Kamil Zaradkiewicz - kim jest tymczasowy Pierwszy Prezes SN? Krytykowała go kiedyś Krystyna Pawłowicz

Sędzia Kamil Zaradkiewicz będzie pełnił obowiązki I Prezesa Sądu Najwyższego. Na stanowisku tym tymczasowo zastąpi dotychczasową I Prezes SN Małgorzatę Gersdorf, która w czwartek przechodzi w stan spoczynku.
Zobacz wideo Wystąpienie Anny Zalewskiej w czasie debaty o praworządności w Polsce w Parlamencie Europejskim

Kamil Zaradkiewicz urodził się w 1972 roku. W 1997 roku z wyróżnieniem ukończył studia na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego. Jest specjalistą w zakresie prawa cywilnego, rzeczowego, konstytucyjnego, konsumenckiego oraz praw człowieka i obywatela.

Kamil Zaradkiewicz od maja będzie pełnić obowiązki I Prezesa Sądu Najwyższego

Pracował jako adiunkt w Instytucie Prawa Cywilnego Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego. Do 2016 r. był dyrektorem zespołu orzecznictwa i studiów Trybunału Konstytucyjnego. Kamil Zaradkiewicz stracił to stanowisko, gdy zakwestionował wyroki Trybunału, mówiąc, że nie zawsze są one ważne i ostateczne. W 2016 roku powiedział to dziennikowi "Rzeczpospolita", a później powtórzył w wywiadzie udzielonym Wiadomościom TVP.

Tydzień później Kamil Zaradkiewicz został powołany do Rady Nadzorczej Przedsiębiorstwa Przeładunku Paliw Płynnych "Naftoport" Sp. z o.o. w Gdańsku. W 2017 roku otrzymał stanowisko dyrektora nowego Departamentu Prawa Administracyjnego w Ministerstwie Sprawiedliwości.

W 2018 r. został mianowany na sędziego Sądu Najwyższego. Kamil Zaradkiewicz zgłosił swoją kandydaturę do Izby Cywilnej Sądu Najwyższego w trakcie trwającego w Polsce kryzysu wokół SN i reformy wymiaru sądownictwa. Profesorowie i wykładowcy Wydziału Prawa i Administracji UW, na którym obronił dyplom, napisali list otwarty, apelując, by wycofał swoją kandydaturę z tego stanowiska. Mimo tego KRS wskazała Zaradkiewicza, popieranego osobiście przez Zbigniewa Ziobrę, na sędziego SN.

W czwartek 30 kwietnia Andrzej Duda mianował Kamila Zaradkiewicza na sędziego pełniącego obowiązki I Prezesa SN. Powołanie to jest możliwe na podstawie tzw. ustawy kagańcowej - ustawa zasadnicza nie przewiduje, by Sądem Najwyższym mógł kierować "p.o. pierwszego prezesa". - Konstytucja nie przewiduje instytucji po prezesa. Sędzia Zaradkiewicz to urzędnik techniczny. Nie ma większości uprawnień prezesa. Nie jest konstytucyjnym organem SN. Nie może ingerować w działalność sędziów - ocenia dr Mikołaj Małecki, karnista z UJ w rozmowie z "Wyborczą".

Krystyna Pawłowicz krytykowała Zaradkiewicza: "Nie jest żadnym bohaterem! Lewacy i homolobby będą zadowoleni"

W 2016 roku Kamil Zaradkiewicz był krytykowany nawet przez Krystynę Pawłowicz. Posłanka PiS, obecnie sędzia TK, pisała: "Pan Zaradkiewicz nie jest żadnym bohaterem! Jest nielojalnym człowiekiem, który w niejasnych okolicznościach, z dziwnie niedostępnymi dziś informacjami o jego dokonaniach zawodowych i społecznych z przeszłości, z nie do końca jasnych powodów zmienił, jak się zdaje taktycznie, front. Czyżby czekał, aż 'PiS-owski lud' sam go, 'męczennika' i 'ofiarę' Andrzeja Rzeplińskiego, wyniesie na wymarzony sędziowski urząd?". Co było powodem krytyki posłanki Pawłowicz? Kamil Zaradkiewicz miał na jednej z konferencji naukowych dowodzić, że art. 18 Konstytucji nie stoi na przeszkodzie w uznaniu związków jednopłciowych za małżeństwo. "Lewacy i homolobby i będą zadowoleni, ale nas może to w Trybunale drogo kosztować" - pisała Pawłowicz

- Spodziewałem się takiej decyzji, mimo że ona z punktu widzenia praworządności jest zła. Kamil Zaradkiewicz od początku polskiego sporu o praworządność stał po stronie tego, co robił PiS, już od konfliktu wokół Trybunału Konstytucyjnego, mimo że był osobą pracującą w Trybunale. To kolejny ruch, który ma zapewnić, żeby wszyscy z Polsce myśleli tak samo jak PiS i dlatego jest to zła decyzja dla polskiej demokracji i praworządności (...). Sąd Najwyższy był ostatnim bastionem, który dzięki odwadze pani profesor Gersdorf i innych sędziów bronił praworządności. Teraz bez względu na to, czy pan Zaradkiewicz zostanie prezesem, jestem pewien że nasza władza domknie ten system, oddając ten bastion komuś, kto gwarantuje lojalność. Sędziowie są po to, żeby recenzować władze, a nie po to żeby jej przytakiwać - powiedział w rozmowie z tvn24.pl Marcin Matczak z Wydziału Prawa Uniwersytetu Warszawskiego.

Więcej o: