Marian Banaś składa skargę na działania CBA. "Stosowane są triki proceduralne"

"Immunitet i tajemnica kontrolerska nie pozwalały na wejście do mieszkania Mariana Banasia w Warszawie, a zwłaszcza do jego gabinetu w siedzibie NIK" - twierdzi w rozmowie z "Rzeczpospolitą" Marek Małecki, pełnomocnik Mariana Banasia. Do sądu w Białymstoku wpłynęło zażalenie na działania CBA, które pod koniec lutego przeszukało 20 miejsc powiązanych z szefem NIK.

W środę 26 lutego Centralne Biuro Antykorupcyjne weszło do 20 miejsc w związku ze sprawą Mariana Banasia, w tym do mieszkań szefa NIK, w których były jego żona i córka, a także do pokoju hotelowego, w którym przebywał jego syn, Jakub. Czynności przeprowadzono też w gabinecie szefa NIK. Funkcjonariusze opuścili go w środę przed godziną 22. Dzień później agenci CBA kontynuowali czynności w sprawie Banasia, pojawiając się w mieszkaniu syna prezesa NIK, Jakuba.

Zobacz wideo Zandberg: Służby z panem Banasiem licytują się na to, kto jest twardszy

CBA przeszukało mieszkania i gabinet Mariana Banasia. Szef NIK skarży działania służb

Mec. Marek Małecki, pełnomocnik Banasia, stwierdził w rozmowie z "Rzeczpospolitą", że "immunitet i tajemnica kontrolerska nie pozwalały na wejście do mieszkania [...] Mariana Banasia, a zwłaszcza do jego gabinetu w siedzibie NIK". Do sądu w Białymstoku wpłynęło już zażalenie na niedawne działania służb, w którym znalazło się żądanie zwrócenia rzeczy zabezpieczonych w trakcie przeszukań oraz uchylenia prokuratorskich postanowień, na mocy których agenci CBA zapukali do drzwi szefa NIK.

Śledczy utrzymują natomiast, że podjęte przez nich czynności były zgodne z prawem, ponieważ "immunitet formalny nie chroni miejsc i pomieszczeń, a tylko osobę fizyczną". 

- W mojej ocenie sposób prowadzenia czynności wskazuje na prowadzenie postępowania przeciwko Marianowi Banasiowi, który nie ma uchylonego immunitetu, więc prokuratura stosuje triki proceduralne, by obejść brak zezwolenia na ściganie - mówi dziennikowi "Rzeczpospolita" Małecki. Adwokat twierdzi, że prokuratorzy z pełną świadomością nie stawiają szefowi NIK żadnych zarzutów. A takie "pozorne" śledztwo, w którym nie podjęto postanowienia o przedstawieniu zarzutów, może - zdaniem Małeckiego - naruszać konstytucję.

- Niewystarczający materiał nie mógłby doprowadzić do skutecznego uchylenia immunitetu, a skierowanie takiego wniosku obnażyłoby manipulację prokuratury i CBA oraz medialne rozgrywanie tej sprawy - dodaje Małecki. 

Śledztwa ws. Banasia prowadzą Prokuratura Regionalna w Białymstoku i Prokuratura Krajowa

"Rz" przypomina, że białostocka prokuratura, wydając postanowienie o przeszukaniu miejsc powiązanych z Banasiem, podkreśliła, że śledztwo dotyczy podejrzenia prania ponad 5 mln zł. "Ani prokuratura, ani CBA nie ujawniają, kogo może dotyczyć to podejrzenie - na pewno nie są to ustalenia z kontroli majątku Banasia. Najprawdopodobniej chodzi o Dawida O., byłego już dzierżawcę kamienicy w Krakowie [należącej do Banasia - przyp. red.] i braci K. związanych z półświatkiem" - czytamy w dzienniku.

Przypomnijmy, że Prokuratura Regionalna w Białymstoku wszczęła śledztwo w sprawie Mariana Banasia w grudniu zeszłego roku. Zawiadomienie w tej sprawie złożyło m.in. Centralne Biuro Śledcze i Generalny Inspektor Informacji Finansowej. Śledztwo poprzedzone było badaniem przez CBA oświadczeń majątkowych szefa NIK, składanych w latach 2015-2019. Temat kontroli oświadczeń, rozpoczętej w kwietniu 2019 roku (Banaś był wówczas szefem KAS i wiceministrem finansów), powrócił po serii medialnych publikacji podnoszących wątpliwości wokół majątku zebranego przez prezesa Najwyższej Izby Kontroli, w tym krakowskiej kamienicy, w której funkcjonować miał "hotel na godziny". 

Z kolei zachodniopomorski oddział Prokuratury Krajowej prowadzi obecnie śledztwo ws. zorganizowanej grupy przestępczej wyłudzającej podatek VAT, która miała działać w Ministerstwie Finansów w latach 2015-2018. Miał nią kierować jeden z najbliższych współpracowników ówczesnego wiceministra finansów.

Więcej o: