Wypadek z udziałem premier Szydło. Rafał Trzaskowski odprowadził kierowcę do sądu: Mamy dość!

Wybory prezydenckie 2020. Rafał Trzaskowski brał dziś udział w spotkaniach wyborczych z mieszkańcami Oświęcimia. Podczas wizyty kandydat na prezydenta spotkał się z Sebastianem Kościelniakiem, który trzy lata temu brał udział w wypadku z udziałem limuzyny premier Szydło. Politycy PO odprowadzili mężczyznę na kolejną rozprawę.

"Mamy dość dzielenia na lepszych i gorszych. Nie chcemy żyć w kraju, w którym można każdego bezkarnie pomówić, w którym obywatele z założenia są winni. Pokazuje to dobitnie sprawa Pana Sebastiana. Dlatego dziś walka o prezydenturę, to też walka o prawdę i uczciwe państwo!" - napisał Rafał Trzaskowski dołączając zdjęcie z Oświęcimia.

Rafał Trzaskowski: Ktokolwiek wejdzie w konflikt z tą władzą, to nie może liczyć ma równe traktowanie

Kandydat Koalicji Obywatelskiej na prezydenta oraz przewodniczący Platformy Obywatelskiej Borys Budka odprowadzili Sebastiana Kościelniaka na rozprawę sądową. Do wypadku z udziałem mężczyzny doszło 10 lutego 2017 r. Samochód wiozący ówczesną premier Beatę Szydło najpierw uderzył w prowadzone przez Kościelniaka auto, a następnie w drzewo. Oskarżony o spowodowanie wypadku został kierowca seicento.

- Przypadek Sebastiana Kościelnika pokazuje, że jeżeli ktokolwiek wejdzie w konflikt z tą władzą, to nie może liczyć ma równe traktowanie - odniósł się do tej sprawy Rafał Trzaskowski, podczas swojego przemówienia w Oświęcimiu. - Jeżeli ktokolwiek wejdzie przez przypadek w konflikt z państwem PiS, albo jakimkolwiek oficjelem, politykiem, to w tym państwie niestety nie będzie potraktowany równo. Dlatego tak ważne jest, żeby dziś mówić o tym, że wszyscy powinni równo traktowani - dodał dalej.

Zobacz wideo Rafał Trzaskowski pod siedzibą PKW ogłosił, że zdobył już 5,5 tys. podpisów

- Mamy też dość słabego prezydenta. Prezydent Rzeczpospolitej powinien zawsze stać przy słabszych, przy pokrzywdzonych i dzisiaj naprawdę wolałbym, żeby Sebastiana do sądu odprowadzał prezydent Rzeczpospolitej, żeby pokazać, że nie godzi się na to, żeby byli równi i równiejsi - powiedział kandydat na prezydenta.

- Sebastian został skazany zanim jeszcze doszło do procesu. Próbowali zwalić na niego winę, bo znalazł się w niewłaściwym czasie i miejscu. Nie może być tak, że ta władza będzie bezkarna. Nie może być tak, że ktoś jest obrażany, bo ma inne poglądy. Wczoraj w Sejmie Jarosław Kaczyński pokazał po raz kolejny swój prawdziwy stosunek do takich ludzi jak Sebastian, rodzina Igora Stachowiaka, do ludzi, którzy sprzeciwili się władzy - dodał Borys Budka.