Dziennikarz Trójki w liście do dyrektora: Wyjątkowe rzeczy to się zaczęły, ale po Pańskim telefonie

"Kazik wygrał notowanie 1998 zgodnie z regułami, które, choć nieformalne, wykształtowały się, obowiązywały i były przestrzegane w tym programie od wielu lat" - podkreślił w liście do dyrektora radiowej Trójki Tomasza Kowalczewskiego dziennikarz stacji Bartosz Gil. Jak informują pracownicy radia, Gil został zawieszony w obowiązkach.

W piątek utwór "Twój ból jest lepszy niż mój" Kazika Staszewskiego trafił na pierwsze miejsce Listy Przebojów Trójki. Utwór ten jest krytycznym komentarzem do wizyty prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego na cmentarzu na Powązkach 10 kwietnia (cmentarz był wówczas zamknięty dla odwiedzających).

Dzień później lista zniknęła ze strony internetowej Polskiego Radia. Dyrektor Programu Trzeciego PR Tomasz Kowalczewski stwierdził w oświadczeniu, że złamano regulamin i w głosowaniu znalazła się piosenka "spoza listy". Sytuacja wywołała falę krytyki i niezadowolenia wśród fanów programu, którzy zarzucają władzom radia cenzurę.

Z pracy w radiowej Trójce zrezygnował prowadzący listę Marek Niedźwiecki. Ze stacji odeszli również Agnieszka Szydłowska, Hirek Wrona i Marcin Kydryński. Na bojkot Trójki zdecydowali się m.in. zespół Organek i Dawid Podsiadło.

Zobacz wideo Wybór Kidawy-Błońskiej na kandydata był błędem? „Pomysł prawyborów był kwestionowany”

"Nie wydarzyło się nic wyjątkowego"

Jak wynika z informacji podawanych przez dziennikarzy Trójki, zawieszony w obowiązkach został Bartosz Gil, dziennikarz współpracujący przy tworzeniu Listy Przebojów. "Z mojego od zawsze współpracownika i super druha postanowiono zrobić kozła ofiarnego" - napisała w sobotę na Facebooku Agnieszka Szydłowska.

Portal rp.pl opublikował list, który Gil skierował w poniedziałek po południu do dyrektora stacji Tomasza Kowalczewskiego.

Nie wydarzyło się nic wyjątkowego podczas ostatniego notowania Listy Przebojów Programu Trzeciego, które wygrał Kazik. Wyjątkowe rzeczy zaczęły się dziać dopiero tuż po nim, czyli od Pańskiego telefonu do Piotra Metza [kierownika redakcji muzycznej - red.] z prośbą o “zrobienie czegoś z tym Kazikiem”, a następnie po drugiej w nocy wiadomości z prośbą “Piotrze, dopilnuj aby piosenka o ktorej rozmawialismy nie byla na Antenie”

- czytamy w liście Bartosza Gila. Dziennikarz podkreślił, że nie został złamany regulamin Listy Przebojów, bo lista nigdy takiego regulaminu nie miała. Dodał również, że nie doszło do manipulacji, bo twórcy Listy nie uwzględniają wielu głosów oddawanych przez jedną osobę.

Kiedyś słuchacze głosowali na kartkach pocztowych. Potrafili przysyłać po 10 kartek z głosami na swoje ulubione piosenki. To była próba manipulacji z ich strony. Udaremniana, bo głosy te nie były uwzględniane. Co oczywiście było manipulacją przy ich liczeniu. Teraz, gdy głosy przyjmowane są wyłącznie za pośrednictwem formularza na stronie internetowej, oddawane są one m.in. seryjnie z automatycznie zakładanych kont czy przez jednostkowych nadgorliwców leniwie zakładających konta o podobnych nazwach, oddających głosy o stałych porach, często po kilkadziesiąt w odstępie czasowym co minutę. Czy słuchacze mają prawo do takich prób wpływania na wyniki? Przekonamy się podczas najbliższej audycji w piątek między 19 a 22. Rozumiem, że piosenka, którą Marek Niedźwiecki przesunął w notowaniu 1998. z miejsca pierwszego na szóste będzie miała liczone te dodatkowe ponad 800 głosów, których podejrzany charakter raportował kilka tygodni temu dział informatyczny. Marek w miniony oraz poprzednie piątki decydował, że nie będzie miała

- wyjaśnił dziennikarz Trójki.

"Usłyszy Pan również w tej audycji piosenki wykonawców, o których istnieniu Pan nigdy nie słyszał, a którzy pieczołowicie wyklikane po nocach wysokie miejsce na Liście Przebojów traktują jako znakomite narzędzie promocyjne. Co mi, jako osobie związanej z tą audycją od dawna, bardzo schlebia, ale na co do tej pory, w miarę obarczonych sporym ryzykiem błędu możliwości weryfikacji, nie pozwalaliśmy" - zaznaczył Bartosz Gil.

"Mechanizm głosowania na Listę nie był idealny, ale wiedział Pan o tym doskonale od wielu miesięcy" - podkreślił.

Bartosz Gil zaznaczył, że "Kazik wygrał notowanie 1998 zgodnie z regułami, które, choć nieformalne, wykształtowały się, obowiązywały i były przestrzegane w tym programie od wielu lat".

"Przy czterocyfrowej liczbie oddanych głosów dopatrzyłem się pięciu, których bym nie uwzględnił. Jej przewaga nad kolejną była ogromna i dawno już niespotykana" - oświadczył.

"Ginę za Kazika. Za piosenkę, której nawet do tej pory nie słyszałem. Absurd tej sytuacji stawia mi przed oczami ostatnią scenę “Przypadku” Kieślowskiego" - dodał Bartosz Gil.