Jak Sasin zmieniał wersje ws. kosztu wydruku kart wyborczych? Od tajemnicy państwowej po amnezję

- Nie mam takiej wiedzy, trzeba zapytać Polską Wytwórnię Papierów Wartościowych, ja w tym procesie akurat nie uczestniczyłem - twierdził jeszcze niedawno wicepremier Jacek Sasin, pytany o koszt wydruku kart do głosownia, które miały zostać wykorzystane podczas wyborów 10 maja. Wcześniej jednak twierdził, że koszt operacji jest mu znany, jednak nie zamierza dzielić się taką informacją. Odpowiedzialność za druk pakietów postanowił zresztą scedować na premiera Mateusza Morawieckiego.

Jedną z ważnych figur organizacji prezydenckich wyborów korespondencyjnych, do których ostatecznie 10 maja nie doszło, od początku był wicepremier Jacek Sasin. To właśnie minister aktywów państwowych nadzoruje Pocztę Polską, która miała dostarczyć do skrzynek pakiety wyborcze. Co więcej, to właśnie Sasin niemal do samego 10 maja przekonywał, że głosowanie korespondencyjne uda się przeprowadzić. Im bliżej było terminu wyborów, tym pewność wicepremiera malała. 

Wybory korespondencyjne miały odbyć się na podstawie ustawy przegłosowanej przez Sejm 6 kwietnia. To ten akt prawny przyznawał Poczcie Polskiej uprawnienia do dystrybucji pakietów wyborczych. Problem w tym, że gdy ustawa wciąż znajdowała się Senacie, a więc jej zapisy nie weszły nadal w życie, rząd rozpoczął przygotowania do wyborów. Wiązało się to m.in. ze zleceniem Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych druku kart wyborczych. Wcześniej, na mocy tzw. tarczy antykryzysowej 2.0, to uprawnienie - jak i ustalenie wzoru samej karty - odebrano Państwowej Komisji Wyborczej. 

Zobacz wideo Budka: Wierzę, że Morawiecki i Sasin zostaną rozliczeni przed Trybunałem Stanu

Po porozumieniu zawartym między Jarosławem Kaczyńskim i Jarosławem Gowinem stało się jasne, że prezydenta wybierzemy w innym terminie, choć formalnie nikt nie odwołał wyborów 10 maja. 30 milionów kart wydrukowanych na zlecenie rządu okazało się jednak bezużyteczne. Głosowanie w pełni korespondencyjne to też już zresztą melodia przeszłości, bowiem Sejm przegłosował w międzyczasie projekt PiS, który wprowadza wybory hybrydowe (nad ustawą pracują obecnie senatorowie). Co więcej, na wydrukowanych już kartach znajduje się nazwisko Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, która wycofała się z kampanii, brak zaś nazwiska Rafała Trzaskowskiego, nowego kandydata KO.

We wtorek 26 maja pakiety wyborcze, które przygotowano na majowe wybory prezydenckie, "odnalazły się". Przez jakiś czas przedstawiciele władzy, Poczty Polskiej ani PWPW, nie potrafili powiedzieć, co się stało z pakietami, czy też gdzie się znajdują. Senator Krzysztof Kwiatkowski przekazał w Senacie, że Poczta Polska od 25 maja ma wspomniane pakiety i składuje je w jednym ze swoich obiektów logistycznych.

Sasin był przekonany, że wybory korespondencyjne uda się przeprowadzić. "Mogą się odbyć bardzo sprawnie"

To, gdzie znajdują się karty, udało się ustalić. Wciąż jednak nie zostało sprecyzowane, kto ponosi urzędniczą, a także finansową odpowiedzialność za ich druk, który wg doniesień tvn24.pl kosztował Pocztę Polską 68,8 mln złotych.

Jeszcze na początku kwietnia Sasin przekonywał na antenie TVN24, że poczcie z całą pewnością uda się wywiązać z "wyborczych" obowiązków. - Nie przewiduję, żeby się to [dostarczanie kart przez listonoszy - red.] miało nie udać. Od kilku dni pracuję ja i moi współpracownicy z zarządem Poczty Polskiej. Jestem przekonany, że te wybory w takim trybie mogą się odbyć bardzo sprawnie - twierdził wicepremier.

Pod koniec kwietnia Sasin zapewnił w TVN24, że PWPW rozpoczęła już druk kart wyborczych i dzieje się to na podstawie decyzji premiera wydanej na podstawie ustawy "antycovidowej". Warto nadmienić, że ustawa o wyborach korespondencyjnych wciąż znajdowała się wtedy w Senacie. Wicepremier zapowiedział też, że Poczta Polska będzie wysyłać pakiety wyborcze na siedem dni przed terminem wyborów.

W artykule "Wybory, których nie było, kosztowały Pocztę Polską blisko 70 milionów. Ujawniamy dokumenty" redakcja portalu tvn24.pl przytoczyła stanowisko, które otrzymała od resortu Sasina: "Ministerstwo Aktywów Państwowych nie zawierało z Pocztą Polską żadnej umowy dotyczącej organizacji wyborów".

"Nie mam wiedzy o koszcie wydruku kart". Minister aktywów państwowych ponownie zmienia zdanie

Jeszcze przed 10 maja, ale już po zawarciu umowy Kaczyński-Gowin (gdy stało się jasne, że wyborów nie będzie), Sasin został zapytany w RMF FM o koszt wydruku kart. - Wiem, natomiast nie mogę tego po prostu powiedzieć - odpowiedział. Dodał, że będzie mógł udzielić takiej informacji, gdy "dojdzie do zawarcia stosownych umów" między Ministerstwem Spraw Wewnętrznych i Administracji a PWPW oraz Ministerstwem Aktywów Państwowych a Pocztą Polską - mówił. Zdaniem Sasina publiczne pieniądze nie trafiły jednak w błoto: Pieniądze wydane przez spółki - PWPW i Pocztę Polską - nie będą zmarnowane, bo materiały wyborcze zostaną wykorzystane w wyborach, do których dojdzie. 

Kilka dni później minister aktywów państwowych zmienił jednak front ws. kosztu drukowania kart. - Nie mam takiej wiedzy, trzeba zapytać PWPW, ja w tym procesie akurat nie uczestniczyłem. Pan premier, zlecając PWPW druk kart, kierował się głęboką odpowiedzialnością za państwo. Była wyznaczona data wyborów i państwo musiało się do niej przygotować - powiedział w Radiu Plus. 

Dopytywany o to, czy to premier Mateusz Morawiecki odpowiada prawnie za druk pakietów wyborczych, Sasin odparł, by "nie formatować" jego wypowiedzi w taki sposób. Trudno jednak nie zauważyć, że minister po raz kolejny już wymienił nazwisko Morawieckiego w kontekście druku kart wyborczych, które teraz można wyrzucić do kosza. 

- Cały rząd, Rada Ministrów podjęła uchwałę, w której stwierdziła, że te działania są działaniami absolutnie prawidłowymi, podjętymi na mocy ustawy przyjętej niemal w konsensusie przez cały parlament. Próba robienia z tego problemu, szczególnie przez tych, którzy zrobili wszystko, żeby wybory się nie odbyły, jest działaniem, które trudno w racjonalny sposób wytłumaczyć - powiedział minister Sasin.

Na początku maja klub parlamentarny Koalicji Obywatelskiej złożył wniosek o wyrażenie wotum nieufności wobec ministra aktywów państwowych Jacka Sasina. Wniosek ten jest związany z organizacją wyborów prezydenckich 2020, w tym z drukiem 30 milionów pakietów wyborczych bez podstawy prawnej.

Więcej o: