KPRM milczy ws. zatrudnienia posłanki od głosowania "na dwie ręce". "Informacja podlega ochronie"

Mimo medialnych doniesień i potwierdzenia ze strony szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Michała Dworczyka, kierownictwo KPRM wciąż nie chce oficjalnie przyznać, że pracuje tam była posłanka Małgorzata Zwiercan. Według podsekretarza stanu w KPRM Jarosława Wenderlicha, taka informacja "podlega ochronie'.

Małgorzata Zwiercan była posłanką w poprzedniej kadencji Sejmu. Do parlamentu dostała się z list Kukiz'15, później przeszła do koła Wolni i Solidarni, które założył zmarły w ub.r. Kornel Morawiecki. W jesiennych wyborach bezskutecznie starała się o mandat poselski z list Prawa i Sprawiedliwości.

Była parlamentarzystka jest kojarzona przede wszystkim z wydarzeniami z kwietnia 2016 roku, kiedy Sejm wybierał nowego sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Poza oddaniem głosu za siebie, Małgorzata Zwiercan zagłosowała także za nieobecnego na sali Kornela Morawieckiego (stąd sformułowanie "głosowanie na dwie ręce").

Sprawą zajęła się prokuratura, akt oskarżenia trafił do sądu w listopadzie ub.r. Małgorzata Zwiercan tłumaczyła, że nie wiedziała, iż takie działanie jest niezgodne z przepisami.

Zobacz wideo

Małgorzata Zwiercan w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów

W grudniu ub.r. portal tvn24.pl podał, że Małgorzata Zwiercan została zatrudniona w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Informację tę potwierdził wówczas szef KPRM Michał Dworczyk, wyjaśniając, że Zwiercan "jest ekspertem w biurze Prezesa Rady Ministrów".

Zapytanie w sprawie zatrudnienia Małgorzaty Zwiercan złożył w styczniu tego roku do premiera poseł PO Paweł Olszewski. Odpowiedź wpłynęła w kwietniu, udzielił jej podsekretarz stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Jarosław Wenderlich.

Jak stwierdził podsekretarz stanu, przepisy dotyczące zapytań poselskich są "niewystarczającą podstawą prawną do dostępu do żądanych informacji i tym samym naruszania prawa do prywatności i ochrony danych osobowych w tym zakresie".

Informacja o tym, czy osoba fizyczna jest zatrudniona u danego pracodawcy, jest bowiem informacją podlegającą ochronie, na podstawie przepisów o ochronie danych osobowych, jeżeli osoba nie pełni funkcji publicznych, nie jest funkcjonariuszem publicznym albo nie realizuje zadań służbowych związanych z kontaktowaniem się z osobami z zewnątrz (pracodawca nie wskazał tej osoby do kontaktów służbowych i nie opublikował danych kontaktowych pracownika)

- stwierdził Wenderlich. Dodał też, że "żaden z pracowników KPRM nie jest zatrudniony na stanowisku eksperta, gdyż takie stanowisko nie zostało określone w obowiązujących przepisach".

Dziesięć dni przed udzieleniem przez Jarosława Wenderlicha odpowiedzi, Małgorzata Zwiercan udzieliła komentarza "Naszemu Dziennikowi". Tekst dotyczył dodatków do emerytur dla byłych opozycjonistów. Była parlamentarzystka była przedstawiona w artykule jako "ekspert w biurze Kancelarii Prezesa Rady Ministrów".

Więcej o: