Jacek Kurski ma jednego protektora. Lista wrogów jest dużo dłuższa

Jacek Gądek
Los Jacka Kurskiego formalnie zależy od Rady Mediów Narodowych. A realnie od woli Jarosława Kaczyńskiego, który cały czas trzyma kciuk do góry, więc prezes TVP trwa. Kurski i jego sojusznicy suflują, że tylko on i jego TVP stawiają tamę TVN-owi. Przez ponad cztery lata "Kura" narobił sobie wrogów w Andrzeju Dudzie, Mateuszu Morawieckim i Jarosławie Gowinie.

Zobacz nagranie. Szłapka: uważam, że Kurski jest propagandystą:

Zobacz wideo

Jacek Kurski uchodzi za bezalternatywnego. Uchodzi, bo taki nie jest. Na Nowogrodzkiej alternatywy dla niego po prostu na serio nigdy nie szukano.

"Kura" jest skuteczny w trzymaniu TVP twardą ręką i powielaniu narracji obozu rządzącego. A właśnie to jest najistotniejsze dla Jarosława Kaczyńskiego, który nie uznaje odstępstw od linii. Prezes PiS ma zresztą złe doświadczenia z TVP z czasów pierwszych rządów PiS (2005-07) - choć PiS miało wtedy swojego prezesa Bronisława Wildsteina, to Kaczyński uznawał ówczesną telewizję za smagającą PiS. Teraz Kaczyński nie chce popełniać tego - jak sam sądzi - błędu, wiec telewizja ma być w pełni lojalna wobec niego. Jacek Kurski mu to gwarantuje, więc prezes PiS traktuje go jak narzędzie.

Prezes PiS protektorem prezesa TVP

Jarosław Kaczyński jest protektorem Kurskiego. "Kura" ma jednak swoich sojuszników. Dwóch najważniejszych, czyli Jacka i Michała Karnowskich, którzy sami są ważnymi figurami na rynku mediów, bo maja w portfolio tygodnik "Sieci", telewizję wPolsce, portal wPolityce.pl. Jacek Karnowski stawia - nie pierwszy raz - tezę, że dymisja Kurskiego rozwiąże liczne problemy, ale TVN-u i nikogo więcej. Dość chłodno jednak patrzy, że "zapewne [Jacek Kurski] jest do zastąpienia, bo nie ma ludzi niezastąpionych, ale na niewiele ponad dwa miesiące przed wyborami nowy prezes nie zdoła opanować sytuacji". Nie zmienia to faktu, że w momentach zagrożenia dla Kurskiego stają w jego obronie.

Drugie silne środowisko medialne bliskie PiS to "Gazeta Polska" Tomasza Sakiewicza - z przyległościami takimi jak Telewizja Republika czy "GP Codziennie". Sakiewicz od lat walczy o wpływy w TVP ze środowiskiem Karnowskich, którzy w tej walce są jednak górą. Sam Sakiewicz mówił, że "nie będzie umierał" za Kurskiego i miał do niego pretensje o politykę personalną. Tu obowiązuje zasada: tyle wsparcia, ile wpływów.

Z Ziobrą po przejściach, ale w sojuszu

Sojusznikiem "Kury" jest Zbigniew Ziobro. Kurski i Ziobro są "jastrzębiami" - zwolennikami bardzo ostrej linii, to ich łączy. Historia ich relacji jest jednak burzliwa, a gdy się żarli, to widowiskowo. Kurski pogardliwie pisał, że Ziobro to żaden delfin, ale "leszczyk" "wyposażony w charyzmę trzęsącej się galarety". - I na dodatek co chwilę trzeba mu zmieniać pieluchę - wyzłośliwiał się Kurski. Ziobro odparowywał: "Patrząc na wynik wyborczy, a dla polityka to jest najważniejszy werdykt, to przypomnę, że Jacek Kurski otrzymał odrobinę mniej tych głosów [ode mnie]. To kim jest Jacek Kurski, jeśli ja jestem leszczem?".

Topór wojenny jednak zakopali. Ziobro i Kurski zawarli nawet sojusz, czego efektem jest promowanie ludzi Ziobry w TVP - widać to doskonale po listach gości w programach publicystycznych. Ofiarami stali się ludzie związani z Porozumieniem Jarosława Gowina - ich rugowano z anten TVP.

Decyzje RMN w 100 proc. zależne od Kaczyńskiego

Formalnie los Jacka Kurskiego zależy od Rady Mediów Narodowych. To pięć osób: przewodniczący Krzysztof Czabański, Elżbieta Kruk, Joanna Lichocka, Grzegorz Podżorny i Juliusz Braun. Pierwsze trzy osoby to politycy PiS, ale są miedzy nimi różnice. Czabański i Lichocka są krytykami Kurskiego i gdyby to od nich zależało, to Kurski nigdy prezesem by nawet nie został. Ta dwójka wykonuje wolę Jarosława Kaczyńskiego, ale próbuje też wpływać na jego decyzje ws. mediów publicznych. Elżbieta Kruk taka wyrywna nie jest.

Cała trójka, jeśliby tylko dostała dyspozycję, aby Kurskiego odwołać, zrobiłaby to w mig.

Sojusznik w radzie nadzorczej TVP

Słabość do Jacka Kurskiego ma szef rady nadzorczej TVP - Maciej Łopiński. To ma duże znaczenie - jak bardzo, okazało się, gdy Kurskiemu dokooptowano do zarządu dwie osoby: Marzenę Paczuską i Piotra Pałkę - bliskich Andrzejowi Dudzie i Mateuszowi Morawieckiemu. Rada nadzorcza zawiesiła - na co naciskał Kurski - Pałkę, a ten potem sam zrezygnował z zasiadania w zarządzie. Kurski odzyskał w ten sposób jednowładztwo w zarządzie (przy remisie to jego głos jako prezesa przeważa). Później dokooptowano do zarządu trzeciego członka - Mateusza Matyszkowicza, dość powszechnie wysoko ocenianego za zarządzanie kulturą, ale w sprawach linii TVP pozostawiającego Kurskiemu wolną rękę.

Jacek Kurski ma ponadto swoich akolitów na Woronicza. Najwierniejszym - znienawidzonym przez wiele osób w środowisku PiS - jest Stanisław Bortkiewicz, który na korytarzach TVP jest nazywany "Bormannem".

Wrogowie: Duda, Morawiecki, Gowin

Cały ten układ stworzony przez PiS w mediach publicznych - mimo że pod dywanem wciąż odbywa się walka buldogów - zachowywał stabilność i jest funkcjonalny. Bo po pierwsze: Jarosław Kaczyński ma poprzez lojalną Radę Mediów Narodowych pełny wpływ na obsadę fotela prezesa TVP. Kurski jest lojalny wobec prezesa PiS, ale już Andrzeja Dudę i Mateusza Morawieckiego jego TVP wiele razy podszczypywała, czasami otwarcie krytykowała, a Jarosława Gowina ignorowała. Z kolei wicepremiera Piotra Glińskiego i jego żonę TVP wprost zaatakowała w "Wiadomościach" - Gliński wówczas pękł i nazwał ten program "domem wariatów".

Kurski przez ponad cztery lata rządów w TVP zdążył zyskać sobie wrogów w prezydencie, premierze i dwóch wicepremierach. Sam zapracował na to, aby Duda, Gowin i Morawiecki chcieli zobaczyć, jak pakuje się i opuszcza "koloseum" TVP pokonany.

Więcej o: