Prezydent spotka się z Trumpem. Siemoniak: Duda ryzykuje bardzo dużo z polskiego interesu

W poniedziałek gościem Porannej Rozmowy Gazeta.pl jest Tomasz Siemoniak, poseł Koalicji Obywatelskiej oraz były szef Ministerstwa Obrony Narodowej. Polityk odnosi się do planowanej na najbliższą środę wizyty prezydenta Andrzeja Dudy w Białym Domu. - Kilka dni przed wyborami, ryzykując bardzo dużo z polskiego interesu po prostu. Oczywiście taka wizyta jest w interesie Trumpa, bo dość łatwo może różne rzeczy uzyskać - mówi poseł.

Tomasz Siemoniak twierdzi, że termin spotkania z Donaldem Trumpem nie jest przypadkowy, a "poważne kraje z poważną dyplomacją nie pozwalają sobie na znalezienie się w takiej sytuacji, w jakiej się znajdzie w środę w Waszyngtonie Andrzej Duda".

Kilka dni przed wyborami, ryzykując bardzo dużo z polskiego interesu po prostu. Bo oczywiście taka wizyta jest w interesie Donalda Trumpa, czy interesie polityki amerykańskiej, bo dość łatwo mogą różne rzeczy uzyskać, zdając sobie sprawę z tego, że Andrzejowi Dudzie bardzo zależy na takim spotkaniu, na fotografii z Trumpem. I rozważając tutaj różne możliwe ustalenia tej wizyty, czy to zwiększenie obecności wojskowej zapowiedziane rok temu, negocjacje się nie zakończyły ze względu na rozbieżności. Boję się, że teraz nakazano usunąć te rozbieżności, czyli polska strona musiała ustąpić

- mówi polityk opozycji i dodaje, że obawia się również "pośpiesznych deklaracji" dotyczących " elektrowni jądrowej, którą mieliby Amerykanie budować".

Deklaracja z czerwca ubiegłego roku nie zmaterializowała się, dlatego że negocjacje polsko-amerykańskie utknęły, bo strona polska nie godzi się na warunki strony amerykańskiej. Czyli nie godziła się tydzień temu. Jeżeli ta deklaracja, czy umowa miałaby być podpisana w środę, to znaczy, że ktoś musiał ustąpić. Wydaje mi się, że oczywiste jest, że ustępuje ten, któremu zależy na tym spotkaniu i który chce ratować swoją kampanię właśnie pokazaniem świetnych relacji ze Stanami Zjednoczonymi nie bacząc na polski interes, nie bacząc na kontekst. Bo trzy dni do wyborów to jest naprawdę hazard. Takich rzeczy nikt nie robi

- zaznacza poseł Koalicji Obywatelskiej.

Więcej o: