Sąd Najwyższy. Wybrano kandydatów na Pierwszego Prezesa. Włodzimierz Wróbel z największym poparciem

Szóstego dnia obrad Sąd Najwyższy wybrał wreszcie pięciu kandydatów na stanowisko Pierwszego Prezesa instytucji. Według doniesień większość Zgromadzenia, czyli największe poparcie zdobył sędzia Włodzimierz Wróbel.

Głosowanie, które wyłoni miało wyłonić pięcioro kandydatów na Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego rozpoczęło się w sobotę o godzinie 17. Członkowie Zgromadzenia Ogólnego Sędziów, na kartach do głosowania, mogli oddać tylko jeden głos na jednego z dziesięciorga kandydujących. Głos byłby nieważny, jeśli dany członek Zgromadzenia zaznaczy więcej nazwisk lub żadnego, lub zrobi to za pomocą innego znaku graficznego niż kółko.

Zgodnie z informacjami podawanymi przez dr Mikołaja Małeckiego z Katedry Prawa Karnego UJ i twórcy serwisu dogmatykarnisty.pl, po pokazaniu kart do głosowania do kamery przez komisję można było odczytać następujące wyniki: Włodzimierz Wróbel - 50 głosów (większość Zgromadzenia), Małgorzata Manowska - 25 głosów, Tomasz Demendecki - 14 głosów, Leszek Bosek - 4 głosy, Joanna Misztal-Konecka - 2 głosy.

Informacje te potwierdziła również Informacyjna Agencja Radiowa. W głosowaniu udział wzięło 95 sędziów Zgromadzenia. Wszystkie głosy były ważne. Lista kandydatów ma zostać przekazana prezydentowi, który wybierze spośród nich Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego.

Zgromadzenie Ogólne SN. Sędzia Włodzimierz Wróbel z najwyższym poparciem. Komentujący: Duda wybierze Manowską

Podczas piątkowego, piątego dnia obrad Zgromadzenia Ogólnego Sądu Najwyższego wszyscy sędziowie, którzy kandydowali na stanowisko Pierwszego Prezesa SN kolejno występowali przed pozostałymi członkami. W mediach największym echem odbiło się jednak wystąpienie Włodzimierza Wróbla, który mówił, iż istotne jest, żeby "Sąd Najwyższy nie stał się kolejnym łupem politycznym". Powiedział, że "wstrząsnęło nim", że politycy mówią o "upadku ostatniego bastionu" w kontekście wyboru I Prezesa. - Do takiego sądu, który zostanie przejęty przez polityków, nikt nie będzie miał zaufania - przekonywał podczas swojego wystąpienia (więcej na ten temat: Mocne wystąpienie w SN. "Mamy być bastionem sprawiedliwości, nie przyczepą kempingową"; całe wystąpienie Włodzimierza Wróbla zamieszczamy poniżej).

 

W mediach bardzo szybko zaroiło się od komentarzy. Wiele osób wskazuje, że Sędzia Wróbel, jako kandydat, który zdobył najwyższą liczbę głosów poparcia Zgromadzenia, powinien stanąć na czele Sądu Najwyższego.

Zgodnie z art.183 ust.3 Konstytucji, Prezydent powołuje na I Prezesa SN osobę spośród kandydatów "przedstawionych" przez ZO sędziów SN. Tylko SSN Włodzimierz Wróbel jest "przedstawiony" przez Zgromadzenie Ogólne, to znaczy uzyskał poparcie większości członków ciała kolegialnego

- pisze wspomniany wcześniej Mikołaj Małecki.

Wyniki głosowania. Tylko sędzia Włodzimierz Wróbel (50 głosów) może być przedstawiony Prezydentowi przez Zgromadzenie Ogólne Sędziów Sądu Najwyższego i powołany na stanowisko Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego. Gratulujemy!

- donosi także Stowarzyszenie Sędziów Polskich "IUSTITIA".

Przeciwnego zdania jest m.in. Mateusz Janiczek, prawnik i radny PiS z Tuchowa.

Uzyskanie większości głosów jest jednym z argumentów przemawiającym za kandydaturą prof. Wróbla, jednak nie jest to w żaden sposób argument wiążący

- komentuje Janiczek na Twitterze.

W głosowaniu na kandydatów na Pierwszego Prezesa SN prof. Włodzimierz Wróbel otrzymał 50 głosów, a zatem jako jedyny bezwzględną większość, nawet licząc biorących nielegalnie udział w Zgromadzeniu niesędziów. Jako jedyny ma mandat do tego, aby być PPSN. Ale Duda wybierze Manowską

- przewiduje z kolei Michał Wawrykiewicz, adwokat, współzałożyciel inicjatywy "Wolne Sądy".

Dziennikarz Gazeta.pl Jacek Gądek opisywał w lutym, że Manowska ma opinię dobrej prawniczki i jednocześnie jest "zarówno faworytką Dudy, jak i Ziobry". "Prof. Małgorzata Manowska jako pierwsza zawiesiła swoje orzekanie po uchwale Sądu Najwyższego, która to nakazywała. I pierwsza też wróciła do orzekania, gdy Trybunał Konstytucyjny ogłosił, że uchwała jest zawieszona. (...) Jako pierwsza odroczyła sprawy, które miała na wokandzie, podkreślając, że to 'dla dobra stron' i by 'poczekać spokojnie na uzasadnienie uchwały i zastanowić się nad dalszymi krokami'" - pisał.

Podobne doniesienia mogliśmy przeczytać również na łamach "Dziennika Gazety Prawnej" już w 2018 roku. Według dziennika sędzia miała być poważną kandydatką na zastępczynię Małgorzaty Gersdorf. Ponoć rozmawiała już wtedy wstępnie na ten temat z ministrem sprawiedliwości Zbigniewem Ziobrą.

Zobacz wideo Po co PiS-owi wojna o sądy? Gdula: chcieliby już nie mówić o sądach, ale muszą
Więcej o: