Nie wiemy, kiedy głosowanie, ale wyborcy za granicą muszą się zarejestrować. Do czwartku

Przebywający za granicą Polacy, którzy chcą zagłosować w wyborach prezydenckich, mają już mało czasu, by się zarejestrować. Termin mija w czwartek, choć wciąż nie wiadomo, czy wybory odbędą się w najbliższą niedzielę.

Formalnie wciąż obowiązującym terminem wyborów prezydenckich jest 10 maja, ale w praktyce jest coraz mniej prawdopodobne, że odbędą się właśnie w tym terminie. Nawet przedstawiciele rządu i PiS w ostatnich dniach przyznają, że przeprowadzenie wyborów 10 maja może się nie udać. - Jest bardzo prawdopodobne, że na 10 maja tych wyborów nie będziemy mogli przygotować, ze względu na napięcie polityczne - powiedział w poniedziałek szef KPRM Michał Dworczyk.

Kończy się termin rejestracji dla wyborców za granicą

Nie zmienia to jednak faktu, że Polonia, chcąca głosować w tym teoretycznym terminie, ma czas do czwartku, by się zarejestrować. Polacy za granicą mogą to zrobić za pośrednictwem strony Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Potrzebny jest do tego dowód osobisty lub paszport, przy rejestracji trzeba podać numer PESEL oraz zagraniczny adres.  "Informacje o udziale w głosowaniu, siedzibach obwodowych komisji wyborczych, zgłaszaniu się do spisu wyborców i inne istotne z punktu widzenia wyborcy informacje będą sukcesywnie zamieszczane na stronie internetowej Ministerstwa Spraw Zagranicznych oraz stronach internetowych polskich placówek zagranicznych" - czytamy na stronie MSZ.

Zobacz wideo

Wybory prezydenckie - wciąż nie wiadomo kiedy

Zgodnie z harmonogramem obrad w Sejmie posłowie w czwartek zajmą się uchwałą Senatu dot. wyborów korespondencyjnych. W środę (dzisiaj) Elżbieta Witek wystosowała do Trybunału Konstytucyjnego pismo z wnioskiem o rozstrzygnięcie, czy może zmienić termin wyborów (najpóźniejszy możliwy termin według Witek to 23 maja). 

Więcej o: