Wybory prezydenckie 2020. Brudziński o "PO-paprańcach". "Roją sobie, że pan Grodzki będzie królem Polski"

Tuż po wspólnym oświadczeniu Jarosława Kaczyńskiego, Jarosława Gowina i Zbigniewa Ziobry głos ws. terminu wyborów prezydenckich zabrał Joachim Brudziński. "(...) Ci, którzy roją sobie, że pan Grodzki będzie królem Polski, niech poczytają Koziołka Matołka" - napisał.

Jarosław Kaczyński powiedział w środę, że jedyną możliwą datą wyborów prezydenckich jest termin czerwcowy. Szef PiS stwierdził, że nie ma możliwości "przeprowadzenia kolejnych zmian". - Ci, którzy to proponują, sieją zamęt i za nic mają konstytucję. Niektórzy czytają konstytucję w ten sposób, że, gdyby przyjąć tę metodę, to można uznać, że któryś z tych interpretatorów jest na przykład królem Polski - powiedział.

Zobacz wideo Wybory prezydenckie 2020. Jarosław Kaczyński: Jedyny możliwy termin to 28 czerwca

- Nasze stanowisko jest jednoznaczne, wspólne. Wybory będą przeprowadzone, jeżeli będą jakieś próby przeciwstawiania się temu, to będziemy wykorzystywali wszystkie środki, jakie przynależą państwu, po to, by prawo zostało wykonane - stwierdził Kaczyński.

Joachim Brudziński: Wybory będą w czerwcu

Tuż po wspólnym oświadczeniu Kaczyńskiego, Gowina i Ziobry głos zabrał europoseł Joachim Brudziński, szef sztabu Andrzeja Dudy. "Niech PO-paprańcy i ich medialni PO-mocnicy wezmą sobie do głowy, że wybory prezydenckie będą w konstytucyjnym terminie czyli w czerwcu. A ci którzy roją sobie, że pan Grodzki będzie królem Polski niech poczytają sobie Koziołka Matołka" - napisał.

O scenariuszu, w którym po 6 czerwca pełniącym obowiązki prezydenta zostaje marszałek Senatu mówiła w "Gazecie Wyborczej" prof. Ewa Łętowska.