Jacek Bury składa zawiadomienie. "Oczekuję przeprosin dla obywateli, których ściga się, pałuje się"

Senator Koalicji Obywatelskiej Jacek Bury złożył zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa przez dwóch policjantów, którzy zatrzymali go podczas protestu w Warszawie. Polityk podkreśla, że został siłą wciągnięty do radiowozu mimo tego, że pokazał legitymację senatorską.

Jacek Bury podczas konferencji prasowej poinformował, że w prokuraturze w Warszawie złożył już zawiadomienie na działania dwóch policjantów. Według oceny polityka funkcjonariusze mogli popełnić przestępstwo naruszając nietykalność cielesną funkcjonariusza publicznego. Senator odniósł się także do słów wiceministra MSWiA Macieja Wąsika, który mówił, że to protestujący utrudniali pracę policji, która próbowała pilnować porządku.

Jacek Bury składa zawiadomienie do prokuratury na policję po Strajku Przedsiębiorców

- Minister Wąsik przyznał, że zostałem siłą wrzucony do samochodu. W ten sposób policja kłamała mówiąc o moim dobrowolnym wejściu do radiowozu. A kiedy policja kłamie, to w jakim kraju my żyjemy - skomentował te słowa senator. Jacek Bury zapowiedział, że będzie brał udział w następnych manifestacjach jako obserwator działań policji. - To ja oczekuję od policji, aby przeprosili nie mnie, ale obywateli, których w ten sposób potraktowali. Obywateli, których ściga się, pałuje się i traktuje się gazem. Mamy prawo do wolności - dodał.

Dalej polityk opisał też przebieg całego zajścia:

Gdy dotarłem na Plac Zamkowy okazało się, że jest tam kilka osób otoczonych kordonem policjantów i wiele osób spacerujących oraz media. Po 10 min od mojego przybycia jeden z przemawiających obywateli zaczął być szarpany przez kilku policjantów i używano wobec niego brutalnie siły. Należy uwzględnić, że obywatel ten nie był agresywny, w żaden sposób nie prowokował policji, tak jak wszyscy przybył pokojowo na legalną manifestację. Stanąłem w jego obronie.

Jacek Bury dodał, że próbował powstrzymać interwencję policji. W tym celu podszedł do funkcjonariuszy i wyciągnął legitymację senatorską. Wtedy polityk również został zatrzymany za udział w proteście. - Zaciągnięto mnie do samochodu policyjnego, popychano, szarpano, po czym podcięto mi nogi i siłą wrzucono mnie do środka pomimo tego, że wiele razy mówiłem, iż jestem senatorem oraz pokazywałem legitymację, która o tym świadczy - dodał. Później senator odmówił wyjścia z radiowozu, ponieważ chciał porozmawiać z dowodzącym akcją.

Więcej o: