Podejrzane zamówienie na karty do głosowania. Rzekomo od spółki Srebrna. "Zawiadomiliśmy prokuraturę"

Ktoś się podszył pod Srebrną i ministra Jacka Sasina - informuje tvn24.pl. Według ustaleń portalu drukarnia z Wielkopolski miała otrzymać zlecenie na druk czterech tysięcy kart wyborczych. Zleceniodawcą miała rzekomo być spółka Srebrna, a odbiorcą minister aktywów państwowych. Sprawa trafiła już do prokuratury.

Tvn24.pl opisuje, że firma Drukomat.pl, która przyjmuje zlecenia online, dostała zamówienie na wydrukowanie kart wyborczych w tym tygodniu. Za usługę zapłacono przelewem BLIK, na rachunku w rubryce zleceniodawca miała widnieć bezpośrednio związana z PiS Srebrna sp. z o.o. Chodziło o cztery tysiące kart. 

Wybory korespondencyjne. Spółka Srebrna miała zlecić druk kart wyborczych

Jak mówi portalowi jeden z menedżerów firmy, karty zostały wydrukowane, ale nie wysłano ich do wskazanego odbiorcy, czyli Jacka Sasina. - Postanowiliśmy skonsultować sprawę z prawnikami - twierdzi rozmówca tvn24.pl.

Zobacz wideo Kto wygrał w starciu o termin wyborów? Ocenia Ludwik Dorn

Ostatecznie drukarnia złożyła zawiadomienie w prokuraturze w Pile. - Dotyczy możliwego złamania dwóch przepisów kodeksu karnego: artykułu 190a paragraf drugi, czyli kradzieży tożsamości. Dodatkowo wskazaliśmy artykuł 248 punkt 2 kodeksu karnego, który mówi o przestępstwie przeciwko wyborom - mówi prawnik, Konrad Grudysz. 

"To jakiś absurd"

Portal zapytał w Ministerstwie Aktywów Państwowych, czy Jacek Sasin miał dostać zamówione w wielkopolskiej firmie karty. - To jakiś absurd, nawet nie będę tego komentował - stwierdził jeden ze współpracowników wicepremiera.

Wzór karty do głosowania, który przekazano drukarni, był taki sam jak ten ujawniony przez Stanisława Żółtka, kandydata na prezydenta. Później ten wzór pojawił się w internecie.