Małgorzata Manowska Pierwszym Prezesem Sądu Najwyższego. Jest komentarz sędziego Włodzimierza Wróbla

Sędzia SN Włodzimierz Wróbel, który miał najwięcej głosów jako kandydat na I prezesa Sądu Najwyższego, stwierdził, że nie powinno dojść do wyboru nowego szefa tej instytucji. Podnosił w TVN24, że nie powstała stosowna uchwała SN, która dałaby prezydentowi prawo do wskazania następcy Małgorzaty Gersdorf.

Sędzia Izby Karnej SN prof. Włodzimierz Wróbel w "Faktach po Faktach" w TVN24 komentował poniedziałkowe wydarzenia w Sądzie Najwyższym. Wróbel miał najwięcej głosów sędziów SN (50), ale ostatecznie pracami SN pokieruje Małgorzata Manowska, w przeszłości wiceministerka w pierwszym rządzie PiS, dotychczas kierująca Krajową Szkołą Sądownictwa i Prokuratury (KSSiP). Manowska uzyskała 25 głosów, ale to ją wskazał prezydent.

Wróbel tłumaczył, że prezydent jak najbardziej ma prawo wybrać I prezesa SN spośród pięciu kandydatów wskazanych przez Sąd Najwyższy, nie patrząc na to, ile głosów otrzymali. - Mógłby wybrać (sędziego kandydata na I prezesa SN - red.) z jednym głosem poparcia, gdyby takiego kandydata finalnie przedstawiło Zgromadzenie Ogólne. To nie jest wykluczone, to też się może zdarzyć - powiedział.

Zobacz wideo Tomasz Zimoch (KO) o starym-nowym prezesie TVP

Wróbel o braku uchwały końcowej SN: Nie zostały dopełnione warunki konstytucyjne

Zastrzegł jednak, że prezydent nie mógł jeszcze powoływać Manowskiej, ponieważ o ile odbyło się głosowanie w SN nad kandydaturami, to nie powstała stosowna uchwała.

W trakcie Zgromadzenia Ogólnego mówiłem o tym, że trzeba bardzo ostrożnie postępować w trakcie dochodzenia do wyłonienia kandydatów, by uniknąć wrażenia, że mamy do czynienia z jakąś próbą realizacji politycznego planu zdobywania Sądu Najwyższego przez polityków. I sytuacja, w której ze złamaniem procedur, niedopełnieniem warunków konstytucyjnych, powołuje się osobę na I prezesa SN nie jest rzeczą najlepszą, można powiedzieć, że jest rzeczą bardzo złą

- mówił Wróbel.

Sędzia SN dodał, że większość sędziów ostrzegała prezydenta, że doszło do uchybień w trakcie Zgromadzenia Ogólnego, a procedura wyłaniania kandydatów po prostu się nie zakończyła. - Po głosowaniach musi nastąpić coś, o czym mówi Konstytucja. Zgromadzenie Ogólne musi tych kandydatów zaakceptować, a prowadzący obrady nie dopuścił do tego. Ta uchwała nie zapadła, to podstawowy feler - podkreślił.

Co zrobiłby sędzia, gdyby to jego wskazał prezydent? "Głęboko bym się zastanawiał"

W TVN24 padło pytanie, co w takim razie zrobiłby Wróbel, gdyby to jego, a nie Manowską, wskazał prezydent. Sędzia odparł:

Musiałbym się zastanawiać. Mamy do czynienia z taką dramatyczną historią związaną z funkcjonowania SN. Głęboko bym się zastanawiał, co w takiej sytuacji zrobić. Procedura musi zostać zakończona, nie została zakończona.

Sędzia Wróbel wskazywał też np. na to, że wyłoniono już I prezeskę SN, a nadal nie ma nawet protokołu ze Zgromadzenia Ogólnego SN. O nowej szefowej Sądu Najwyższego nie chciał się za to wypowiadać, mówiąc:

Proszę mnie zwolnić z komentowania.

Choć później Wróbel dodał: - Kiedy kandyduje były wiceminister rządu, kierujący instytucją przy Ministerstwie Sprawiedliwości, to trudno nie mieć wątpliwości.

Więcej o: