"Wszystko było przemyślane, ale Duda zapomniał dodać 'dla dorosłych'". Kulisy awantury o szczepionkę

Jacek Gądek
Sztab PiS ma własne badania, z których wynika, że Polacy są przeciwko obowiązkowym szczepieniom dla dorosłych. Andrzej Duda z rozmysłem powiedział więc w "debacie" TVP o swoim sprzeciwie wobec obowiązkowych szczepień, ale - słyszymy od zaplecza jego kampanii - zapomniał dodać kluczowych słów "dla dorosłych". Przez to poszedł w Polskę przekaz antyszczepionkowy, a prezydent szybko musiał prostować sam siebie.

Zobacz nagranie. Gdzie w kampanii są Tusk i Kaczyński? Komentuje były rzecznik Andrzeja Dudy:

Zobacz wideo

- Gdy wirus szalał, to wtedy zbadaliśmy, co Polacy myślą o obowiązkowych szczepieniach - mówi polityk zaangażowany w kampanię Andrzeja Dudy. Wedle naszych informacji sztab prezydenta miał tu już więc wiedzę od kilku miesięcy.

Wnioski z tych badań na zlecenie PiS były proste: około 70 proc. Polaków jest przeciwko obowiązkowym szczepieniom na koronawirusa. Powody wskazywane w badaniach fokusowych miały pokazać z kolei, że ludzie pamiętają jeszcze problemy ze szczepionką na polio podawaną w latach 60. i nie mają zaufania do preparatów, jeśli nie były one sprawdzane długimi latami. Potwierdził to zresztą opublikowany 30 czerwca sondaż przeprowadzony przez Warszawski Uniwersytet Medyczny oraz Uniwersytet Warszawski we współpracy z ARC Rynek i Opinia. Wynika z niego, że tylko co trzeci Polak skorzystałby ze szczepionki przeciw Covid-19, gdyby ta była dostępna.

Polityk bliski kampanii: - Większość Polaków jest przeciw obowiązkowi szczepień dla dorosłych. Z naszych badań wynika, że ludzie chcą obowiązkowych szczepień, ale dla dzieci i to tylko sprawdzonymi szczepionkami.

Andrzej Duda świadomie wywołał temat szczepionek, ale potknął się przy tym. Chodzi o pojedyncze słowa, więc przytoczmy cytaty. W czasie "debaty" TVP w Końskich, pytany o szczepionkę na koronawirusa, odpowiedział: - Jeżeli chodzi o szczepionkę. Absolutnie nie jestem zwolennikiem jakichkolwiek szczepień obowiązkowych. Powiem państwu otwarcie: ja osobiście nigdy się nie zaszczepiłem na grypę, bo uważam, że nie - dodał. I dalej: - Miałem oczywiście różne szczepienia jako dziecko i później jako dorosły chłopak, ale na grypę się nigdy nie szczepiłem i nie chcę się szczepić. (…) Uważam, że szczepienia na koronawirusa absolutnie nie powinny być obowiązkowe. (…) Kto chce, jeżeli będzie szczepionka, niech się zaszczepi, ale kto nie chce, to jest jego osobista decyzja.

W tej wypowiedzi najmocniej wybrzmiało zdanie "absolutnie nie jestem zwolennikiem jakichkolwiek szczepień obowiązkowych". A zwłaszcza słowo "jakichkolwiek". Na to bardzo ostro zareagowało środowisko lekarskie, bo ze słów prezydenta wynikało, że jest przeciwko obowiązkowym sczepieniom.

Naczelna Izba Lekarska apelowała do prezydenta: "Takimi wypowiedziami dla doraźnych celów kampanii wyborczej prezydent podważa autorytet oraz zaufanie pacjentów do kadry medycznej, oraz naraża pacjentów na ryzyko pogorszenia stanu zdrowia".

Duda chciał w kampanii wysłać komunikat wolnościowy, szeroki i zgodny z odczuciami większości Polaków, że państwo nie powinno nic narzucać ws. szczepionki na koronawirusa. A wyszedł mu przekaz radykalny i antyszczepionkowy.

Polityk bliski kampanii Dudy: - Wszystko było tu przemyślane, ale Duda nieprecyzyjnie się wyraził. Jemu chodziło o to, że jakiekolwiek szczepionki nie powinny być obowiązkowe dla dorosłych, tylko nie dodał słów "dla dorosłych". Stąd całe to zamieszanie.

- To nie miał być przekaz antyszczepionkowy. Duda szybko więc to mocno prostował. Finalnie efekt i tak wydaje się dla nas pozytywny, bo wybrzmiało, że nikt nie będzie nikogo dorosłego zmuszał do zaszczepienia się na koronawirusa - dodaje nasz rozmówca.

Prezydent prostował sam siebie na Twitterze: "Stop manipulacji! Uważam, że ewentualne szczepienie przeciw koronawirusowi nie powinno być obowiązkowe. Tak jak nie są obowiązkowe szczepienia przeciw grypie. Co do innych chorób (polio, gruźlica, szkarlatyna itp.), to zupełnie co innego. Inna rozmowa". Duda zajął więc jasne stanowisko ws. koronawirusa: "nie" dla obowiązku szczepień. Ale jednocześnie o obowiązkowych szczepieniach na inne choroby, wykonywane u dzieci, napisał wymijająco, że to "inna rozmowa" - to dlatego, aby nie zrazić antyszczepionkowców.

Potknięcie Dudy w TVP wykorzystał Rafał Trzaskowski. - Jeżeli chodzi o szczepienie dzieci, to obowiązkowe szczepienie jest standardem całego świata. Natomiast jeśli chodzi o szczepionkę na koronawirusa, to na razie jej nie ma, w związku z tym trudno mówić o jakichkolwiek rozwiązaniach. Ja uważam, że nikt nie powinien dorosłej osoby zmuszać do tego, aby taką szczepionkę musiała przyjąć - mówił kandydat na prezydenta. I zaznaczał, że należy poczekać na to, czy szczepionka w ogóle powstanie i wziąć pod uwagę sytuację epidemiczną w najbliższych miesiącach i latach. Trzaskowski nie powiedział więc jednoznacznie, że jest przeciw obowiązkowym szczepieniom dorosłych na koronawirusa.

Co ciekawe, to cytowane wyżej stanowisko Trzaskowskiego jest podobne do stanowiska Dudy sprzed trzech miesięcy. Otóż prezydent był wówczas pytany podczas "Q&A" na Facebooku, czy szczepienie przeciwko koronawirusowi w Polsce powinno być obowiązkowe czy dobrowolne. Duda odpowiedział nieostro, że "rozważałby, czy nie wprowadzić tych szczepień [na koronawirusa] jako obowiązkowych" w pewnych okolicznościach. - Jak ktoś nie chce się szczepić, to on sam ryzykuje. Ale nie może być tak, że on ryzykuje kosztem innej osoby - podkreślał wtedy Duda. W tym tygodniu Duda mówi już twardo: "nie" dla obowiązkowych szczepień na koronawirusa i basta.

O ile kandydat PiS ewoluował na przestrzeni paru miesięcy, to Trzaskowski na przestrzeni kilku dni.

Kandydat PO zaostrzył swoje stanowisko w czwartek, mówiąc, że "nawet jeżeli taka szczepionka [na koronawirusa] zostanie wynaleziona, to będzie musiał upłynąć długi czas, zanim będzie ona pewna". Zacytujmy Trzaskowskiego dalej: - Obowiązkowe powinny być szczepienia tylko i wyłącznie dla dzieci tymi szczepionkami, które zostały już sprawdzone na inne choroby zakaźne. Natomiast na pewno nie należy wprowadzać szczepień obowiązkowych na koronawirusa.

Dziś Duda i Trzaskowski prezentują już takie samo zdanie: szczepionka na Covid-19 ma nie być obowiązkowa i basta. Obaj kandydaci tak samo też skorygowali swoje wcześniejsze opinie w tej sprawie.

Ale temat żyje nadal. Na godziny przed ciszą wyborczą w radiowej "Trójce" prezydent został zapytany o to, czy rozważy zaszczepienie się przeciwko grypie. Duda się wykręcał.

- Rozważę, ale z drugiej strony jest też tak, że mam takie doświadczenia również wśród moich bliskich znajomych, że bardzo różnie to bywało. Jedni się zaszczepili i dobrze znosili, i to szczepienie i później, kiedy nawet zdarzyło im się zachorować na grypę, to przechodzili ją bardzo lekko. Ale były też przypadki, że szczepienie zaszkodziło, a były również takie przypadki, że ktoś się zaszczepił i bardzo ciężko przeszedł grypę. I stąd ja wolę nie eksperymentować na sobie - podkreślił.

Mimo zakrętów tej historii, w Polskę poszedł przekaz o sceptycyzmie Dudy wobec szczepień. Z pewnością dotarł do środowisk antyszczepionkowych, które są blisko Konfederacji i Krzysztofa Bosaka. Przed dwoma laty to środowisko pokazało swoją siłę, przynosząc do Sejmu obywatelski projekt ustawy o dobrowolności szczepień, pod którym podpisało się 120 tys. osób. Projekt trafił do kosza. Na finiszu kampanii liczy się ciułanie głosów różnych wyselekcjonowanych grup. Potencjalne zyski wśród antyszczepionkowców okupione są jednak stratami wśród wyborców ze świata medycznego, dla których szczepienia są jednym z najważniejszych wynalazków ratujących ludziom życie. Z kolei szeroki przekaz Dudy o dobrowolności szczepień konkretnie na koronawirusa, zapewne trafił w odczucia ludzi - dziś jest on taki sam u Dudy, jak i Trzaskowskiego.

Więcej o: