Ludwik Dorn o głosowaniu korespondencyjnym. "Ma zapewnić panu Kaczyńskiemu możliwość sfałszowania wyborów"

Ludwik Dorn skomentował pomysł partii rządzącej, który zakłada możliwość przeprowadzenia głosowania korespondencyjnego w czasie majowych wyborów prezydenckich. - Ma zapewnić panu Kaczyńskiemu, Prawu i Sprawiedliwości, możliwość sfałszowania wyborów, gdyby nie wszystko poszło po myśli obozu władzy - stwierdził polityk.

Ludwik Dorn w rozmowie z TVN24 stwierdził, że jego zdaniem wybory prezydenckie 10 maja się nie odbędą.

Najpierw dowiemy się, jakie poprawki zgłosił Senat, a potem, czy Sejm zdoła je odrzucić, czy nie. Natomiast, niezależnie od tego, sądzę, że wyborów 10 maja nie będzie. Jeżeli będą to 17, 23 lub 24 maja

- powiedział były marszałek Sejmu i minister spraw wewnętrznych. Dodał, że obecnie nie ma żadnej przestrzeni do tego, aby obóz rządzący dogadał się z opozycją. Podkreślił, że wszystko okaże się dopiero podczas głosowania.

Bojkot nie podważy legitymizacji aktu wyborczego. Będzie 30 proc., pan Duda zostanie prezydentem samozwańcem i obóz władzy będzie mógł się na to powoływać, bo: trzeba było iść do wyborów i głosować na innych kandydatów

- stwierdził Ludwik Dorn.

Polityk zaznaczył, że jego zdaniem wybory korespondencyjne i wyłączenie Państwowej Komisji Wyborczej z procesu wyborczego mają drugie dno.

Ma zapewnić panu Kaczyńskiemu, Prawu i Sprawiedliwości, możliwość sfałszowania wyborów, gdyby nie wszystko poszło po myśli obozu władzy

- powiedział Dorn i dodał, że trudno będzie podważyć sfałszowane wybory w tej "rzeczywiści ustrojowej".

Czytaj także: Andrzej Duda o wyborach. "Jeśli nie wybierzemy prezydenta, to kraj pogrąży się w chaosie"

Wybory prezydenckie 2020

Przypomnijmy, że tegoroczne wybory prezydenckie planowane są teoretycznie na 10 maja. Ewentualna druga tura miałaby się odbyć dwa tygodnie później - 24 maja. Ze względu na wybuch epidemii Covid-19 kandydaci opozycyjni apelowali o przełożenie ich na późniejszy termin, argumentując, że to nie czas na prowadzenie kampanii wyborczych. Jednak Sejm przyjął przepisy umożliwiające wszystkim obywatelom głosowanie metodą korespondencyjną - ustawa obecnie jest w Senacie. Zgodnie z projektem ustawy, dostarczać i odbierać karty do głosowania od uprawnionych ma Poczta Polska z nowym prezesem Tomaszem Zdzikotem na czele. Dyspozycję do rozpoczęcia przygotowań dał w piątek spółce premier Mateusz Morawiecki.

O tym, kiedy i w jakiej formie odbędą się planowane na maj wybory prezydenckie, dowiemy się najwcześniej 6 maja. Jeśli jednak Jarosław Gowin i posłowie Porozumienia zdecydują się zagłosować przeciwko ustawie, wówczas przeprowadzenie wyborów 10 maja w ogóle nie będzie możliwe. Były wicepremier i minister nauki i szkolnictwa wyższego postuluje bowiem o zmianę w konstytucji i przedłużenie kadencji prezydenta z pięciu lat do siedmiu. 

W wyborach weźmie udział 10 kandydatów: Andrzej Duda (z poparciem PiS), Małgorzata Kidawa-Błońska (Koalicja Obywatelska), Robert Biedroń (Lewica), Władysław Kosiniak-Kamysz (PSL), Szymon Hołownia (kandydat niezależny), Krzysztof Bosak (Konfederacja), Stanisław Żółtek (Kongres Nowej Prawicy), Marek Jakubiak (Federacja dla Rzeczypospolitej), Mirosław Piotrowski (Ruch Prawdziwa Europa) oraz Paweł Tanajno (bezpartyjny).

Czytaj także: Kidawa-Błońska jeszcze w tym tygodniu wznowi kampanię. Tak zdecydowało kierownictwo PO

Zobacz wideo Paweł Kowal komentuje słowa prezydenta o wyborach
Więcej o: