Dwa mld zł na koronawirusa zamiast dla TVP? W PiS-ie poważnie rozważają ten scenariusz

Media publiczne mogą obejść się smakiem i jednak nie otrzymać opiewającej na niemal 2 mld zł rekompensaty z budżetu państwa. Przynajmniej przed wyborami - wynika z informacji Gazeta.pl.

Do 6 marca prezydent Andrzej Duda musi zdecydować, co zrobić z uchwaloną przez Sejm ustawą o wynoszącej blisko 2 mld zł rekompensacie dla mediów publicznych. Początkowo wydawało się, że możliwe jest tylko jedno rozwiązanie - podpis głowy państwa pod dokumentem. Zwłaszcza w kampanii wyborczej mocne wsparcie Woronicza jest PiS-owi więcej niż potrzebne. Sytuacja mocno się jednak skomplikowała.

Nieoczekiwanie opozycji udało się bowiem przejąć narrację w tej kwestii. Zaczęła przekonywać Polaków, że Prawo i Sprawiedliwość woli finansować przychylne rządowi media niż cierpiącą na brak wystarczających funduszy onkologię. PiS znalazło się w defensywie. Najgorsze miało jednak dopiero nadejść. Nadeszło, gdy posłanka Joanna Lichocka podczas jednego z sejmowych głosowań pokazała środkowy palec politykom opozycji. Ci znów wykorzystali szansę i przekonali Polaków, że była dziennikarka obraża nie opozycję, tylko chorych na raka. Gdy dołożyć do tego niezdarne tłumaczenia parlamentarzystki ("Nie wykonałam wczoraj żadnego wulgarnego gestu i nie było takiej intencji") i kilka dni mówienia o kryzysie polskiej onkologii, PiS znalazło się pod ścianą.

Prezydenckie weto

Chociaż sprawa przycichła, PiS z defensywy wciąż nie wyszło, a problem nie został zażegnany. Ustawa wciąż czeka przecież na decyzję prezydenta Dudy. Z naszych informacji wynika, że na Nowogrodzkiej bardzo poważnie rozważany jest scenariusz prezydenckiego weta do ustawy. To zamykałoby temat przynajmniej do czasu majowych wyborów. - Jest na to wstępna zgoda Jarosława. Zapewne dogadamy się z Kurskim, że teraz nie będzie tych pieniędzy, ale jak wygramy wybory, to wrócimy do tematu i sprawą się ponownie zajmiemy - mówi dobrze zorientowany polityk PiS-u.

Czy prezydent podpisze ustawę o rekompensacie dla mediów publicznych? Zobacz, jak na to pytanie odpowiedział wicerzecznik PiS-u poseł Radosław Fogiel:

Zobacz wideo

Na tym jednak nie koniec. Weto wobec ustawy to tylko połowiczne rozwiązanie problemu. PiS, skoro już ma zapłacić tak wysoką cenę, wolałoby wyjść z tej sytuacji z tarczą, a nie tylko "na zero". Przekazanie środków na onkologię byłoby jednak kapitulacją wobec żądań i oskarżeń opozycji. Nasze źródła w obozie rządzącym twierdzą, że do tego nie dojdzie. PiS ma natomiast inny pomysł - w grę wchodzi przeznaczenie całości lub przynajmniej części wspomnianych 2 mld zł na walkę z koronawirusem oraz przeciwdziałanie możliwej epidemii tej choroby i jej skutkom.

Z jednej strony nie dawałoby to opozycji sukcesu na srebrnej tacy, z drugiej - pokazywałoby, że państwo poważnie traktuje największe obecnie zagrożenie i troszczy się o los obywateli. Jednocześnie fundusze w pewien sposób trafiłyby do służby zdrowia. Pozwoliłoby to "dobrej zmianie" upiec dwie pieczenie przy jednym ogniu - zamknąć na najbliższe miesiące temat rządowej pomocy dla mediów publicznych i politycznie skonsumować zagrożenie koronawirusem. Z kolei prezydent Duda jako wetujący ustawę o rekompensacie dla TVP wyszedłby na niezależnego polityka, który wraz z rządem dobro swoich rodaków stawia wyżej niż interesy zaprzyjaźnionych (i jakże potrzebnych w walce o reelekcję) mediów, a nawet wyżej niż powodzenie własnej kampanii.

"Gra toczy się o przyszłość Zjednoczonej Prawicy"

Nietrudno się jednak domyślić, że jedna osoba z takiego rozwiązania na pewno nie byłaby zadowolona. To prezes TVP Jacek Kurski. Jak informował "Dziennik Gazeta Prawna" prezes Telewizji Polskiej już zaplanował spotkanie z działającymi u publicznego nadawcy związkami zawodowymi. Celem rozmów ma być przygotowanie do zwolnień grupowych. - Oczywiście, że Kurski się krzywi, odgraża, że będzie musiał robić zwolnienia grupowe, zmieniać ramówkę etc. Ale tutaj nie ma zmiłuj, jak nie będzie nas, to jego też nie będzie - twierdzi nasze źródło.

Inny z rozmówców Gazeta.pl ze Zjednoczonej Prawicy dodaje: - Kurski też jest politykiem i doskonale wie, jak wygląda sytuacja. Wie, że trzeba pomóc Dudzie w kampanii, że trzeba powściągnąć własne ambicje, bo interes całego obozu jest teraz ważniejszy. Gra toczy się o przyszłość Zjednoczonej Prawicy.

Sam prezydent pytany w wywiadzie dla "Super Expressu" o decyzję ws. pieniędzy dla mediów publicznych unikał odpowiedzi i jednoznacznej deklaracji. Winę za kiepską finansową kondycję publicznych nadawców zrzucił na... Donalda Tuska. - Kiedyś był abonament i media publiczne utrzymywały się z niego, ale Donald Tusk zaczął nawoływać ludzi do jego niepłacenia i ludzie przestali płacić - ocenił prezydent.

Jak podaje serwis 300polityka, w poniedziałek 2 marca o godz. 14:00 głowa państwa spotka się w Pałacu Prezydenckim z szefem Rady Mediów Narodowych Krzysztofem Czabańskim. Tematem rozmowy będzie właśnie czekająca na decyzję prezydenta ustawa o rekompensacie dla mediów publicznych.