Co dalej z TVP po Jacku Kurskim? Na stole są dwa scenariusze

Jacek Gądek
W PiS są rozważane dwa scenariusze dla TVP po Jacku Kurskim. Pierwszy: wiceprezes Mateusz Matyszkowicz na p.o. prezesa lub bądź od razu na pełnoprawnego prezesa - bez konkursu, bo też nie ma żadnego obowiązku by go organizować. Drugi: oddelegowanie szefa Rady Nadzorczej Macieja Łopińskiego do zarządu, jako przejściowego p.o. prezesa.

Zobacz nagranie. Andrzej Duda o podpisaniu ustawy ws. przekazania 2 mld zł na media publiczne:

Zobacz wideo

Jacek Kurski w TVP to już historia. Jak jednak przekonują nasi rozmówcy, Kurski wciąż de facto ma na Woronicza dużą władzę, bo zostali tam jego ludzie na szczeblach tuż poniżej zarządu. Dymisja Kurskiego nie zmienia więc oblicza tej telewizji.

Opcja 1: Matyszkowicz na p.o. albo od razu na prezesa

Dyżurnym kandydatem na nowego prezesa TVP jest Mateusz Matyszkowicz, dziś członek zarządu. To pierwsza opcja.

Nim Matyszkowicz trafił do TVP, dość powszechnie był ceniony za znajomość kultury i zarządzania nią, także w telewizji publicznej. Z Matyszkowiczem jest - dla PiS - jednak ten kłopot, że nie jest to człowiek z jądra ani partii, ani środowiska medialnego wokół tej formacji. A to generuje wątpliwości co do lojalności. W kampanii wyborczej lojalność jest tymczasem na wagę złota - zwłaszcza w TVP. Tym bardziej, że wobec nadchodzącej fali zachorowań na koronawirusa to media staną się w jeszcze większym stopniu areną walki.

W zarządzie TVP Matyszkowicz „przesiąkał” tą lojalnością. Stał się de facto stronnikiem Jacka Kurskiego. - Żyrował jego politykę - słyszymy od jednej osoby bliskiej Woronicza. Inny nasz rozmówca dodaje, że choć pochodził spoza środowiska PiS, to praca w Telewizji Polskiej go zmieniła tak, że przylgnął do obozu rządzącego i umożliwił Kurskiemu jednowładztwo.

Na ten moment w zarządzie pozostaje - obok Matyszkowicza - także Marzena Paczuska. Popularna „Paczka” - była szefowa „Wiadomości TVP1 - od zawsze ma chrapkę na pion informacji i publicystyki. Do zarządu telewizji dołączała zresztą z przekonaniem, że Telewizyjna Agencja Informacyjna, „Wiadomości” etc. będą w jej portfelu. Tak się jednak nie stało - także dlatego, że nie było na to zgody Matyszkowicza. Kluczowy pion pozostawał zatem w rękach Jacka Kurskiego.

Historia pokazuje, że jeśli jakiś prezes TVP chce rządzić realnie i stabilnie, to powinien mieć ten pion pod sobą. Dlaczego? Wystarczy przypomnieć, dlaczego Jacek Kurski stracił stanowisko: bo serwisy informacyjne, z „Wiadomościami” na czele, były kąśliwe wobec Andrzeja Dudy i Mateusza Morawieckiego, a z programów publicystycznych sekowano Jarosława Gowina i polityków jego formacji. W krytycznym momencie ten triumwirat wziął odwet na „Kurze”.

Opcja 2: Łopiński jako przejściowy szef

Drugą najpoważniej rozważaną opcją jest delegowanie przez radę nadzorczą TVP jednego swojego członka do zarządu, by zajął gabinet prezesa. Ale tylko na krótki czas. Dziś rada nadzorcza liczy trzech członków, a jej szefem jest Maciej Łopiński.

Łopiński jest byłym ministrem w Kancelarii Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, a potem także Andrzeja Dudy. Funkcja szefa rady to dla niego rodzaj emerytury.

To akurat może nieco dziwić: Łopiński, choć pracował dla Dudy, to jest od lat stronnikiem Jacka Kurskiego, z którym od lat utrzymuje bardzo przyjacielskie relacje.

Maciej Łopiński nie jest jednak człowiekiem, który mógłby w krytycznym czasie i to na pełnych obrotach pracować. Ma bowiem 72 lata i historię kłopotów zdrowotnych. Nikt w PiS nie myśli o nim jako o prezesie TVP trzymającym mocną ręką telewizję, bo zdrowie mu na to zwyczajnie nie pozwala. Ale jako przejściowy członek zarządu, który uspokoi sytuację i przygotuje grunt dla nowego, już stałego prezesa, jest już rozważany. W tym scenariuszu docelowo prezesem może być wspomniany Mateusz Matyszkowicz, który jest na ten moment faworytem do tego fotela - wcześniej lub później.

Konkurs? Bez sensu dla PiS

Droga do realizacji każdego z tych scenariuszy jest bardzo krótka.

Rada Mediów Narodowych, która obsadza stanowiska szefów mediów publicznych, nie ma żadnego obowiązku, by organizować jakiekolwiek konkursy na te stanowiska. RMN może zwyczajnie podjąć uchwałę o nominacji dla nowego prezesa TVP i kropka. Jednak jeden członek Rady - Juliusz Braun - złożył już wniosek o przeprowadzenie konkursu na nowego prezesa TVP, więc Rada będzie musiała takim wnioskiem się zająć i go zapewne wyrzuci do kosza.

Zresztą organizowanie konkursu byłoby dla obozu rządzącego ryzykowne. Bo - po pierwsze - trwa kampania i ściąganie uwagi na rozgrywki wokół TVP nie przysłuży się szansom Andrzeja Dudy. Po drugie: finalnie konkurs na tak newralgiczne stanowisko i tak kończy się de facto wskazaniem prezesa przez Jarosława Kaczyńskiego, a nie autonomiczną decyzją RMN. Unaocznianie fikcyjności konkursu byłoby ośmieszaniem się. I po trzecie: poprzedni konkurs - który wygrał Jacek Kurski - pokazał, jak nawet uznane nazwiska mogą się skompromitować w czasie przesłuchania: wówczas to członkowie RMN nie mogli się bowiem nadziwić, jak dysponujący świetnym CV Krzysztof Skowroński odkleił się od rzeczywistości.

Szerzy zarząd?

Wraz z podpisem prezydenta pod ustawą o pieniądzach dla mediów publicznych otwiera się także - dorzucona w Sejmie - możliwość rozszerzenia zarządu TVP do pięciu osób. Swoich faworytów w zarządzie widzieliby pogromcy „Kury”, którzy pomogli prezydentowi: Morawiecki i Gowin. Na giełdzie nazwisk jest Lech Jaworski, który miałby reprezentować Gowina. Sam Jaworski nie potwierdzał jednak, by ktoś mu ten fotel proponował. - To byłby kandydat "przechodzony", co mu nie pomaga, a poza tym wywodzi się ze środowiska Platformy. Ryzykowna kandydatura - słyszymy od osoby bliskiej TVP.

Z kolei człowiek spoza TVP w roli nowego prezesa telewizji i to w czasie, gdy kampania nabiera rozpędu, to byłby ryzykowny ruch dla obozu władzy.  Stąd na stole są na teraz dwie opcje: Matyszkowicz albo Łopiński.

A gdzie upadnie Jacek Kurski? Gdy tylko gruchnęła informacja o jego dymisji, to ruszyła giełda stanowisk dla „Kury”. Na giełdzie stanowisk funkcjonują już różne spółki Skarbu Państwa. Z pewnością będzie to jednak - jeśli nie już teraz to w dalszej perspektywie - upadek na plusz.

Więcej o: