Sprawa Trójki? W PiS podział: "straty mogą być duże", "żyje tym warszawka i krakówek"

Jacek Gądek
Awantura o radiową "Trójkę" to jeden z najgłośniejszych tematów ostatnich dni. Ale czy ma znaczenie dla kampanii wyborczej Andrzeja Dudy? W obozie rządzącym zdania są podzielone, ale wspólna jest irytacja, że wciąż nie udało się wyciszyć tematu.

Zobacz nagranie. Andrzej Duda o podpisaniu ustawy ws. przekazania 2 mld zł na media publiczne:

Zobacz wideo

W piątek na szczycie prowadzonej przez Marka Niedźwieckiego kultowej Listy Przebojów Trójki znalazła się piosenka Kazika Staszewskiego "Twój ból jest lepszy niż mój", nawiązująca do tego, że 10 kwietnia prezes PiS Jarosław Kaczyński mógł wejść na cmentarz, a inne osoby nie.

Zaraz potem wybuchał afera. W sobotę na portalu Polskiego Radia nie działała już sekcja dotycząca Listy Przebojów i zniknął artykuł omawiający jej ostatnie wydanie. Dyrektor Trójki Tomasz Kowalczewski wydał oświadczenie, że notowanie Listy zostało unieważnione, a zdecydować o tym miała redakcja stacji. Razem z prezes Polskiego Radia Agnieszką Kamińską zarzucił Niedźwieckiemu łamanie regulaminu i manipulację przy liczeniu głosów oddawanych na poszczególne piosenki. Niedźwiecki po takich oskarżeniach, kwestionujących jego uczciwość, rzucił papierami - w jego ślad poszli inni dziennikarze Trójki: Hirek Wrona, Marcin Kydryński i Agnieszka Szydłowska. Sprawa radia żyje w mediach.

Ważny polityk z obozu rządzącego: - Mija trzeci dzień i nie narzuciliśmy żadnego innego tematu. Nic nowego nie ma. Nasze straty mogą być duże, bo tu chodzi o sferę wolności, a na to ludzie są czuli. To ważne zwłaszcza dla niezaangażowanego wyborcy.

Ale zdania w obozie są podzielone. Inny polityk PiS, bliski kampanii prezydenckiej: - Tym emocjonuje się część "warszawki" i "krakówka". Elita zainteresowana życiem społecznym i kulturalnym. W natłoku informacji temat zaraz sam zniknie.

A nawet jeśli sprawa Trójki zajmuje dużo miejsca w mediach, to i tak radzi nie przywiązywać do niej dużej wagi politycznej. - W terenie prawie nikt nie słucha Trójki i nie interesuje się listą przebojów Marka Niedźwiedzkiego. Ludzie myślą o pracy, o wakacjach, o szkole, o pieniądzach, a nie o liście przebojów w jakimś mało popularnym radiu i o piosence Kazika.

Patrząc chłodno, to słuchacze Trójki z pewnością mają bardziej wyszukane gusta muzyczne niż miłośnicy dominujących rozgłośni. Sam obóz władzy rozpoznaje gusta swojego elektoratu jako bliższe disco polo, święcącego obecnie triumfy w TVP. Słuchalność Trójki spadła do 4,7 proc. Słowem: miłośnik Trójki to zjawisko rzadkie w elektoracie, a wyborca PiS słuchający Trójki jeszcze rzadszy.