Pięć lat temu Duda szedł po zwycięstwo, bazarek huczał, a Magdalena Ogórek testowała lewicowy elektorat

Dokładnie 5 lat temu - 10 maja 2015 r. - odbywała się I tura wyborów prezydenckich. W lokalach wyborczych stawiło się tego dnia ponad 15 milionów Polaków. O reelekcję walczył wówczas urzędujący prezydent Bronisław Komorowski, od tygodni malała jego przewaga nad kontrkandydatem Prawa i Sprawiedliwości Andrzejem Dudą.

10 maja 2015 r. lokale wyborcze zostały otwarte o godz. 7 rano.

Sondaże największe szanse na prezydencki fotel dawały urzędującemu prezydentowi Bronisławowi Komorowskiemu oraz ówczesnemu europosłowi PiS Andrzejowi Dudzie. Ostatni przed ciszą wyborczą sondaż IBRiS dla Radia ZET wskazywał, że w pierwszej turze Komorowskiego poprze 39 proc. wyborców, a Dudę - 31 proc.

Bronisław i Anna Komorowscy, 10.05.2015 r.Bronisław i Anna Komorowscy, 10.05.2015 r. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Sondaże dawały trzecie miejsce wokaliście Pawłowi Kukizowi, który, jak się rzeczywiście okazało, stał się czarnym koniem wyborów prezydenckich. Dużym zaskoczeniem był start historyk Magdaleny Ogórek z poparciem Sojuszu Lewicy Demokratycznej, która wcześniej bezskutecznie kandydowała z ramienia partii do Sejmu. Dziś Ogórek jest jedną z czołowych twarzy telewizji publicznej.

Magdalena OgórekMagdalena Ogórek Fot. Jacek Marczewski / Agencja Gazeta

O fotel prezydenta walczyli również prezes partii KORWiN Janusz Korwin-Mikke, ówczesny marszałek województwa świętokrzyskiego Adam Jarubas (PSL), ówczesny poseł i przewodniczący Twojego Ruchu Janusz Palikot, reżyser i scenarzysta Grzegorz Braun, ówczesny wiceprezes Ruchu Narodowego Marian Kowalski, adwokat i ekonomista Jacek Wilk (wtedy działający w Kongresie Nowej Prawicy).

Prezydentem próbował zostać również przedsiębiorca Paweł Tanajno, który w tym roku zdecydował się na ponowne kandydowanie. Tym samym tylko on i Andrzej Duda są osobami, które kandydowały zarówno w 2015, jak i w 2020 r.

Paweł Tanajno, 22.03.2015 r.Paweł Tanajno, 22.03.2015 r. Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta

Wybory prezydenckie 2015 r.

Głosowanie odbywało się w zupełnie innej niż obecnie sytuacji politycznej - był to okres rządów PO-PSL, premierem od września 2014 r. była Ewa Kopacz, która, jak się później okazało, została na stanowisku jeszcze przez pół roku.

Ewa Kopacz, 10.05.2015 r.Ewa Kopacz, 10.05.2015 r. Fot. Andrzej Michalik / Agencja Gazeta

W dniu głosowania 10 maja 2015 r. tradycyjnie w mediach społecznościowych działał tzw. bazarek, czyli mniej lub bardziej wiarygodne informacje na temat przewidywanego wyniku wyborów. Nazwiska kandydatów zastępowano często nazwami produktów spożywczych, by nie zostać oskarżonym o łamanie ciszy wyborczej. I tak np. Paweł Kukiz na bazarku pojawiał się jako "ciastka" (w języku angielskim ciastka to "cookies").

Tego dnia do godz. 12 zagłosowało ponad 4,4 mln Polaków (ok. 14,6 proc. uprawnionych), do godz. 17 frekwencja wzrosła do 10,4 mln (34,4 proc.). Ostatecznie w pierwszej turze wzięło udział nieco ponad 15 mln uprawnionych (48,96 proc.).

Zwycięzcą okazał się Andrzej Duda (34,76 proc.), który o włos prześcignął Bronisława Komorowskiego (33,77 proc.). Na podium znalazł się również Paweł Kukiz (20,8 proc.).

embed

- Dziękuję za wsparcie i aktywność, dziękuję serdecznie za wspólną nadzieję na zwycięstwo za dwa tygodnie. Nie miejmy złudzeń: czeka nas ciężka praca, twarda walka, ale też zwycięstwo - mówił po ogłoszeniu sondażowych wyników o godz. 21 prezydent Bronisław Komorowski.

– Dziękuję wszystkim i proszę państwa o bardzo ciężką pracę przez najbliższe dwa tygodnie. To jest tylko uwertura, a nam jest potrzebne zwycięstwo. Zwyciężymy! - zapowiadał z kolei Andrzej Duda.


 

Więcej o: