Arłukowicz dla Gazeta.pl: Moim zadaniem jest pokonanie Andrzeja Dudy. Nie mam zamiaru pchać się w światła fleszy

- Moim zadaniem jest pomoc Małgorzacie Kidawie-Błońskiej, zrobienie jak najlepszej kampanii i pokonanie Andrzeja Dudy. Nie mam zamiaru pchać się w światła fleszy i dotrzymywać pod tym względem pola szefowej kampanii prezydenta Dudy - w rozmowie z Gazeta.pl mówi Bartosz Arłukowicz, europoseł Platformy Obywatelskiej i szef kampanii Małgorzaty Kidawy-Błońskiej.

GAZETA.PL, ŁUKASZ ROGOJSZ: Chwilę przed naszą rozmową usłyszałem w "Onet Rano", jak reżyserka Ilona Łepkowska mówi: "Platforma powinna była postawić na Bartosza Arłukowicza jako kandydata na prezydenta. To fighter".

BARTOSZ ARŁUKOWICZ: Dziękuję, ale najlepszą kandydatką na prezydenta jest Małgorzata Kidawa-Błońska. Taką decyzję w prawyborach podjęła nasza partia. Nie mam wątpliwości, że to była dobra decyzja, dlatego teraz wszyscy musimy skupić się na jej kampanii.

Opinię fightera ma jednak pan, a nie pani marszałek. Nauczy ją pan walczyć?

Z Małgorzatą Kidawą-Błońską współpracujemy od dawna, od wielu lat. W polityce potrzebna jest gra zespołowa, połączenie różnych charakterów i różnych temperamentów. Nam się to udaje.

Ucieka pan od odpowiedzi. To będzie ostra kampania, bo i wy, i wasi główni przeciwnicy gracie o wszystko. Pani marszałek nie zabraknie tego "pazura"?

Wiemy, że nasi konkurenci nie przebierają w środkach. Jesteśmy gotowi na twardą kampanię, jesteśmy gotowi na dyskusję, ale przede wszystkim jesteśmy gotowi do ciężkiej kampanijnej pracy, której celem jest wygrana w wyborach prezydenckich.

W zwycięstwie pomogłyby dobre przemówienia i tzw. osobowość wiecowa. Tymczasem część polityków Koalicji Obywatelskiej przyznaje, że pani marszałek ma z tym spory problem, że ją to paraliżuje. Problem miał się pojawić w momencie nominacji na kandydatkę na premiera.

Niczego takiego nie zauważyłem, a jestem na większości publicznych spotkań, wieców i konwencji z udziałem Małgorzaty Kidawy-Błońskiej. Do tego kontakt z wyborcami, z publicznością ma wyśmienity. Z każdym rozmawia swobodnie i naturalnie. Wiem to nie od dziś, bo robiliśmy razem niejedną kampanię. Wszystkich tych, którzy uważają inaczej, zapraszam na spotkania. Sami się przekonają.

Czyli nie obawiacie się debat prezydenckich? Wasza kandydatka weźmie udział w tych przed pierwszą turą wyborów nawet, jeśli udziału odmówi prezydent Andrzej Duda?

Nie uciekamy od żadnej formy dyskusji. Mamy przejrzysty plan kampanii i jasny przekaz do wyborców. Niczego się nie boimy.

To weźmie udział czy nie?

Jak pojawią się propozycje, będziemy podejmować odpowiednie decyzje. Jeszcze raz podkreślam, że jesteśmy otwarci na każdą formę dyskusji.

W ostatnich tygodniach sporo było wpadek pani marszałek - tych językowych i tych merytorycznych. Wasi konkurencji starają się przypiąć jej łatkę obciachowej. Tak samo, jak zrobili to pięć lat temu z Bronisławem Komorowskim. A w polityce śmieszność zabija.

Przejęzyczenia zdarzają się każdemu, kto prowadzi otwartą kampanię i organizuje otwarte spotkania - bez barierek i ochroniarzy. To pokazuje, że marszałek Kidawa-Błońska jest prawdziwym, naturalnym politykiem. Człowiekiem jak każdy z nas. Dużo łatwiej o przejęzyczenie, kiedy mówi się z głowy i z serca o tym, co ważne dla Polek i Polaków, a nie to, co każe mówić partia jak w przypadku Andrzeja Dudy. Jego obecność na klubie parlamentarnym PiS-u w Jachrance, gdzie siedział przy jednym stole z partyjną wierchuszką, zestawiona z otwartym spotkaniem Małgorzaty Kidawy-Błońskiej np. w Piasecznie, najlepiej pokazuje różnicę między obojgiem kandydatów i obiema kampaniami.

Co pokazują sceny, gdy pani marszałek wita się z ludźmi, którzy w Pucku gwizdali i wyzywali prezydenta Dudę? Może powinniście się od nich stanowczo odciąć, bo później jesteście obarczani ich działalnością? Nijak nie pasuje to też do słów waszej kandydatki o dialogu, pojednaniu, walce z hejtem.

Rozumiem, że robimy wywiad oparty o pewną tezę.

Raczej o ważne i trudne pytania, których zbyt często nie słyszycie.

Małgorzata Kidawa-Błońska prowadzi kampanię wyborczą na ulicach, więc podchodzą do niej ludzie, którzy chcą nawiązać kontakt, przywitać się, porozmawiać. Podaje rękę i poświęca chwilę każdej z takich osób, przy czym nie oznacza to, że z każdą z nich się zna i wie o niej wszystko. Na pewno za plecami Kidawy-Błońskiej nie znajdziemy działacza Młodzieży Wszechpolskiej, który wcześniej palił kukły polityków.

To prawda, ale jest za to jeden z administratorów hejterskiego fan page'a Sok z Buraka.

Gdzie go pan niby znajduje?

Koordynuje działania sztabu waszej kandydatki na Belgię. Informował o tym na Twitterze wasz były europoseł Krzysztof Lisek: "@mycielski szefem sztabu @kidawa2020 na Belgię! Marcin, witamy na pokładzie! Razem góry będziemy przenosić a wybory wygramy na pewno :) @Arlukowicz @M_K_Blonska".

Kampanię w Belgii pomagają nam robić Wojciech Fimiński i Magdalena Ornat.

21-27 proc. poparcia - tyle w sondażach prezydenckich z ostatniego miesiąca Małgorzata Kidawa-Błońska otrzymuje przed pierwszą turą wyborów. Jako szef kampanii jest pan zadowolony z tych wyników?

Sondaże zawsze są ważne i każdy polityk je analizuje, ale wszyscy wiemy, że liczy się przede wszystkim wynik wyborczy i to, kto wejdzie do drugiej tury. Chcemy zmierzyć się w niej z Andrzejem Dudą.

Koalicja Obywatelska w tym samym czasie otrzymywała poparcie na poziomie 24-31 proc. Jak to rozumieć? Nie wszyscy wyborcy KO chcą poprzeć panią marszałek?

Wszystko zależy od sondażu, który weźmiemy pod lupę. Oczywiście analizujemy sondaże, ale przede wszystkim chcemy robić swoje. Mamy swoją strategię kampanii, którą konsekwentnie realizujemy. Liczę, że będzie to strategia skuteczna. Wybory prezydenckie mają swoją charakterystykę. Jest to wybór personalny. Wiele osób podejmuje ostateczną decyzję, na kogo zagłosować, dopiero po przeprowadzeniu całej kampanii wyborczej.

Kto odbiera głosy pani marszałek - Władysław Kosiniak-Kamysz, Szymon Hołownia, Robert Biedroń?

Po stronie opozycji mamy kilku kandydatów i to oczywiste, że w pierwszej turze głosy będą się rozkładać. Ważne jest, żeby nikogo ze strony opozycyjnej nie zrazić do siebie, dlatego że potem w drugiej turze wszyscy musimy stanąć ramię w ramię przeciwko Andrzejowi Dudzie. To jest najważniejsze. W związku z tym nie usłyszycie państwo ode mnie ani nie przeczytacie słów krytyki pod adresem innych kandydatów ze strony opozycyjnej.

W sondażach pokazujących rozkład poparcia przed drugą turą marszałek Kidawa-Błońska wciąż nie pokonuje urzędującego prezydenta. Czy i kiedy nastąpi moment przesilenia?

Każda kampania ma swoją dynamikę. Ubiegający się o reelekcję urzędujący prezydent zawsze ma przewagę, dlatego że swoją kampanię prowadzi nie przez kilka miesięcy, a de facto przez pięć lat. Siłą rzeczy wszyscy kandydaci opozycji są więc w trudniejszej pozycji startowej. Ale sytuacja w mojej ocenie będzie się zmieniać na naszą korzyść.

Kiedy przyjdzie ta zmiana? I od czego zależy?

Zmiana będzie postępować sukcesywnie z kolejnymi etapami prowadzonej kampanii wyborczej. W sobotę mamy konwencję Małgorzaty Kidawy-Błońskiej. To jeden z elementów kampanii, który ma na celu przybliżenie nas do zwycięstwa.

Co Platforma Obywatelska pokaże na konwencji w Warszawie 29 lutego? Sekretarz generalny PO Marcin Kierwiński uchylił rąbka tajemnicy w "Porannej Rozmowie Gazeta.pl":

Zobacz wideo

Rozmawiając z politykami Koalicji Obywatelskiej, można było usłyszeć, że Małgorzata Kidawa-Błońska nieco obawiała się powierzenia panu kierowania kampanią. Bała się, że będzie przy panu wypadać blado, że ją pan przyćmi. Dzisiaj można powiedzieć, że chciała uniknąć scenariusza, który stał się udziałem prezydenta Dudy jego szefowej kampanii - Jolanty Turczynowicz-Kieryłło. Pan w kampanii będzie trzymać się w cieniu?

Moim zadaniem jest pomoc Małgorzacie Kidawie-Błońskiej, zrobienie jak najlepszej kampanii i pokonanie Andrzeja Dudy. Nie mam zamiaru pchać się w światła fleszy i dotrzymywać pod tym względem pola szefowej kampanii prezydenta Dudy.

Jak ocenia pan działanie waszego sztabu po pierwszych tygodniach kampanii? W poprzednich kampaniach wasze sztaby miały spore problemy z samodzielnością.

Kampania toczy się zgodnie z przyjętym przez nas planem. Zmiana władzy w Platformie dodała nam wszystkim energii i myślę, że widać to w naszych działaniach.

Borys Budka nie ma ambicji, żeby kierować sztabem z tylnego siedzenia, jak robił to Grzegorz Schetyna i jego ludzie?

Borys Budka jest w teamie, który prowadzi kampanię pani marszałek. Gramy do jednej bramki.

Ale jest też ten mniej oficjalny team, można powiedzieć "wewnętrzny sztab", czyli kojarzeni z Donaldem Tuskiem Sławomir Nowak, Igor Ostachowicz i Michał Marcinkiewicz. Który ze sztabów faktycznie dowodzi kampanią?

A skąd takie założenie? Sztab mamy duży, w którym pracuje wiele osób.

Mówią o tym sami politycy Platformy.

Każda skuteczna pomoc w kampanii jest potrzebna.

Czyli może pan jasno zadeklarować, że panowie Nowak, Ostachowicz i Marcinkiewicz nie mają żadnego związku z kampanią marszałek Kidawy-Błońskiej?

Każdy kto chce pomóc w kampanii Małgorzaty Kidawy-Błońskiej jest mile widziany. Wszystkie ręce na pokład.

Wspomniany już Donald Tusk zadeklarował "pełną gotowość bojową" marszałek Kidawie-Błońskiej. Do czego przyda się wam w kampanii były premier?

Donald Tusk jest jednym z najbardziej znanych, rozpoznawalnych i szanowanych polityków w Europie. Ma potężne kontakty na całym świecie. Trudno byłoby wyobrazić sobie naszą kampanię bez Donalda Tuska.

On sam, rezygnując z walki o prezydenturę, mówił: "Uważam, że możemy te wybory wygrać, ale do tego potrzebna jest kandydatura, która nie jest obciążana bagażem trudnych, niepopularnych decyzji, a ja takim bagażem jestem obciążony od czasów, kiedy byłem premierem". Nie boicie się, że jeśli mocno zaangażuje się w kampanię pani marszałek, to zostaniecie obarczeni tym bagażem?

Każdy, kto rządził i podejmował samodzielnie decyzje, ma za sobą bagaż doświadczeń podjętych decyzji. Tylko politycy, którzy są niesamodzielni, takiego bagażu nie mają.

Co jeśli Tusk zmobilizuje elektorat Zjednoczonej Prawicy? W końcu działa na niego jak czerwona płachta na byka.

Spokojnie, strach nie jest bliską nam cechą. Nie zakładamy czarnych scenariuszy. Jesteśmy optymistami.

Przeprowadzaliście albo przeprowadzicie badania, pokazujące, jak wyborcy odbierają udział Tuska w kampanii i czy ten udział wam pomoże, czy zaszkodzi?

W każdej kampanii badania odgrywają ważną rolę. Pozwoli pan jednak, że kuchni i strategii obecnie prowadzonej kampanii nie będziemy omawiać na łamach mediów.

29 lutego konwencja Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, oficjalny start jej kampanii. To wtedy poznamy szczegóły jej programu, wizję Polski, pomysły na prezydenturę?

Odkryjemy karty, ale nie wszystkie. Kolejne elementy naszego programu, naszej strategii będziemy pokazywać w kolejnych etapach kampanii. Ja bardzo chętnie poznałbym program Andrzeja Dudy, żeby móc się do niego odnieść. Na razie, niestety, go nie znam, bo urzędujący prezydent go nie przedstawił.

I był to główny zarzut wobec jego niedawnej konwencji. Konwencji, którą chwalono jednak za rozmach i amerykański styl. Na płaszczyźnie formy będziecie chcieli rzucić PiS-owi wyzwanie, czy jednak skupicie się na treści?

Mam nadzieję, że nigdy nie będziemy starali się konkurować w formie kampanii wyborczej prowadzonej przez panią Turczynowicz-Kieryłło.

To na co położycie nacisk? Można spodziewać się flagowych obietnic, jakiegoś odpowiednika "500 plus" albo obniżenia wieku emerytalnego?

Nasz nacisk był, jest i będzie położony na ludzi, na problemy Polaków.

Co oprócz tego? Na jakich tematach, problemach oprzecie kampanię w jej dalszej części?

Na tematach, o których słyszymy na każdym spotkaniu: ochrona zdrowia, drożyzna w sklepach, ekologia i środowisko naturalne, praworządność, pozycja Polski na arenie międzynarodowej itd.

Więcej o: