Czy Lichocka poniesie konsekwencje jako członkini Rady Mediów? "Sprawę uważam za zakończoną"

Gest Joanny Lichockiej z Prawa i Sprawiedliwości na posiedzeniu Sejmu trafił już na plakaty opozycji. Pojawiły się też głosy, by posłanka poniosła bardziej formalne konsekwencje. Chodzi m.in. o jej stanowisko w Radzie Mediów Narodowych. Jednak przewodniczący RMN Krzysztof Czabański "zupełnie się nie zgadza", że powinien wyciągnąć wobec niej konsekwencje.

Afera wokół Joanny Lichockiej wybuchła w czwartek wieczorem po tym, jak na posiedzeniu Sejmu pokazywała posłom opozycji środkowy palec. Zdjęcia i nagrania szybko pojawiły się w mediach i internecie, posłanka zaczęła się tłumaczyć na Twitterze i w Sejmie, a jej wymówki tylko pogorszyły sytuację. 

Posłowie opozycji zaczęli domagać się formalnych konsekwencji za zachowanie posłanki, w tym postawienia jej przed komisją etyki poselskiej. Pojawiły się też głosy o tym, że powinna odejść z funkcji pełnionej w Radzie Mediów Narodowych - pisał branżowy serwis press.pl. Mówił o tym m.in. Piotr Zgorzelski z PSL

Nie wygląda jednak, by Lichocka miała ponieść konsekwencje jako członkini RMN. W rozmowie z WP.pl przewodniczący rady Krzysztof Czabański stwierdził, że organ nie podejmuje decyzji wobec członków rady. Podkreślił jednak, że jego zdaniem "sprawa jest zakończona". - Pani Lichocka przeprosiła za swoją zbyt emocjonalną reakcję - powiedział. W rzeczywistości Lichocka obstaje przy tłumaczeniu, że jej gest został "zmanipulowany", a ona "przeprasza urażonych". Co jest stwierdzeniem udającym przeprosiny, gdyż sugeruje, że wina leży nie po stronie osoby przepraszającej, a tych, którzy niesłusznie czują się "urażeni". 

Czabański zarzucił też krytykującym Lichocką "hejt" i "manipulowanie opinią publiczną".

Zobacz wideo: "Środkowy palec dla opozycji?" Kontrowersje wokół gestu posłanki Lichockiej

Zobacz wideo
Więcej o: