Radni z Poznania oburzeni zachowaniem kolegi z PiS-u. Podczas obrad zdalnych leżał w łóżku pod kołdrą

Radny Prawa i Sprawiedliwości z Poznania Michał Grześ wziął udział w zdalnym posiedzeniu komisji oświaty i wychowania. Samorządowiec w spotkaniu uczestniczył z... łóżka. Grześ leżał w piżamie pod kołdrą i podpierał głowę ręką. Jego zachowanie oburzyło innych obecnych na spotkaniu radnych.

Radna Dorota Bonk-Hammermeister zamieściła screen ze zdalnego spotkania w swoich mediach społecznościowych. Obok zrzutu ekranu ze spotkania dodała podpis: "Dzień dobry (albo dobry wieczór) z Komisji Oświaty i Wychowania. Pytanie spoza porządku obrad: czy radny Grześ jest dobrze wychowany?".

Początkowe rozbawienie, a następnie oburzenie. Radni zdziwieni zachowaniem Michała Grzesia

O sprawie leżącego radnego Bonk-Hammermeister mówiła też w rozmowie z "Faktem". Radna przyznała, że politycy najpierw zareagowali śmiechem na całą sytuację. - Początkowo część z nas to rozśmieszyło, ale potem pomyślałam, że powinniśmy stanowczo zwrócić mu uwagę. Na dodatek tłumaczył się tym, że jeszcze nie wstał, a to było popołudnie - powiedziała.

Radny tłumaczy się ze swojego zachowania. "Trzeba wiedzieć, kiedy zejść ze sceny"

Sam radny Prawa i Sprawiedliwości powiedział, że nie miał zamiaru nikogo urazić swoim zachowaniem. - Każdy może się źle poczuć. Wydawało mi się, że nikogo nie urażę, bo przy komisjach online jest swobodniejsza atmosfera. Zresztą na komisji nikt mi nie zwrócił uwagi. Może powinienem wyłączyć kamerkę, jak robią to inni - stwierdził.

Michał Grześ przyznał również, że nie planuje kandydować w kolejnych wyborach i myśli o emeryturze. - 30 lat w radzie to będzie chyba dużo. Trzeba wiedzieć, kiedy zejść ze sceny - mówił.

57-letni Michał Grześ co najmniej kilka razy w swojej karierze politycznej sprawiał, że robiło się o nim głośno, głównie za sprawą emocjonalnych wystąpień publicznych. Kilka lat temu rozsławił się nie tylko na Polskę. Jego wypowiedzi na temat tego, że jeden ze słoni w poznańskim zoo jest gejem, cytowały nawet chińskie media. Innym razem Grześ nazwał dyrektorkę wydziału oświaty Grażynę Lisiecką "bezczelną babą", a na wezwanie wiceprezydenta, by przeprosił dyrektorkę, odparł: "Pocałuj mnie w dupę".

Zobacz wideo Gdzie w kampanii są Tusk i Kaczyński. Komentuje były rzecznik Dudy
Więcej o: