Zmiany w regulaminie Sejmu i praca zdalna na stałe. "Posłom PiS nie chce się pracować"

W piątek posłowie przegłosowali zmiany w regulaminie Sejmu, które dotyczą możliwości bezterminowej pracy zdalnej. Pomysł Prawa i Sprawiedliwości krytykują politycy opozycji.
Zobacz wideo Sośnierz: Nie spodziewałem się, że będziemy się tak długo męczyli z wygaszaniem epidemii

Głosowania zdalne w Sejmie wprowadzone zostały w związku z epidemią koronawirusa. Taka możliwość przewidywała głosowania jedynie do końca czerwca. W piątek 19 czerwca wprowadzono jednak kolejne zmiany w regulaminie Sejmu. Posłowie PiS wykreślili zapis z wyznaczonym wcześniej terminem, dzięki czemu możliwość pracy zdalnej dla posłów stała się praktycznie nieograniczona czasowo.

Opozycja krytykuje zmiany w regulaminie Sejmu - możliwość pracy zdalnej bez ograniczeń

Za wprowadzeniem zmian w regulaminie opowiedziało się 230 posłów, przeciwko było 217 polityków, a kolejnych pięciu wstrzymało się od głosu. Za byli tylko posłowie PiS, przeciw była cała opozycja, według której głosowania zdalne prowadzą do utworzenia "Sejmu niemego", gdzie poza oddawaniem głosu nie ma większych możliwości na przeprowadzenie dyskusji plenarnych.

- Mam wrażenie, że posłom PiS nie chce się pracować. To jest Sejm niemy, w którym widzimy ograniczenie debaty i udawanie pracy - powiedziała posłanka Koalicji Obywatelskiej Katarzyna Lubnauer. - To jest kpina z parlamentaryzmu, ale również z Polaków - dodawał Krystian Kamiński z Konfederacji.

Marek Rutka z Lewicy mówił z kolei, że zdalne obrady jeszcze bardziej zmieniły dotychczasowe posiedzenia Sejmu. Według polityka posiedzenia zwoływane są z dnia na dzień, pod dyktando partii rządzącej, co uniemożliwia politykom spoza Warszawy dojechać na czas.

- W Sejmie jest lepszy sort? Nie ma żadnego uzasadnienia, by 460 posłów utrzymywanych z pieniędzy obywateli głosowało sobie z działki czy sprzed telewizora - dodała podczas debaty Iwona Śledzińska-Katarasińska. W podobnym tonie wypowiadał się także Jarosław Sachajko, według którego taki zapis traktuje posłów jako "uprzywilejowaną kastę".

Więcej o: