Bosak nie wyklucza koalicji Konfederacji z PiS."Czas na rozmowy będzie po wyborach parlamentarnych"

Na pytanie, czy możliwa jest koalicja Konfederacji z PiS, Krzysztof Bosak odpowiada, że "w demokracji w długiej perspektywie nie wyklucza się niczego". Kandydat na prezydenta w pierwszej turze jest jednocześnie przekonany, że jego ugrupowanie nigdy nie będzie "przystawką" do partii rządzącej.

Krzysztof Bosak w rozmowie z "Super Expressem" nadal nie chciał zdradzić, na kogo zagłosował w drugiej turze. Jak stwierdził, byłby to "rodzaj afirmacji dla któregokolwiek z kandydatów". - A ja uważam, że żaden z nich jej nie potrzebuje i na taką afirmację nie zasługuje - stwierdził Bosak. 

Zobacz wideo Lubnauer: Debata w Końskich wyglądałaby inaczej, gdyby poszedł tam Trzaskowski

Kandydat Konfederacji w wyborach prezydenckich 2020 został zapytany, czy możliwa jest koalicja Prawa i Sprawiedliwości z jego ugrupowaniem. - Jedna odpowiedź jest PR-owa i brzmi "nie ma takiego tematu", druga jest bardziej prawdziwa i jest taka, że w demokracji w długiej perspektywie nie wyklucza się niczego. Czas na jakiekolwiek rozmowy będzie po wyborach parlamentarnych. A one odbędą się w 2023 r - odpowiedział Bosak. - Najbliższe 2,5 roku rządzenia PiS będzie chciało wykorzystać na eliminację problemu, jakim jest dla niego Konfederacja. Jeżeli będzie wykonywało wokół nas jakieś ruchy, to będą to ruchy obliczone na rozmiękczenie naszej bazy wyborczej, przy czym oni sobie już tak nagrabili u wyborców Konfederacji, że ich pole manewru jest niewielkie. Druga sprawa to żeby rozbić naszą sejmową jedenastkę. Ale jesteśmy zahartowani i nie damy się - podkreślił.

Krzysztof Bosak: Konfederacja nie będzie przystawką

Poseł przekonywał, że jego ugrupowanie "nigdy nie będzie niczyją przystawką". - W demokratycznej polityce nigdy nie mówi się "nigdy". Ale nigdy nie wejdziemy do koalicji na takich warunkach jak LPR w 2005 r. Wtedy Liga weszła do rządu, nie mając żadnego wpływu na media, na resorty siłowe, dostając w zasadzie jedno ministerstwo. To było nic. Jeśli po wyborach Konfederacja będzie miała silną pozycję, to wtedy w takie negocjacje można wejść. Ale to perspektywa lat. Na razie musimy się umacniać - powiedział.

Więcej o: