki wsparciu od J. Kaczyńskiego. A ponadto w minionych latach wciąż odbywały się jakieś wybory, Nowogrodzka nie chciała więc ryzykować zmiany prezesa TVP, nie mając nikogo sprawniejszego na tym froncie od Kurskiego. Teraz jednak aż trzy lata będą bez wyborów. Polityk PiS: - Kurski może się w końcu przejechać. Jak zacznie się wdawać w wewnętrzne wojenki na antenie TVP, to naprawdę może mu w końcu ta głowa spaść już na serio.

W obozie władzy - podobnie jak i po wyborach parlamentarnych - trwa dyskusja, czy wybory prezydenckie udało się wygrać dzięki TVP, czy mimo TVP. Zwłaszcza Solidarna Polska, która jest w aliansie z "Kurskim, ceni propagandową rolę telewizji publicznej. - Ale jest coraz większa grupa twierdzących, że Duda wygrał mimo telewizji Kurskiego. Po poprzednich wyborach, tych parlamentarnych już były takie głosy.

Głowa Kurskiego zależy tylko od J. Kaczyńskiego, a jemu - póki co - przekaz TVP odpowiadał. Z jednej strony TVP uprawia tępą propagandę, notując przy tym wpadki, ale z drugiej sprawnie zorganizowała propagandowo cenną debatę w Końskich, na której nie stawił się Rafał Trzaskowski.

Teraz? "Nie"

Utrącenie Mateusza Morawieckiego jest możliwe w bliższej perspektywie? - Nie, teraz nie - odpowiada nasz rozmówca z PiS.

I tłumaczy, że z perspektywy działacza PiS, który w tej partii był także w chudych latach, to takie dopiekanie Morawieckiemu jak to uczyniły "Wiadomości" wręcz może dawać satysfakcję. I - jak słyszymy z szeregów tej formacji - w ogóle nie dziwi, a wręcz budzi rozbawienie, byleby nie wyszło poza akceptowalną skalę.