Nowy ruch społeczny na wsi. Zaufany człowiek o. Rydzyka może zaszachować Andrzeja Dudę

Jacek Gądek
Rolniczy potentat i zaufany człowiek o. Tadeusza Rydzyka animuje na wsi nowy ruch społeczny, który może się z czasem przekształcić w związek zawodowy. Nieprzypadkowo dzieje się to w kampanii prezydenckiej. Dlaczego? Obóz rządzący chce po wyborach podjąć próbę zakazania hodowli zwierząt na futra, a Szczepan Wójcik ma fermy norki amerykańskiej.

Zobacz nagranie. PiS i ojciec Tadeusz Rydzyk od lat są w bliskich stosunkach:

Zobacz wideo

Formalnie to ogólnopolska akcja szkoleniowa "Tłumaczymy miastu wieś" Fundacji Polska Ziemia założonej przez Szczepana Wójcika. Ruszyła 19 lutego. Pierwsze spotkanie odbyło się w kinie w Krotoszynie. Przyjść miało ok. 200 osób - rolnicy i lokalni notable.

- Jesteśmy oskarżani o gwałcenie krów, o mordowanie zwierząt, o ocieplanie klimatu, o topnienie lodowców i tak naprawdę, jako rolnicy, jesteśmy obwiniani o wszystko - mówił tam Wójcik. Narzekał, że rolnicy muszą "zmagać się z grupami aktywistów czy 15-latek ze Szwecji". Wedle relacji mediów tego środowiska najczęściej powtarzane słowa w trakcie pierwszego spotkania kampanii to "Będziemy razem i nie damy się".

Sam Wójcik wypowiada się głównie w mediach o. Rydzyka. Jedna z osób, która go dobrze zna, mówi nam jednak: - Jeśli będzie trzeba, to odwiedzimy każdy powiat. Od czasów Andrzeja Leppera nikomu nie udało się zjednoczyć rolników. Trudno się dziś porównywać z Lepperem, ale chcielibyśmy znów ich zjednoczyć tak, jak rolnicy są zorganizowani w Holandii.

W zeszłym roku Szczepan Wójcik był akurat w Holandii, gdzie na protestach w imieniu perorował o ekologach.

Według naszego rozmówcy Wójcik chce teraz skrzyknąć rolników, ale "nie po to, aby wejść do polityki, tylko żeby politycy odczepili się od rolnictwa". - Nie ma planów, by wiązać się z jakąś partią, ale chcemy, aby politycy się z nami liczyli - dodaje. Inicjatywa ma się odbywać, jak słyszymy, bez wiedzy o. Rydzyka i póki co nie ma jego błogosławieństwa.

Ale to, że o. Rydzyk kibicuje Wójcikowi jest oczywiste. Nieprzypadkowo, gdy redemptorysta osobiście odznaczał go medalem Pro Ecclesia et Patria ("dla Kościoła i ojczyzny"), podkreślał: - Dziękuję i za to, że pan się nie poddał i hoduje te futrzaki. Żeby tego [hodowli zwierząt na futra] nie chcieli zniszczyć w Polsce.

To potentat z branży rolniczej, hodowca norek amerykańskich na futra i bydła mięsnego. Jest stałym bywalcem TV Trwam i Radia Maryja. Przez ostatnich parę lat wyrósł na jednego z liderów środowiska rolniczego i lobbystę tej branży. Stworzył nawet własny portal i telewizję internetową, a w mediach wypłynął, bo do spółki z o. Rydzykiem walczył z projektem ustawy o ochronie zwierząt, który osobiście popierał natomiast Jarosław Kaczyński.

Ustawa - nawet w okrojonej formie - póki co leży w szufladzie, bo w czasie kolejnych kampanii wyborczych PiS przestraszyło się środowiska rolniczego, w tym samego Wójcika. Z drugiej strony potentat produkował filmy o "ideologii LGBT", które mobilizowały wyborców prawicy, a przez o. Rydzyka emitowane były na antenie TV Trwam tuż przed kolejnymi wyborami. Co ciekawe, był też obecny na konwencji Solidarnej Polski w Teatrze Palladium, ale nie jest działaczem tej partii.

Na jednym ze spotkań "Tłumaczymy miastu wieś" gwiazdą była Renata Beger - była posłanka Samoobrony, dziś bardzo ciepło wypowiadająca się o PiS. Nota bene: Beger sama niedawno założyła swój związek - Polski Związek Zawodowy Rolnictwa "Wyzwolenie".

Przeczytaj wywiad! Renata Beger: w życiu to, proszę pana, ja jeździłam po brzytwie

- Podjęliśmy współpracę ze Szczepanem Wójcikiem, bo uważam, że jako reprezentanci rolników i rolnictwa powinniśmy się jednoczyć. W pojedynkę można zrobić niewiele, a razem już o wiele więcej. Widzimy zagrożenie ekoterroryzmem, więc chcemy ostrzegać rolników przed nim - mówi Renata Beger.

Wedle informacji Gazeta.pl Renata Beger ma teraz wrócić na ekrany. Jak? Ma prowadzić program telewizyjny w internetowej telewizji "Świat Rolnika" należącej do Wójcika. Ma tam lada dzień rozmawiać o rolnictwie - także z politykami.

Beger i Wójcik działają w tym samym celu: chcą wywrzeć presję na politykę - zwłaszcza na obóz PiS - choć pozostają na zewnątrz niej.

Renata Beger: - Każdy kandydat na prezydenta i partia polityczna muszą się liczyć z rolnikami i w pewnym momencie zwracają się do środowiska rolniczego. W odpowiednim czasie Polski Związek Zawodowy Rolnictwa "Wyzwolenie" wypowie się ws. wyborów prezydenckich.

Pieniądze na budowanie swojej wagi politycznej ma jednak Wójcik. Dla jego branży - hodowli zwierząt futerkowych - to być albo nie być. Dlaczego? W kampanii Andrzej Duda będzie walczył o głosy rolników, a tych chce reprezentować futrzarski potentat, ale za poparcie dla Dudy będzie oczekiwał deklaracji o zachowaniu branży futerkowej. Po wyborach PiS ma bowiem wrócić do ustawy kasującej fermy zwierząt futerkowych w Polsce, bo osobiście chce tego Jarosław Kaczyński. A wtedy to prezydent - jego weto - będzie ostatnią zaporą przed ustawą.

Więcej o: