Trzaskowski za Kidawę-Błońską. "Kiedyś było 'Tusku, musisz', teraz jest 'Rafał, musisz'"

Wymiana Małgorzaty Kidawy-Błońskiej jest już praktycznie przesądzona. Podobnie jak to, kto z ramienia Koalicji Obywatelskiej zastąpi ją w wyścigu prezydenckim. Niewiadomą dla największej partii opozycyjnej pozostaje to, jak wysoka będzie cena tej nagłej roszady.

Dni Małgorzaty Kidawy-Błońskiej jako prezydenckiej kandydatki Koalicji Obywatelskiej były policzone już od dłuższego czasu. - W partii trwała dyskusja nad koniecznością jej wymiany. W ostatnich dniach czy tygodniach to było wręcz przekonanie, że trzeba tej wymiany dokonać, kiedy tylko nadarzy się okazja - opowiada w rozmowie z Gazeta.pl polityk Koalicji Obywatelskiej znający kulisy sprawy.

Ewentualną zmianę kandydatki 11 maja w "Porannej Rozmowie Gazeta.pl" zasugerował zresztą sam przewodniczący Platformy Obywatelskiej. - Jestem po spotkaniu z liderami pozostałych ugrupowań tworzących Koalicję Obywatelską. Rozmawiam z zarządem Platformy Obywatelskiej - zapewniał Borys Budka. Dopytywany o konkretne decyzje władz PO, odparł: - Z pewnością będziemy w bardzo krótkiej formule, jeżeli już zostaną zarządzone wybory, powtarzać również nasze czynności. To znaczy, skoro nowe wybory, to nowa rekomendacja, nowe potwierdzenie kandydatury. Więc te decyzje są przed nami. Ale dzisiaj za wcześnie, by mówić w jakich dniach to będzie, bo nie znamy jeszcze kalendarza wyborczego.

Zobacz wideo Przed kilkoma dniami szef PO Borys Budka sugerował w "Porannej Rozmowie Gazeta.pl" wymianę Małgorzaty Kidawy-Błońskiej

W chwili pisania tego artykułu, a więc w czwartkowe późne popołudnie, kluczowe kwestie wydają się jasne. Kidawa-Błońska zostaje wycofana decyzją Zarządu Krajowego PO (zbiera się w piątek rano - przyp. red.), a jej miejsce w wyścigu o Pałac Prezydencki zajmuje rządzący Warszawą Rafał Trzaskowski.

Na 90 proc. to będzie Rafał. On sam tego chce, zresztą od dawna chciał, ciągle ma w sobie te ambicje prezydenckie

- mówi mi polityk PO znający prezydenta stolicy, uczestnik wielu kampanii wyborczych tej partii.

Trzaskowski i peleton

Poza Trzaskowskim w wyścigu brały udział jeszcze trzy, a zdaniem niektórych cztery, nazwiska. Byli to: Donald Tusk, Radosław Sikorski, Tomasz Grodzki i Jacek Jaśkowiak. Każda z tych kandydatur ma jednak swoje obciążenia, które minimalizują jej szanse na końcowy sukces.

Tusk ma potężny negatywny elektorat, a ponieważ sam jest tego świadomy, nie pali się do startu. W dodatku ze wspomnianej czwórki ma najwięcej do stracenia. Ostatnia dekada jego politycznej kariery to pasmo sukcesów krajowych i międzynarodowych. Porażka w wyborach prezydenckich byłaby poważną rysą na tym wizerunku, a Tusk znany jest z tego, że nie lubi podejmować niepotrzebnego ryzyka.

Rzecz w tym, że parę osób w Platformie wciąż jest tak zafiksowanych na starcie Tuska, że chodzili nawet do jego żony i córki prosić je, żeby namówiły go na start

- zdradza jeden z naszych informatorów.

Grodzki i Jaśkowiak to kandydaci, którzy z pewnością podjęliby rękawicę rzuconą przez Zjednoczoną Prawicę, ale ich problemem jest znikoma rozpoznawalność w skali kraju. Marszałek Senatu dopiero wszedł do pierwszoligowej polityki, a prezydent Poznania to lokalna gwiazda i wciąż trochę obcy element w Platformie. Poza tym zastąpienie Kidawy-Błońskiej Grodzkim niosłoby ze sobą spore ryzyko poważnych przetasowań w Senacie, w którym opozycja ma najmniejszą możliwą przewagę nad Prawem i Sprawiedliwością. W Platformie wolą tego uniknąć.

Wedle naszych rozmówców, do ostatnich godzin przed oficjalną decyzją partii, swoich kolegów i koleżanki przekonać będzie starał się Sikorski. Były szef MSZ i były marszałek Sejmu chce wystartować, ale we władzach partii zdają sobie doskonale sprawę z ograniczeń jego kandydatury. Byłaby to bowiem propozycja skierowana do najtwardszego elektoratu i minimalizująca szanse na pozyskanie nowych wyborców. - Dla małych miasteczek i wsi to jest kandydat niewybieralny. Radek był świetnym szefem MSZ, dobrym marszałkiem Sejmu, ale to nie jest kandydat na prezydenta, chociaż jego ego od dawna pcha go w tę stronę - opisuje nam sytuację z Sikorskim osoba dobrze znająca partyjne układanki.

"Rafał, musisz!"

A Trzaskowski? Był jednym z głównych kandydatów do walki o prezydenturę już jesienią zeszłego roku. Ostatecznie nie zdecydował się na start, a partia zarządziła prawybory. W tych Kidawa-Błońska z łatwością zdystansowała prezydenta Poznania Jacka Jaśkowiaka. Nasi rozmówcy z Platformy mówią, że mimo upływu czasu Trzaskowski nigdy nie przestał myśleć o prezydenturze, chociaż publicznie cały deklarował chęć pozostania w stołecznym Ratuszu.

Mówi warszawski polityk PO, znajomy prezydenta Warszawy:

Nie mamy w tej chwili w talii mocniejszej karty niż Rafał. Z naszej strony to gra o zwycięstwo, tylko on ma dzisiaj szanse pokonać Dudę. To będzie coś pomiędzy prośbą a poleceniem. Coś z gatunku propozycji nie do odrzucenia. Kiedyś było "Tusku, musisz", teraz jest "Rafał, musisz"

Politycy Platformy chwalą Trzaskowskiego i wyliczają jego atuty, których - ich zdaniem - nie posiada Kidawa-Błońska: "czucie" mediów, smykałka do kampanii wyborczych, chęć rywalizacji i wielka determinacja. Onet powołuje się z kolei na wewnątrzpartyjne badania, z których wynika, że to Trzaskowski miałby największe szanse spośród potencjalnych następców Kidawy-Błońskiej na pokonanie Andrzeja Dudy w drugiej turze wyborów prezydenckich.

To jest człowiek stworzony do kampanii. On to czuje, on to lubi, on w tym świetnie wypada. A teraz kampania będzie bardzo krótka, więc tym lepiej dla niego

- słyszymy od jednego ze sztabowców Kidawy-Błońskiej.

Cena, którą warto zapłacić

Część sympatyków i działaczy Platformy podnosi jednak obawę, że wystawienie Trzaskowskiego przeciwko Dudzie oznacza, że w razie wygranej Platforma straci władzę nad stolicą. Obecnego prezydenta zastąpiłby wówczas komisarz wyborczy powołany przez premiera. Szanse na to, że byłaby to osoba ze środowiska Zjednoczonej Prawicy są więcej niż duże. Następnie premier musiałby zarządzić wybory przedterminowe. Zgodnie z kodeksem wyborczym "wybory zarządza się i przeprowadza w ciągu 90 dni od daty wystąpienia tej (opróżnienia urzędu - przyp. red.) przyczyny".

Chociaż szanse na to, że we wcześniejszych wyborach kandydat Zjednoczonej Prawicy wywalczyłby prezydenturę Warszawy są - kwestia uwarunkowań społeczno-politycznych stolicy - niewielkie, to w szeregach Platformy słychać pewne obawy. Przede wszystkim, po ustanowieniu komisarza obóz rządzący miałby nawet trzy miesiące na szukanie wszelkiej maści "haków" na wówczas już prezydenta Trzaskowskiego oraz na samą Platformę. W strukturach PO słychać z kolei niezadowolenie, że komisarz w stolicy oznaczałby też masową "wycinkę" partyjnych nominatów z miejskich spółek i urzędów.

Jeden z naszych rozmówców z Platformy uspokaja jednak, że czystki potrwałyby tylko przez krótki czas zarządu komisarycznego, a później PO odzyskałaby panowanie nad stolicą i ułożyła sprawy po swojemu.

Jeśli to miałaby być cena za odbicie Pałacu Prezydenckiego, to każdy w partii powie, że jesteśmy w stanie ją zapłacić. Bo to oznaczałoby prawdziwy zwrot w krajowej polityce

- tłumaczy nam jeden z polityków PO.

Wreszcie nominacja Trzaskowskiego to wystawienie się na huraganowe ataki ze strony PiS-u oraz mediów publicznych i prorządowych. W Platformie doskonale zdają sobie sprawę, że do znudzenia wytykano by mu podpisanie karty LGBT+, awarię oczyszczalni ścieków "Czajka" czy wydanie blisko miliona złotych na tzw. strefę relaksu. - On nie pisał się na coś takiego. Startował w czasach, gdy Warszawa była najbogatszym miastem w Polsce z wielkimi perspektywami. Dzisiaj miasto ma ogromne problemy finansowe z powodu działań rządu i przerzucania kosztów różnych polityk na samorządy - dodaje znajomy prezydenta Warszawy.

Inny polityk znający Trzaskowskiego: - Warszawa jest jak wielka korporacja, wymaga szybkiego i zdecydowanego działania, podejmowania decyzji. Rafał nie jest tego nauczony, on ma wdrukowane, że każda decyzja musi się "odleżeć" i nabrać wagi. Tak nie zarządza się wielką metropolią.

Sukces, po którym trzeba odejść

Mankamenty kandydatury Trzaskowskiego to tylko jeden z problemów, które w najbliższych kilkudziesięciu godzinach muszą rozwiązać władze Platformy. Najpoważniejszym jest to, jak zakomunikować wyborcom partii wymianę kandydatki, skoro w ostatnich dniach cała partyjna wierchuszka chwaliła ją za wielki sukces, jakim było przełożenie daty wyborów.

Cóż więcej można tu powiedzieć poza: odniosłaś sukces, więc musimy Cię wymienić?

- ironizuje polityk z otoczenia Kidawy-Błońskiej. I dodaje: - Była świetną kandydatką na normalne czasy - normalną kampanię, normalne okoliczności w państwie, normalne wybory. Teraz nic nie jest normalne, więc i kandydata wypada zmienić.

Mówi polityk znający Kidawę-Błońską: - Miała świetny początek, świetnie sobie do pewnego momentu radziła, ale potem w dużej mierze na własną prośbę położyła swoją kampanię. Jest bardzo szanowana w warszawskich strukturach, to bardzo sympatyczna babka. Tyle że to nie są wybory najsympatyczniejszego polityka.

Sondaże nie kłamią, od momentu wybuchu epidemii koronawirusa w Polsce notowania Kidawy-Błońskiej spadają. Jej średni wynik z maja to raptem 5,7 proc. (pod tym względem wyprzedza jedynie Roberta Biedronia, którego średnia to 5,1 proc.). Dla porównania - na początku lutego osiągnęła w jednym z badań aż 29 proc., z kolei pod koniec tego samego miesiąca miała 24 proc. poparcia. Potem było już tylko gorzej. W ostatnich dniach dwukrotnie osiągnęła poparcie na poziomie ledwie 2 proc., czyli mniej niż wynosi błąd statystyczny.

To efekt lawirowania w deklaracjach dotyczących startu w zaplanowanych na 10 maja wyborach, stosunku do tych wyborów i komunikacji z wyborcami na ten temat. Wszystko poszło tutaj nie tak. Kidawa-Błońska mówiła jednym głosem, a jej partyjne zaplecze innym. Poza tym, sztab kandydatki ewidentnie nie potrafił opanować "rozlewającego się" na coraz to nowe obszary kampanii pożaru. Efekt? Przekaz był niespójny, a wyborcy skonsternowani. W pewnym momencie stało się jasne, że tej kampanii uratować się już nie uda.

- Nie ułatwiała i sobie, i partii życia niektórymi swoimi decyzjami - z goryczą przyznaje jeden ze współpracowników wicemarszałkini Sejmu. - To już jest nie do uratowania. Albo zmiana, albo idziemy na dno - dodaje jeden ze sztabowców Platformy.

Bunt kandydatki

Rzecz w tym, że wymienienie Kidawy-Błońskiej wcale nie musi być ani łatwe, ani bezbolesne. Sama kandydatka nie pali się bowiem do rezygnacji ze startu. W środę 13 maja - przygotowania do jej wymiany szły już wówczas pełną parą - zamieściła na Twitterze wymowny cytat z George'a Pattona, słynnego amerykańskiego generała z czasów drugiej wojny światowej: "Prowadź mnie, podążaj za mną albo zejdź mi z drogi".

W partii tłumaczą nam, że to swoisty manifest wicemarszałkini Sejmu. Politycy Platformy obawiają się, czy Kidawa-Błońska w razie decyzji o jej wymianie na Trzaskowskiego zniesie to z godnością i zagra drużynowo, czy będzie chciała odgryźć się kierownictwu PO za tę decyzję. 

Musi się stawiać, bo jakby nie patrzeć, partia robi jej wizerunkową krzywdę

- przyznaje w rozmowie z Gazeta.pl polityk Koalicji Obywatelskiej znający Kidawę-Błońską.

Jeden ze sztabowców PO dodaje:

Wszystko zależy od tego, jak jej przekażemy tę decyzję. Bo ona wcale nie chce teraz wywieszać białej flagi i ustępować. A jeśli pójdzie na wojnę z partią, to będzie tragedia dla obu stron. Przecież ten jej wpis na Twitterze też nie był przypadkowy. Ma poczucie, że partia chce ją wystawić do wiatru

Zdaniem naszych rozmówców sytuację dodatkowo komplikuje fakt, że do buntu Kidawę-Błońską namawiają stronnicy Grzegorza Schetyny. Ma to być sposób byłego szefa PO na odegranie się na obecnym kierownictwie. Zasiadają w nim ludzie, którzy ledwie kilka miesięcy temu pozbawili go przywództwa w partii.

Ludzie Schetyny chodzą za nią i mówią: "Dobrze robisz, Gosia. Jest dobrze. Walczymy"

- opisuje nam polityk znający kulisy sprawy.

Jakby tego było mało, dochodzi jeszcze kwestia zbierania nowych podpisów. Trzaskowski jako nowy kandydat musiałby złożyć w Państwowej Komisji Wyborczej co najmniej 100 tys. podpisów pod swoją kandydaturą. O ile przed wybuchem epidemii nie byłoby to żadnym problemem, nawet przy krótkim terminie, o tyle w obecnej sytuacji Platforma może mieć problemy.

