Nowe informacje i wątpliwości wokół ułaskawienia przez Dudę. "Niewyobrażalne, że ofiara przebacza"

Media prześcigają się w publikowaniu ustaleń wokół ułaskawienia przez Andrzeja Dudę mężczyzny skazanego m.in. za "wielokrotne dotykanie miejsc intymnych" córki. "Fakt" publikuje drastyczne opisy czynów mężczyzny, "Rzeczpospolita" zadaje serię pytań i opisuje wątpliwości, a wPolityce.pl cytuje konkubinę sprawcy, która twierdzi, że partner przeszedł przemianę i jest "innym człowiekiem".

Wszystko zapoczątkowała krótka wzmianka "Rzeczpospolitej" na ten temat. Dziennik opisał, że prezydent skorzystał z prawa łaski wobec mężczyzny, który został skazany za "zgwałcenie małoletniego krewnego". Dopiero później wyjdą na jaw szczegóły: sprawca znęcał się nad córką, od kiedy ta skończyła siedem lat, a później, od jej 11. roku życia "wielokrotnie dotykał miejsca intymne" dziecka. Oprócz tego skazano go za znęcanie się nad partnerką.

Czytaj więcej: Kontrowersje wokół ułaskawienia. Mucha: Andrzej Duda stanął po stronie ofiar

Ułaskawienie - to warto zaznaczyć - dotyczyło jednak zniesienia zakazu zbliżenia się sprawcy do pokrzywdzonych. Mężczyzna odsiedział bowiem wyroki za czyny sprzed lat. Sąd wymierzył mu karę więzienia, a do listopada 2021 roku orzekł wobec niego zakaz kontaktowania się z pokrzywdzonymi, w tym zakaz zbliżania się na dwa metry.

Czytaj więcej: Ułaskawienie skazanego za nadużycia seksualne wobec dziecka. Andrzej Duda zabiera głos

Właśnie tak przedstawiał to też prezydent Duda, który na Twitterze dowodził, że "inne kary były dawno wykonane", a o ułaskawienie prosiły "dorosła już od lat pokrzywdzona z matką". Dlaczego? Prezydent tłumaczył to tak: "W praktyce mieszkają ze skazanym w jednym domu. To sprawa rodzinna. Wniosek popierały sądy i PG (Prokuratura Generalna - red.)".

Zobacz wideo Andrzej Duda - całe wystąpienie

Ekspert dla "Rzeczpospolitej": Mam przekonanie, że ma tutaj miejsce niewiarygodność co do faktów

W czwartek i w piątek "Rzeczpospolita", "Fakt" i serwis wPolityce.pl opublikowały kolejne teksty wokół tej sprawy, pochyliło się nad nią też TVN24. Rzucają na nią nowe spojrzenie, ale też powodują, że warto przyjrzeć się kilku jej wątkom.

"Rzeczpospolita" stawia pytanie, czy ofiara ojca, który stosował przemoc od siódmego roku życia, a od 11 życia molestował, może wybaczyć rodzicowi. Kryminolog prof. Brunon Hołyst twierdzi:

(...) jest to niewyobrażalna sytuacja, że ofiara przebacza swojemu oprawcy i jeszcze prosi, żeby prezydent go ułaskawił od środka karnego i pozwolił na utrzymywanie normalnych kontaktów. To przypadek niespotykany w skali światowej. (...) mam przekonanie, że ma tutaj miejsce niewiarygodność co do faktów 

Okazało się, że po odbyciu kar mężczyzna wrócił do mieszkania, które dzielił z konkubiną i córką. Był po prostu głównym najemcą lokalu. "Rz" wskazuje: "Jak się okazuje, zarówno przed pójściem do więzienia, jak i po wyjściu z niego mieszkał wraz z córką i partnerką w tym samym mieszkaniu".

Został więc ponownie skazany na rok więzienia, tym razem za złamanie zakazu zbliżania się. Po drugim pobycie w więzieniu, gdy mężczyzna wyszedł w marcu 2018 r., skazany i ofiary napisali wniosek o ułaskawienie - opisuje "Rzeczpospolita".

Czytaj więcej: Ułaskawienie skazanego za nadużycia seksualne wobec córki. Jest oświadczenie Prokuratury Krajowej

Dziennik pyta więc, czy wpływu na decyzję córki i konkubiny nie miało to, że mieszkały razem ze sprawcą. "Czy sądy, które pozytywnie zaopiniowały wniosek o łaskę, badały te kwestie i nasuwające się wątpliwości?" - pyta "Rz".

"Fakt" o ułaskawionym: Rodzinny kat, przytrzymywał córkę, a drugą ręką dotykał krocza

"Fakt" dotarł z kolei do wyroków wobec sprawcy. Dziennik stawia na drastyczny opis tego, jak mężczyzna znęcał się nad córką i konkubiną w latach 2006-2011:

Był przez lata rodzinnym katem. Upijał się, wszczynał awantury rodzinne, w których czasie znęcał się nad partnerką i córeczką Anią. Dziewczynkę, która nie miała nawet 15 lat, molestował seksualnie. Przytrzymywał ją, bił ręką w twarz, a drugą ręką dotykał w jej krocza. Do tego zmuszał ją do wykonywania posuwistych ruchów na swoim członku.

Mężczyzna - zaznacza "Fakt" - nie przyznał się do molestowania dziecka, choć potwierdził, że kładł się do łóżka z córką i tam zasypiał. Sąd był nieugięty, nie uwierzył w te zapewnienia i w 2013 roku skazał mężczyznę.

wPolityce.pl o przemianie sprawcy. Konkubina: Prezydent nam pomógł

Portal wPolityce.pl opublikował tekst oparty na dokumentach z sądów, dotarł też do konkubiny sprawcy. Kobieta mówi:

Przecież prezydent nam pomógł, jestem mu za to wdzięczna. Nie chcę być wykorzystywana i pragnę żyć normalnie, w spokoju dla moich bliskich. Od lat walczyłam, pisałam pisma. Konkubent jest dzisiaj innym człowiekiem, który nam pomaga i chcemy z nim być. (...). Chcemy mu dać szansę. Każdy ma do niej prawo. Chcemy już żyć w spokoju

Portal potwierdza, że mężczyzna dopuszczał się czynów zarzucanych mu przez córkę i partnerkę. Jednak, gdy do nich dochodziło, "był uzależniony od alkoholu" i choć to nie może go tłumaczyć, to "pobyt w więzieniu i specjalna terapia pozwoliły mu się zmienić i uzyskać przebaczenie od najbliższych".

WPolityce.pl nie pisze jednak, że do złamania zakazu zbliżania się doszło dlatego, że sprawca wrócił do wynajmowanego mieszkania. Przedstawia to tak: "Potem kontaktował się z najbliższymi, pomagał im w trudnej sytuacji finansowej. Więcej, złamał zakaz kontaktu ze swoimi ofiarami za obopólną zgodą wszystkich zainteresowanych".

Ton tekstu portalu związanego z tygodnikiem "Sieci" traktuje zresztą bardziej o rzekomej przemianie sprawcy, aniżeli o wątkach prawnych. Możemy bowiem przeczytać:

Z opinii, do których dotarliśmy, wynika, że zaburzenia mężczyzny (te stały się powodem cierpienia jego córki) wynikają z dawnego uzależnienia od alkoholu. To oczywiście w żaden sposób go nie usprawiedliwia, ale zmienia obraz sytuacji. (...). Zło, którego się dopuścił mężczyzna, postanowił naprawić, jednając się z rodziną i za jej zgodą nadal budując zdrowe relacje.
Więcej o: