Sąd Najwyższy obraduje nad kandydatami na I Prezesa. Zaradkiewicz pokrzykuje i zarządza przerwę

Trwa trzeci dzień posiedzenia Zgromadzenia Ogólnego Sędziów Sądu Najwyższego, które ma wskazać pięciu kandydatów na pierwszego prezesa SN, spośród których prezydent ostatecznie wybierze następcę Małgorzaty Gersdorf. Wciąż jednak, tak jak w poprzednich dniach, trwa spór o sposób wyboru członków komisji skrutacyjnej.

Zgromadzenie Ogólne obradowało dziewięć godzin w piątek i siedem godzin w sobotę. W tym czasie miał się odbyć wybór składu komisji skrutacyjnej, która liczy głosy we właściwym głosowaniu w wyborze kandydatów na Pierwszego Prezesa SN.

Burzliwe obrady Sądu Najwyższego, który wybiera I prezesa

W piątek odbyły się dwa głosowania na kandydatów do komisji skrutacyjnej, ale nikt nie uzyskał większości głosów. Jedno głosowanie odbyło się za to w sobotę. Tego dnia już po obradach pełniący obowiązki Pierwszego Prezesa SN sędzia Kamil Zaradkiewicz powiedział, że "powstały istotne wątpliwości i zastrzeżenia co do tego, w jaki sposób komisja powołania do liczenia głosów nad powołaniem komisji skrutacyjnej dokonała obliczenia głosów".

Po dwudniowej przerwie w obradach sędzia Zaradkiewicz ogłosił jednak, że komisja skrutacyjna na podstawie ostatniego głosowania została wybrana i podał nazwiska sędziów, którzy w niej zasiadają. Stanowisko to spotkało się ze sprzeciwem części sędziów. Ich zdaniem Zaradkiewicz nie powinien samodzielnie ustalać wyniku tajnego głosowania, bo nie pozwala na to regulamin. 

- Zgłoszenia kandydata dokonuje się przewodniczącemu niezwłocznie po jego rozpoczęciu. Już dawno ta niezwłoczność została nadwyrężona przez liczne wnioski formalne, przez liczne wypowiedzi zmierzające do tego, by uniemożliwić mi prawidłowe prowadzenie obrad - mówił do sędziów Kamil Zaradkiewicz. - Oświadczam, nie dopuszczę do dalszej obstrukcji na tej sali - stwierdził. Po czym dodał: - Proszę członków komisji skrutacyjnej o przygotowanie i rozdanie kart z nazwiskami członków zgromadzenia celem przeprowadzenia głosowania indywidualnego. Zarządzam przerwę - powiedział Zaradkiewicz.

W tym samym czasie głos zabrał sędzia SN prof. Włodzimierz Wróbel, który stanął przed Zaradkiewiczem. - Proszę państwa, chciałem poinformować, że zaczynamy uczestniczyć w rzeczy bardzo poważnej, polegającej na tym, że uzyskaliśmy informację o zamiarze popełnienia czynu zabronionego - mówił, a Zaradkiewicz w tym czasie pokrzykiwał "nie udzieliłem panu głosu", po czym sam opuścił salę. - Sytuacja jest poważna, ponieważ funkcjonujemy jako organ konstytucyjny i sytuacja w której dochodzi do próby ustalenia innych wyników głosowania niż zostały ustalone zgodnie z regulaminem SN przez komisję skrutacyjną paragrafem 29 jest naprawdę sytuacją bardzo poważna - dodał.

Zobacz wideo Jakie będzie zdanie SN ws. wyborów? Komentuje Marcin Ociepa

Sąd Najwyższy wybiera I Prezesa. Rączka: Przewodniczący knebluje sędziów

Podczas przerwy w obradach sędzia Krzysztof Rączka w rozmowie z dziennikarzami zarzucił Zaradkiewiczowi, że ten "knebluje sędziów". - Nieumiejętność prowadzenia jakichkolwiek zespołów prowadzi do tego, że nie możemy posunąć się naprzód. Pan przewodniczący knebluje sędziów Zgromadzenia Ogólnego, nie dopuszczając ich do głosu, odrzucając a priori wszelkie wnioski zmierzające do uporządkowania i usprawnienia posiedzenia. W tej chwili doszło do bezprecedensowej sytuacji, kiedy w trakcie wystąpienia jednego z sędziów pan Zaradkiewicz wstał, demonstracyjnie wyszedł, po czym wrócił i nakazał wyłączenie mikrofonów. Taka jest metoda pracy przewodniczącego - powiedział sędzia Rączka.

Sprawę skomentował też Piotr Gąciarek ze Stowarzyszenia Sędziów Polskich "Iustitia", obecny we wtorek w Sądzie Najwyższym:

- Te wybory potoczą się w takim stylu, jaki znamy z parlamentu. Pan Zaradkiewicz jest pilnym uczniem pewnego posła, który lubił nocą przepychać różne rzeczy z zakresu wymiaru sprawiedliwości, a którego nazwiska nie będę wymieniać. To będzie kolanem przepchnięte, w taki sposób całkowicie bezprawny. To są takie barbarzyńskie obyczaje rodem z polityki, a tu się inaczej proceduje, tu się szanuje procedury, prawo, tu się nie uprawia polityki i siłowych rozwiązań, do tej pory przynajmniej. Ale nie przez przypadek pana Zaradkiewicza mianowano. Jest komisarzem z nadania politycznego, który ma doprowadzić do wyboru odpowiedniej osoby, która politykom będzie odpowiadała - powiedział.

Prawdopodobnie nazwiska kandydatów na I Prezesa SN poznamy już we wtorek. Jak ok. godziny 12:30 poinformował sędzia Marcin Łochowski, o tej porze miało rozpocząć się głosowanie.

Z końcem kwietnia skończyła się kadencja Pierwszej Prezes Sądu Najwyższego Małgorzaty Gersdorf. Przed zakończeniem tej kadencji dwukrotnie był ustalany termin Zgromadzenia Ogólnego, ale z powodu pandemii obydwa terminy zostały odwołane.

Ostatecznie następcę Małgorzaty Gersdorf spośród pięciu zgłoszonych kandydatów na sześcioletnią kadencję wybierze prezydent.

Więcej o: