Witek długo atakowała opozycję, aż w końcu ogłosiła termin wyborów. "Rozwlekła, kłamliwa przemowa"

Przed ogłoszeniem terminu wyborów prezydenckich marszałkini Sejmu Elżbieta Witek wygłosiła kilkunastominutowe przemówienie, w którym zarzuciła opozycji m.in. wprowadzanie chaosu i destabilizacji w państwie. W trakcie, gdy Witek przedstawiała długą listę zarzutów i przewin, dziennikarze i politycy zaczęli dopytywać w mediach społecznościowych, czy termin głosowania na pewno zostanie przez nią ogłoszony.

W środę przed południem marszałkini Sejmu Elżbieta Witek ogłosiła datę wyborów prezydenckich. Głowę państwa wybierzemy w niedzielę 28 czerwca. Głosowanie zostanie przeprowadzone w formie mieszanej, a więc zarówno w lokalach, jak i korespondencyjnie.

- Państwowa Komisja Wyborcza nie zgłasza żadnych uwag do zgłoszonego przeze mnie kalendarza wyborczego - podkreśliła w środę w Sejmie Witek. Kampania wyborcza rozpocznie się po opublikowaniu postanowienia marszałek Sejmu w dzienniku ustaw.

Przed ogłoszeniem daty wyborów Witek wygłosiła kilkunastominutowe przemówienie, w którym zaatakowała polityków opozycji. Jej zdaniem, to właśnie oni są odpowiedzialni za przesunięcie terminu wyborów, które pierwotnie miały odbyć się 10 maja. - Nasz wysiłek skierowaliśmy na ochronę zdrowia Polaków oraz na ochronę gospodarki. Wybory mogły się odbyć 10 maja, to było święte prawo Polaków. Opozycja, kierująca się partyjnym interesem, to prawo Polakom odebrała. Doszło do obstrukcji i mieliśmy do czynienia ze scenariuszem "ulica i zagranica" - oceniła marszałkini Sejmu.

Zobacz wideo Elżbieta Witek: Dziś wiemy, że nie chodziło o zdrowie i życie Polaków, a o interes polityczny

 - To przecież pan Borys Budka [przewodniczący Platformy Obywatelskiej - red.] ogłosił zakład, że 10 maja wyborów nie będzie - stwierdziła Witek. Dodała, że Platforma Obywatelska dążyła do przesunięcia wyborów, ponieważ wyniki sondażowe Małgorzaty Kidawy-Błońskiej "dramatycznie spadały". - Destabilizacja, awantury i próba wprowadzenia chaosu - opozycja cały czas próbuje to zrobić - powiedziała Witek, dodając, że tylko dobra współpraca prezydenta z rządem zagwarantuje odbudowę polskiej gospodarki po kryzysie związanym z epidemią koronawirusa. 

Komentarze po wystąpieniu Witek. "Rozwlekła, bezsensowna przemowa", "Czy to też polityczny atak na opozycję?"

Długą przemowę Witek na bieżąco komentowali w mediach społecznościowych dziennikarze i politycy. 

"Czekamy cierpliwie. Ale zamiast podać datę wyborów marszałek Sejmu przedstawia historię ostatnich tygodni. Opozycja wprowadza chaos - główny motyw przemówienia" - napisała na Twitterze Katarzyna Kolenda-Zaleska, dziennikarka TVN24.

"Jestem ciekaw, czy pani marszałek Witek będzie pamiętała, by na koniec swojego przemówienia podać datę wyborów..." - zastanawiał się z kolei Patryk Słowik z "Dziennika Gazety Prawnej". 

"Rozwlekła, bezsensowna, kłamliwa i agresywna przemowa, a na koniec ucieczka przed pytaniami. Fatalne wystąpienie marszałek Witek" - ocenił Wojciech Szacki z "Polityki Insight". 

"Wystąpienie marszałek Witek powinien zakończyć apel o odsunięcie Platformy od władzy" - tak przemówienie marszałkini Sejmu skomentował Rafał Miżejewski, dziennikarz Polsat News. 

Do słów Witek odniosła się też posłanka Koalicji Obywatelskiej Katarzyna Lubnauer: "Czy to ogłoszenie terminu wyborów prezydenckich przez Marszałka Sejmu, czy też polityczny atak na opozycję i kontrkandydatów PAD w wykonaniu politycznego aparatczyka?".

"Jak donosiły media, J. Kaczyński był zirytowany postawą E. Witek wobec dominacji prof. Grodzkiego. Pani Marszałek musiała wygłosić długie przemówienie oskarżające o całe zło wszechpotężną opozycję. Na szczęście była też chwila, by ogłosić wybory" - napisał Waldemar Sługocki, poseł KO

Więcej o: