Szef KRS przypadkiem wygadał się ws. listy poparcia dla Nawackiego? "Moja nie była zagrożona"

W przypadku sędziego Macieja Nawackiego nie uwzględniono wycofania poparcia na listach do KRS, a w przypadku szefa KRS Leszka Mazura - już tak. Gdyby u Nawackiego to uznano, nie mógłby kandydować do KRS. Tymczasem w rozmowie z Onetem Mazur stwierdził: - Nie powstał problem, bo moja lista nie była zagrożona. I bez tych wycofanych miałem dość głosów.

Wraca temat list poparcia dla kandydatów do Krajowej Rady Sądownictwa, nazywanej też neo-KRS (zmiany w niej wprowadzono w 2018 roku z inicjatywy Prawa i Sprawiedliwości). Chodzi o możliwość wycofywania poparcia dla poszczególnych kandydatów, co robili niektórzy sędziowie. Jednak jak opisuje Onet, Kancelaria Sejmu raz dopuszczała wykreślanie nazwisk, a raz nie.

>>> Wawrykiewicz: 27 osób z 10 tysięcy wpłynęło na wybór KRS:

Zobacz wideo

Cofanie podpisów pod listą Macieja Nawackiego

Kluczowa dla sprawy jest lista prezesa Sądu Rejonowego w Olsztynie sędziego Macieja Nawackiego. By kandydować do KRS, potrzeba było mieć co najmniej 25 podpisów, Nawacki zebrał ich 28 (w tym swój i żony).

Jednak pięcioro sędziów wycofało swoje poparcie - to oznaczałoby, że Nawacki nie mógł ubiegać się o członkostwo w KRS. Czworo z nich wycofało podpisy jeszcze przed tym, jak Nawacki pojechał osobiście złożyć listę w Sekretariacie Marszałka Sejmu. Sędzia potwierdził to nawet podpisem.

Więcej o sprawie cofania poparcia dla Nawackiego: "Wycofuję poparcie". Kolejne pismo sędzi w sprawie kandydatury Nawackiego do KRS ujawnione

Gdy listy ujawniła Kancelaria Sejmu, okazało się, że nie uwzględniono wycofania poparcia przez sędziów dla Nawackiego. Opublikowano nawet dwie opinie prawne na ten temat, w których dowodzono, że to niemożliwe.

Szef KRS mógł wykreślić 3 sędziów z listy. "Moja lista nie była zagrożona"

Inaczej stało się w przypadku np. obecnego przewodniczącego KRS Leszka Mazura, którego lista liczy 43 nazwiska, ale trzy z nich są zakreślone na czarno. Dlaczego? Ponieważ są to podpisy trzech sędziów, którzy wycofali swoje poparcie przed złożeniem dokumentów. Na stronach Sejmu jest nawet adnotacja:

Poz 4, 10 i 40 wykazu nie były brane pod uwagę - zostały wykreślone przed złożeniem dokumentu przez Pełnomocnika do Marszałka Sejmu.

Onet zapytał szefa KRS Leszka Mazura o tę sytuację. Ten wyjaśniał, że po prostu uwzględnił prośby sędziów, wykreślił ich podpisy i "wziął się za szukanie innych (sędziów, którzy udzielą mu poparcia - red.)". Po czym Mazur powiedział:

Ja nie posuwałem się w moim rozumowaniu wtedy do kwestii, czy podpisy można wycofać, czy nie. Nie powstał problem, bo moja lista nie była zagrożona. I bez tych wycofanych miałem dość głosów.

Mazur o zagrożonej liście. Sędzia: Wygadał się

Pytany o to, czy nie widzi różnicy w tym, że w jego przypadku uznano wykreślanie podpisów, a w przypadku Nawackiego nie, odparł, że "nie zaprzątał sobie wtedy tym głowy". Jednak to w poprzedniej wypowiedzi Mazura Onet dopatrzył się niekonsekwencji.

Czytaj więcej: Iustitia o listach poparcia: Nie ma Krajowej Rady Sądownictwa. Nawacki nie zebrał 25 podpisów

Mazur powiedział bowiem, że "jego lista nie była zagrożona" - można to interpretować jako nawiązanie do sytuacji Nawackiego. Gdyby w jego przypadku nie uznać ważności podpisów - nie zasiadałby w KRS.

Sędzia Dariusz Mazur, rzecznik Stowarzyszenia "Themis", tak w rozmowie z Onetem skomentował słowa Mazura: Z rozpędu przyznał, że jeden z członków neo-KRS nie miał wystarczającej liczby głosów poparcia. (...). Czyli też się wygadał.