Nasi informatorzy z partii dodają, że przy wymianie kandydata Senat niemal na pewno zwróci do Sejmu ustawę o wyborach prezydenckich znacznie szybciej niż regulaminowe 30 dni, które ma na jej rozpatrzenie. To jednak nie załatwia sprawy, bo podpisy ktoś musi zebrać. Ktoś, czyli działacze terenowi. - Struktury są zachwycone tym pomysłem - ironizuje jeden z lokalnych liderów PO, z którym rozmawiamy. - To będzie prawdziwa orka na ugorze - podsumowuje.

Więcej o:
Komentarze (457)
Wybory prezydenckie 2020. Trzaskowski zastąpi Kidawę-Błońską
Zaloguj się
  • wan20_3

    Oceniono 36 razy 28

    No dobrze będzie Trzaskowski. Ale co z Warszawą? Rząd wstawi tam komisarza typu Sasiń, który rozpieprzy wszystko co jest do rozpieprzenia. Kaczyński postawi dwie wieże i tak się Pis może bujać i rok, zanim rozpisze wybory na prezydenta Warszawy. Warszawiacy ześ mogą się obrazić i wybiorą niekoniecznie kogoś z PO.

  • dante_waw

    Oceniono 41 razy 19

    "W strukturach PO słychać z kolei niezadowolenie, że komisarz w stolicy oznaczałby też masową "wycinkę" partyjnych nominatów z miejskich spółek i urzędów.

    Jeden z naszych rozmówców z Platformy uspokaja jednak, że czystki potrwałyby tylko przez krótki czas zarządu komisarycznego, a później PO odzyskałaby panowanie nad stolicą i ułożyła sprawy po swojemu."

    Czy ja dobrze slysze?... chlopcy hamletyzuja bo jest za duzo stanowisk do stracenia w firmach komunalnych :) wow no tak otwarcie to jeszcze nie pisaliscie w GW... przeciez PO miala byc inna.. nie taka zachlanna na stanowiska jak PSL albo PiS...

  • roman123456

    Oceniono 35 razy 17

    dogadajcie się z Szymonem, jak oddacie Warszawę to zrobią czystkę do sprzątaczek włącznie

  • pi_sz

    Oceniono 36 razy 16

    Platforma to już nie wie jak sobie w stopę strzelić. Robi co może by zniechęcić do siebie nawet swój elektorat. Naprawdę myślicie, że warszawiacy zagłosują na Trzaskowskiego? Wszyscy już mają dosyć waszej niekompetencji, bylejakości i słabości w opozycji - dajecie sobą pisowi pomiatać jak frajerzy. Większość lewicowych i liberalnych warszawiaków jakich znam będa glosować za Kosiniakiem albo Hołownią - do tego sami doprowadziliście!

  • ikar.ka

    Oceniono 32 razy 12

    Ojoj! Ale wysyp trolli! Przewidujecie porażkę swojego kandydata, że już kampanię przeciw T. w TVPiS rozpoczęliście? Dobrze, dobrze, słychać kwik świń odrywanych od koryta. Duda może zostać raperem.

  • axermann

    Oceniono 42 razy 12

    Mówicie że Trzaskowski za Kidawę... oj coś czuje że PO zamieni głupią babę na równe głupiego chłopa... niestety.

  • vixen40

    Oceniono 15 razy 11

    Nie wiem czemu są wszyscy tacy pewni, że komisarz z PiS będzie powołany na okres tylko 3 miesięcy. Co za problem dla PiS, by zmienić prawo w ciągu kilku godzin i uchwalić, że ze względu na sytuację trudną i kryzysową, dla zapewnienia stabilności i bezpieczeństwa w dużym mieście w czasach pandemii, w obliczu niemożliwości przeprowadzenia bezpiecznych wyborów, pisowski komisarz wyjątkowo będzie urzędował do końca kadencji władz samorządowych? Platformo, opamiętaj się.

  • myciel66

    Oceniono 21 razy 11

    Sikorski nie Trzaskowski. Rozliczać PiS po wzięciu prezydentury musi twardy facet. Delikatność nie jest wskazana przeciw mafii. Te łobuzy dużo łatwiej zjedzą MKB niż Radka.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX