Duda miał informacje o przesunięciu wyborów jeszcze przed debatą. Adam Bielan: Wiedział, co się wydarzy

Choć spotkanie Jarosława Kaczyńskiego i Jarosława Gowina odbyło się w trakcie debaty w TVP, prezydent Andrzej Duda miał informacje na temat porozumienia o przesunięciu wyborów. - Myślę, że pan prezydent wiedział o tym, co się wydarzy - mówił Adam Bielan, rzecznik jego sztabu.

Politycy Zjednoczonej Prawicy poinformowali w środę późnym wieczorem, że porozumieli się w sprawie wyborów prezydenckich. Wspólne oświadczenie Jarosława Kaczyńskiego i Jarosława Gowina głosi, że wybory odbędą się w nowym terminie w trybie korespondencyjnym po tym, jak Sąd Najwyższy uzna głosowanie 10 maja za nieważne z powodu nieprzeprowadzenia go.  Nowa data wyborów może przypaść w lipcu.

Ogłoszono to krótko po debacie prezydenckiej w TVP, która odbyła się z założeniem terminu wyborów 10 maja. Z związku z tym pojawiły się sugestie, że m.in. prezydent Andrzej Duda wziął w niej udział nie wiedząc, że liderzy jego obozu rządzącego dogadali się ws. przełożenia wyborów. Jednak Duda miał o tym wiedzieć przed debatą - zapewniał rzecznik jego sztabu Adam Bielan, który po północy udzielił wywiadu TVN24. 

- Myślę, że tak - powiedział Bielan na pytanie o to, czy Duda wiedział o porozumieniu Gowina i Kaczyńskiego przed debatą. - Nie byłem świadkiem takich konsultacji, ale spędziłem z panem prezydentem trochę czasu i tak, myślę, że pan prezydent wiedział o tym, co się wydarzy - powiedział. Dodał jednak, że do spotkania polityków Zjednoczonej Prawicy, po którym wydano oświadczenie, doszło w trakcie debaty. 

Bielan przekonywał, że rozwiązanie, na które zgodzili się Gowin i Kaczyński pozwoli zorganizować wybory przed upływem kadencji Andrzeja Dudy, prawdopodobnie w lipcu. - To jest rozwiązanie mniej złe, tak bym to określił - powiedział. Odpierał zarzuty, że politycy nie powinni "przewidywać" decyzji Sądu Najwyższego, i przekonywał, że nie widzi innej możliwości niż stwierdzenie, że wybory, które się nie odbyły, są nieważne. - Nie sprawdzajmy sytuacji do absurdu - powiedział. 

Wg oświadczenia liderów dotychczasowi kandydaci mają zachować prawa nabyte - znaczy to, że nie będą musieli ponownie zbierać podpisów. Bielan mówił, że będzie tak dlatego, że ponowne zebranie 100 tys. podpisów byłoby utrudnione z powodu epidemii. Wg niego wybory odbędą się w dużej mierze na podstawie PiS-owskiej ustawy o wyborach kopertowych, m.in. głosy będą liczyć gminne komisje wyborcze, a nie okręgowe. Mogłoby to oznaczać, że jedna komisja będzie liczyć np. wszystkie głosy oddane w Krakowie. Ale jego zdaniem "mankamenty" tej ustawy mają zostać poprawione. 

Ustawa o wyborach kopertowych dziś w Sejmie

Dzisiaj o godzinie 9.00 Sejm ma rozpatrzyć uchwałę Senatu w sprawie ustawy o szczególnych zasadach przeprowadzania wyborów powszechnych na prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej, zarządzonych w 2020 roku. Chodzi o korespondencyjny sposób przeprowadzenia wyborów. Taka informacja ukazała się na stronach internetowych Sejmu.

We wtorek Senat odrzucił ustawę wprowadzającą powszechne głosowanie korespondencyjne w tegorocznych wyborach prezydenckich. Taką decyzję poparło 50 senatorów, przeciw było 35, od głosu wstrzymał się jeden.

Bielan spodziewa się, że jeszcze w czwartek Sejm uchwali tę ustawę. 

Więcej o: