Żona Trzaskowskiego: "Kościół mnie rozczarował". W spocie zwraca się do kobiet. "Nic o nas bez nas"

Małgorzata Trzaskowska aktywnie włącza się w kampanię Rafała Trzaskowskiego. Opublikowała spot, w którym zapewnia, że będzie "głosem Polek w sprawach dla kobiet najważniejszych". - Nie jestem osobą, która siedziałaby w miejscu i dumała przy mężu - mówi z kolei w wywiadzie udzielonym "Wysokim Obcasom".

Małgorzata Trzaskowska w sobotę opublikowała w mediach społecznościowych spot, w którym deklaruje, że chce być aktywną pierwszą damą i reprezentantką głosu kobiet w debacie politycznej. - Będę głosem kobiet w sprawach dla nas najważniejszych. Nic o nas bez nas. My, Polki, tworzymy wspólnotę. Bądźcie ze mną! - mówi żona kandydata Koalicji Obywatelskiej na prezydenta.

Zobacz wideo Trzaskowski w Kartuzach: 57 proc. obywateli zagłosowało za zmianą

Małgorzata Trzaskowska opublikowała spot. "Nic o nas bez nas"

Jestem jedną z nas, bo my, kobiety, tworzymy wspólnotę. Jesteśmy razem na dobre i na złe. Wspieramy się i stawiamy dobro naszych bliskich przed własnym. Obiecuję, że będę ciężko pracować i z całą siłą wzmacniać to, co nas łączy

- mówi Trzaskowska, dodając, że cztery słowa, które są  dla niej definicją kobiecej siły, to: "łączenie, "sprawczość", "odwaga" i "szacunek".

Żona kandydata KO udzieliła też wywiadu "Wysokim Obcasom", który jest szeroko komentowany w sieci. Wspomniała w nim m.in., że w ostatnich latach brała udział w demonstracjach w obronie wolnych sądów oraz w marszach sprzeciwu wobec prób zaostrzenia prawa antyaborcyjnego.

Nie będę siedzieć i dumać przy mężu. Aktywność mam we krwi. Moja mama nauczyła nas, że bez względu na to, jak trudne są czasy, to my, kobiety, trzymamy nasze sprawy w swoich rękach i możemy wszystko

- mówi Trzaskowska w "WO", dodając, że uznała, iż start jej męża w wyborach prezydenckich "to jest absolutna konieczność". - Pierwsza dama powinna być rzeczniczką kobiet i zajmować stanowisko w tematach, które leżą na sercu im i opinii publicznej - wskazuje. 

Żona Rafała Trzaskowskiego mówi też o swoim podejściu do Kościoła. - Jestem osobą wierzącą. (...) Byliśmy rodziną praktykującą, co tydzień chodziliśmy na mszę, zawarłam ślub kościelny, ale instytucja Kościoła mnie rozczarowała - mówi. I dodaje, że przedstawiciele Kościoła nie zabierali głosu, "gdy PiS demontował system sądowniczy i atakował sędziów, gdy w Sejmie protestowały matki z niepełnosprawnymi dziećmi, gdy przez arogancję i próbę zabrania nam naszych praw zmuszono nas, kobiety, do masowych "czarnych protestów". - O rozliczeniu z pedofilią nawet nie wspomnę - dodaje.

Więcej o: