"Nienawistne emocje" podczas nocnych obrad w Sejmie. Jest opinia o wotum nieufności wobec Zbigniewa Ziobry

We wtorek późnym wieczorem posłowie wzięli udział w obradach sejmowej komisji sprawiedliwości i praw człowieka. Głównym tematem posiedzenia był wniosek Koalicji Obywatelskiej o wotum nieufności wobec ministra sprawiedliwości. Wniosek został odrzucony i teraz trafi do Sejmu.
Zobacz wideo Po co PiS-owi wojna o sądy? Gdula: chcieliby już nie mówić o sądach, ale muszą

Jak podaje portal WP.pl za przyjęciem wniosku głosowało 10 posłów, 15 opowiedziało się przeciw, a jedna osoba wstrzymała się od głosu. Teraz wnioskiem o wotum nieufności wobec Zbigniewa Ziobry zajmie się Sejm. Według wstępnego harmonogramu zostanie on przedstawiony w izbie niższej parlamentu w środę 15 lipca około godziny 20:30.

Obrady sejmowej komisji sprawiedliwości zakończone bez możliwości zadawania pytań. "Jak w rosyjskiej Dumie"

W uzasadnieniu wniosku Koalicji Obywatelskiej znalazły się m.in. zarzuty dotyczące braku interwencji prokuratury po doniesieniach dotyczących zamówienia przez MZ trefnych maseczek i respiratorów, które nie dotarły do kraju. Posłowie zarzucali też upolitycznienie wymiaru sprawiedliwości, nieprawidłowości w Funduszu Sprawiedliwości czy ułaskawienie pedofila przez prezydenta. - Może po prostu państwo PiS jest głuche, ślepie i nieme za każdy razem, gdy chodzi o afery z ludźmi związanymi z obecną władzą - powiedziała posłanka Kamila Gasiuk-Pihowicz.

Na posiedzeniu obecny był Zbigniew Ziobro oraz prokurator krajowy Bogdan Święczkowski. - Dziękuję państwu za ten wniosek, bo to okazja, żeby się pochwalić naszymi działaniami, bo za czasów "dobrej zmiany" w prokuraturze dzieje się dobrze - przekonywał minister sprawiedliwości. - Od kwietnia nadzoruję grupę, która zajmuje się wyłudzeniami w materii koronawirusa. Mówicie państwo nieprawdę. To nie są czasy Stalina, my nie stawiamy od razu zarzutów i nie rozpoczynamy śledztwa. My działamy na podstawie prawa, a śledztwo wszczynamy kierując się kodeksem postępowania karnego - mówił z kolei Święczkowski.

Posłowie opozycji skarżą się na portalach społecznościowych na przebieg posiedzenia komisji. Na posła sprawozdawcę wybrano Jacka Kurzępę, chociaż nie był obecny na sali ani nie było z nim połączenia zdalnego. Dyskusja była wielokrotnie przerywana, a przewodniczący Marek Ast wyłączał posłom mikrofony. Wiceprzewodnicząca Anna Milczanowska (z PiS) uznała, że wśród posłów "rozgorzały nienawistne emocje", dlatego na jej wniosek dyskusja została zamknięta, zanim posłowie moli zadać pytania.

- Chcemy zadać pytania, na tym polega wotum nieufności - mówił poseł Tomasz Zimoch. - Jakbyście nie mieli państwo niczego do ukrycia, to ten wniosek byłby rozpatrywany w piątek o godz. 12 przed wyborami. Państwo się boicie, dlatego robimy to dwa dni po wyborach, w środku nocy - dodała Gasiuk-Pihowicz. Do tej sytuacji posłanka odniosła się także później na Twitterze:

"Zachowanie PiS przypomina bardziej zachowanie deputowanych do rosyjskiej Dumy niż posłów na polski Sejm-zamykanie komisji bez dyskusji to nie jest demokratyczny, lecz autorytarny standard" - napisała polityk. "Strach przed przewałami wokół maseczek i respiratorów musi być w obozie władzy wielki" - dodał z kolei poseł Bartłomiej Sienkiewicz.

Więcej o: