Szumowski o felernych maseczkach za 5 mln zł: "Nie mam żalu do brata". Zapowiedział też rychłe otwarcie kin

Minister zdrowia Łukasz Szumowski wciąż broni decyzji o zakupie przez Ministerstwo Zdrowia maseczek, które, jak się później okazało, nie spełniały norm FFP. Sprzęt dostarczył instruktor narciarski z Zakopanego, który w trakcie negocjacji powoływał się na znajomość z szefem resortu. Szumowski w wywiadzie dla "Super Expressu" zapowiedział też, że niebawem znów bedzie można chodzić do kin.

W środę odnotowano w Polsce 471 nowych przypadków zakażenia koronawirusem. Był to jeden z najwyższych wyników od początku epidemii. Testy laboratoryjne potwierdziły dotąd, że w kraju wirusem SARS-CoV-2 zakaziło się 19 739 zakażeń. Zmarło 962 pacjentów chorych na COVID-19, a 8183 osoby wyzdrowiały.

W wywiadzie dla "Super Expressu" Minister Zdrowia Łukasz Szumowski ocenił, że znoszenie kolejnych obostrzeń świadczy o tym, że nad epidemią udaje się zapanować. "To pozwala powiedzieć, że opanowujemy jednak tę epidemię. Ale mamy z tyłu głowy te wszystkie kraje, które obostrzenia uwalniały, a potem zmagały się ze wzrostem zachorowań" - powiedział Szumowski.

Zobacz wideo Kolejne etapy odmrażania gospodarki. Co z branżą ślubną?

Szumowski: Przyszłość wakacji zorganizowanych jest niepewna

Minister zdrowia został też zapytany o to, jak w jaki sposób Polacy będą mogli spędzać w tym roku wakacje. "Moim zdaniem, spokojnie można rezerwować rodzinne wakacje w kraju - stwierdził Szumowski. Dodał jednak, że nie można całkowicie wykluczyć scenariusza, w którym hotele i pensjonaty ponownie zostaną zamknięte. "[...] nie mogę obiecać, że tego nie zrobimy. Natomiast patrząc na obecną dynamikę uważam, że prawdopodobieństwo jest niewielkie. Niepewna jest natomiast przyszłość wakacji zorganizowanych, takich jak kolonie czy obozy. To jest dużo większy problem niż wyjazd rodzinny do hotelu nad morze czy w góry" - podkreślił Szumowski w rozmowie z "SE".

Zapewnił też, że "już niedługo" i "jeszcze przed wakacjami" będzie możliwe otwarcie kin. 

"Nie mam żalu do brata". Ministerstwo zdrowia zakupiło felerne maseczki za 5 milionów złotych

Nie cichnie sprawa maseczek, które Ministerstwo Zdrowia kupiło w marcu od instruktora narciarskiego z Zakopanego, prywatnie znajomego szefa resortu zdrowia oraz jego brata, który skontaktował sprzedawcę z pracownikami ministerstwa. Jak ujawniła "Gazeta Wyborcza", za sprzęt zapłacono ok. 5 mln złotych, jednak później okazało się, że maseczki nie spełniają norm FFP. W trakcie rozmów z resortem sprzedawca powoływał się na znajomość z ministrem. Szumowski przyznał w wywiadzie dla "SE", że "nie żalu do brata". "Już zapomnieliśmy, jaka była sytuacja. Setki ludzi umierały we Włoszech, trumny były wiezione samochodami ciężarowymi. Epidemia docierała do Polski. Organizowaliśmy więc, tak jak każdy inny kraj logistykę zakupów. Widzieliśmy włoskich medyków bez zabezpieczeń. Szukaliśmy każdej możliwej okazji, by te środki kupić. Szukał cały świat [...]. Oferta, którą wybraliśmy była wówczas jedyną, która zawierała niezbędne certyfikaty i co najważniejsze - przewidywała płatność po dostawie. Inni proponowali nam np. zapłatę z góry i odbiór towaru w Singapurze" - wyjaśniał Szumowski. 

Więcej o: