Borusewicz o zarobkach Ogórek w TVP: 600 tys. zł rocznie na umowie-zleceniu. Olechowski dementuje

Szef Telewizyjnej Agencji Informacyjnej Jarosław Olechowski zaprzecza, jakoby Magdalena Ogórek zarabiała w publicznych mediach 600 tysięcy złotych rocznie. Taką informację w trakcie posiedzenia senackiej komisji przekazał były marszałek Senatu Bogdan Borusewicz.

W czwartek na posiedzeniu Komisji Kultury i Środków Przekazu w Senacie uczestniczyli prezeska Polskiego Radia Agnieszka Kamińska i dyrektor Trójki Tomasz Kowalczewski. Zebranie dotyczyło oczywiście usunięcia ze strony internetowej rozgłośni Listy Przebojów, w której na pierwszym miejscu znalazła się piosenka Kazika "Twój ból jest lepszy niż mój".

Głos zabierali m.in. dziennikarze i byli już dziennikarze Trójki oraz senatorowie. Były marszałek Senatu podczas swojego monologu podzielił się własnymi informacjami na temat zarobków Magdaleny Ogórek. 

"Pani Ogórek nie wystarczy te 600 tys. zł?". Olechowski dementuje

- Pani Ogórek, pani Hejke, pan Rachoń, ludzie, pracujący w telewizji (...) ja nie wiem, czy pani Ogórek nie wystarczy te 600 tysięcy rocznie, które na podstawie umowy-zlecenia otrzymuje w telewizji i jeszcze trzeba jej dodać. I do pani pytanie konkretne, czy te osoby otrzymują gaże większe niż inni prowadzący tego typu programy, czy taką samą? - pytał Kamińską Borusewicz. Była kandydatka SLD na prezydenta w TVP Info prowadzi m.in. "Studio Polska" i "O co chodzi".

Zobacz wideo Wizjoner, poliglota, "o takie Polskie walczył"! Portret Jacka Kurskiego

Informacja o zarobkach Ogórek szybko zaczęła żyć własnym życiem w mediach społecznościowych. Odniósł się do niej m.in. szef Telewizyjnej Agencji Informacyjnej, Jarosław Olechowski. "Całkowicie dementuję informacje przekazane przez marszałka Bogdana Borusewicza jakoby 'Magdalena Ogórek zarabiała w TVP 600 tys. rocznie'. To nieprawda" - napisał szef TAI.

Wcześniej sprawę komentował Michał Schreiber z kancelarii premiera. "Czytam, że afera, bo dziennikarka ma podobno zarabiać 600k. Pomyślałem, że to akcja ujawniania wynagrodzeń przez ludzi mediów. Nic takiego. Źródłem informacji senator. Ten sam, który jako Marszałek pobrał nagród i ekwiwalentów na... 600k. Jak historia z kawałów o Radiu Erewań" - napisał minister.