Kaczyński "nakręcony" na wybory 10 maja. Gowin odrzuca drugie ultimatum PiS. Rząd staje na krawędzi

Jacek Gądek
- Jarosław Kaczyński jest bardzo nakręcony na to, by zrobić wybory jak w Bawarii - mówi nam polityk PiS bliski kampanii. Czyli w pełni korespondencyjne. Przeciwko wyborom 10 maja jest Jarosław Gowin, który odrzucił już drugie ultimatum stawiane mu przez PiS. Nowogrodzka chce więc nakłonić posłów Gowina, by głosowali w Sejmie wbrew swojemu szefowi.

Zobacz nagranie: Co z terminem wyborów? Pytamy ministra środowiska Michała Wosia:

Zobacz wideo

Zakulisowo o swoim sceptycyzmie wobec wyborów 10 maja mówi Łukasz Szumowski. Sojusznikiem prezesa PiS jest Zbigniew Ziobro, który - jak słyszymy - "stoi murem za Kaczyńskim". Wedle naszych informacji PiS podjęło rozmowy z posłami Konfederacji ws. poparcia wyborów listownych. A posłów Porozumienia nakłania się do głosowania zgodnie z wolą Kaczyńskiego, a nie Gowina. Mówi jeden z polityków Porozumienia: - Ostrzegają, że powinniśmy być odpowiedzialni za Polskę, a jak nas wyrzucą, to rząd będzie mniejszościowy.

Ale po kolei.

Ultimatum nr 1

PiS złożyło we wtorek projekt ustawy nowelizujący Kodeks wyborczy - zakładał on możliwość głosowania korespondencyjnego dla wszystkich wyborców, ale nie zamykał lokali wyborczych. Nawet za cenę wyrzucenia z rządu (o czym szeroko pisaliśmy TUTAJ) wicepremier Jarosław Gowin nie zgodził się na poparcie tego projektu.

Ultimatum nr 2

Następnie wczoraj wieczorem w czasie narady ścisłego kierownictwa PiS zdecydowano o złożeniu autopoprawki. Ta autopoprawka ma być rewolucyjna, bo zakłada, że głosowanie w wyborach prezydenckich 10 i 24 maja odbywałoby się wyłącznie korespondencyjnie. Lokale wyborcze byłyby zamknięte.

Ta autopoprawka to próba spacyfikowania przez Jarosława Kaczyńskiego oporu wewnątrz własnego obozu. De facto jest to ultimatum nr 2 od prezesa PiS dla Gowina: albo poprze wybory w pełni korespondencyjne, albo on i jego ministrowie zostaną wyrzuceni z rządu.

Najsilniejszym zwolennikiem przeprowadzenia wyborów 10 maja jest prezes PiS. Najsilniejszym ich przeciwnikiem jest wicepremier Jarosław Gowin. Nowogrodzka podjęła więc próbę obejścia Gowina - posłowie Porozumienia są nakłaniani do poparcia zmian w Kodeksie wyborczym, wbrew stanowisku wicepremiera. Jak zachowają się ci posłowie, okaże się jutro.

Nowogrodzka wpatrzona w Bawarię 

Centrala PiS jest zdeterminowana, aby wybory odbyły się 10 maja. Dlatego nasz rozmówca z szeregów PiS dodaje:

Partia prze do powszechnego głosowania korespondencyjnego, bo skoro były takie w Bawarii, a przepisy przyjmowano tam na ostatnią chwilę i to było OK, to dlaczego u nas miałoby nie być OK? Bardzo naciska na to Jarosław Kaczyński.

Sceptycyzm Szumowskiego

Obóz Zjednoczonej Prawicy jest ws. wyborów 10 maja podzielony. Minister zdrowia prof. Łukasz Szumowski jest sceptyczny wobec organizowania wyborów prezydenckich 10 maja - mówią trzy nasze źródła w obozie rządzącym. Publicznie nie daje tego do zrozumienia, czeka bowiem, aż odpowiedź sama się narzuci wraz z wciąż narastającą - mimo restrykcji - epidemią koronawirusa.

Szumowski jest już bardzo zmęczony tymi ciągłymi pytaniami o wybory - mówi jeden z jego współpracowników.

PiS wywiera na nim presję, by nie wchodził partii w paradę ws. wyborów. Wykwit tej presji widać choćby w TVP, którą de facto nadal rządzi Jacek Kurski. W "Gościu Wiadomości" chciano z Szumowskiego wydusić, by podpisał się pod pomysłem wyborów korespondencyjnych. A nieco wcześniej w materiale "Wiadomości" pokazały przykład wspomnianej Bawarii, gdzie - jak wytłuszczono - jest 19 razy więcej zachorowań niż w Polsce, jednak odbyły się tam korespondencyjne wybory samorządowe.

Prowadząca "Wiadomości" pytała już na wstępie: - Czy z medycznego punktu widzenia wybory korespondencyjne są bezpieczne? Szumowski westchnął i odparł: - Z punktu widzenia medycznego w czasach epidemii każda forma ograniczenia kontaktu człowieka z człowiekiem jest lepsza. Czy to praca zdalna, czy wybory korespondencyjne, czy zakupy przez internet, które są dowożone do domu.

Ale prowadząca nie odpuszczała: - Czy propozycja PiS, by przeprowadzić 10 maja głosowanie metodą korespondencyjną jest odpowiedzialna? Szumowski z lekką rezygnacją: - Tak jak powiedziałem, każde formy ograniczenia kontaktu są lepsze niż te, które ten kontakt narzucają. W związku z tym lepsze są wybory korespondencyjne niż w lokalach wyborczych. Ale, tak jak już komunikowałem, moje rekomendacje dla pana premiera czy pana prezesa będą w połowie kwietnia.

Publicznie Szumowski każe czekać do połowy kwietnia, a w rozmowach zakulisowych - opisuje trzech naszych rozmówców - jest sceptyczny wobec wyborów 10 maja. Wedle naszych informacji rozmawiał o tym z prezydentem Andrzejem Dudą i wykładał swój sceptycyzm.

Mówi polityk obozu rządzącego: - Trwa praca nad Szumowskim.

Morawiecki był na "nie"

Premier Mateusz Morawiecki - co potwierdza kilku naszych rozmówców z obozu PiS - był za przełożeniem wyborów, choć publicznie tego nigdy nie mówił. Zresztą publicznie premier nie mówi niczego sprzecznego z linią Jarosława Kaczyńskiego.

Im bliżej do jutrzejszego głosowania nad zmiana Kodeksu wyborczego, tym sytuacja staje się dynamiczniejsza. Premier Morawiecki jest jednocześnie posłem, więc jeśli już dojdzie do głosowania, będzie musiał się określić. 

- Morawiecki wspiera Gowina - mówił jeszcze rano nasz rozmówca bliski rządu. Jednak takie wsparcie nie wyklucza głosowania inaczej niż Gowin. Nawet jeśli premier zmienił swój język w ostatnim tygodniu: najpierw mówił o "nowej normalności", a nieco później już o "półnormalności", "quasinormalności" - widać zatem było, że rósł jego sceptycyzm.

- Mocno pracowano nad Morawieckim. Do tego stopnia, że się już przełamał i nie będzie stawiał oporu - mówi już jeden z naszych rozmówców z rządu.

Sprzeciw premiera miał źródła m.in. w zaufaniu do Szumowskiego. Zgoda wynikać ma już z czysto politycznej kalkulacji.

Podejrzewają Gowina i Morawieckiego o chęć startu w wyborach na prezydenta

Zjednoczona Prawica aż kipi od emocji i złości. - Przy takiej swojej polityce Gowin już niedługo nie będzie miał czego szukać na Nowogrodzkiej - mówi jeden z polityków obozu rządzącego. 

I dodaje: - Jeśli przełożymy wybory prezydenckie o rok, to Morawiecki albo Gowin mogą sami spróbować w nich wystartować. 

Twierdzenie, że Morawiecki mógłby wystartować za rok w wyborach prezydenckich brzmi jak political fiction, ale inny nasz rozmówca opisuje scenę, która daje asumpt do takich twierdzeń.

Opisuje polityk PiS: - Gdy była wojna o prezesa TVP Jacka Kurskiego, Jarosław Kaczyński zapytał na naradzie, kogo można by wystawić w wyborach prezydenckich zamiast Andrzeja Dudy. Wtedy Morawiecki sam powiedział, że mógłby kandydować. Pokazał lojalność, ale i swoje wielkie ambicje.

Jak było w Bawarii?

W niedzielę w tym niemieckim landzie przeprowadzono II turę wyborów lokalnych. I były to pierwsze w historii landu wybory całkowicie korespondencyjne. I tura (15 marca) odbywała się jeszcze tradycyjnie, przez co na władze prawie 13-milionowego landu spadła krytyka, że przyczyniły się do plenienia koronawirusa, bo po wyborach odnotowano wzrost zachorowań. W dzień po I turze zapadła tam decyzja, by II zorganizować już tylko korespondencyjnie. W tym celu 22 marca zmieniono przepisy. Uprawnionych do głosowania w II turze było 1,1 mln osób. Wyborcy musieli wrzucić swoje karty do głosowania do którejś z prawie 20 tys. skrzynek pocztowych. Frekwencja w II turze wyniosła prawie 51 proc. i była wyższa niż w I (49 proc.). Jak pisało Deutsche Welle, głosowanie przebiegło bez większych problemów.

W Bawarii w II turze głosować mogło 1,1 mln osób. W Polsce w wyborach prezydenckich ta liczba sięga 30 milionów. Niemcy mają długie tradycje takiego głosowania. W Polsce w wyborach prezydenckich listownie głosowało w 2015 r. 42 tys. osób, z których 6 proc. nie potrafiła oddać głosu ważnego, podczas gdy ogółem głosów nieważnych jest poniżej 1 proc.

Słowem: europejski precedens głosowania wyłącznie korespondencyjnego w czasach pandemii koronawirusa jest faktem, ale skala takiego głosowania w Polsce byłaby o wiele większa, a metoda - skomplikowana.

Więcej o:
Komentarze (645)
Kaczyński "nakręcony" na wybory 10 maja. Gowin odrzuca drugie ultimatum PiS. Rząd staje na krawędzi
Zaloguj się
  • jael53

    Oceniono 188 razy 170

    Przypominam: w Polsce przeciwko głosowaniu korespondencyjnemu PiS wystąpił w 2017 r. Tak radykalnie, że takiej możliwości nie przewidywano nawet dla niepełnosprawnych. Po dużych awanturach, łącznie z interwencją RPO, wycofano się z całkowitej likwidacji tej formy, ale odebrano ją (2018 r.) Polonii.

    Wtedy było, że "w ten sposób można bardzo łatwo sfałszować wybory"; teraz jest pilna potrzeba bardzo łatwego sfałszowania wyborów?

  • siwywaldi

    Oceniono 96 razy 86

    Kurdupel już odleciał....
    Przecież w 5 dni (bo tyle zostanie po powrocie ustawy z senatu), to można jedynie zrobić zamach stanu - jeżeli oczywiście ma się do tego siły i środki, a NIE legalne wybory korespondencyjne
    Więc spindralaj kacza pokrako!

  • kac

    Oceniono 86 razy 74

    "Nowogrodzka chce więc nakłonić posłów Gowina"
    Cały PiS, cała ta p..na polityczna zaraza.

  • krynolinka

    Oceniono 79 razy 65

    Przeważy opcja, nie wychodź z domu. Wirus sam przyjdzie do ciebie. Z pakietem wyborczym?!

  • burn74

    Oceniono 66 razy 58

    Czy ci w PiSie rodzin nie mają ? Do czego to doszło,żeby JEDEN decydował o zdrowiu i życiu milionów ludzi !!! Jak upodlonym trzeba być,aby nie chronić własnych rodzin ?! Opamiętajcie się pisowcy i postawcie się w końcu szaleńcowi !!!

  • gintrowa

    Oceniono 78 razy 58

    Panie Gowin, powstrzymaj tę mendę Kaczyńskiego. Menda Kaczyński, tylko poseł nie powinien mieć nic do gadania. Kiedyś byłam wielką entuzjastką PiS, teraz nie cierpię tego kulawego dziada.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX