Nawacki o Juszczyszynie: "Zachwyciło go poklepywanie po plecach". O sobie mówi, że nie da się złamać

- Czy sędzia Juszczyszyn został przez kogoś podpuszczony? Z tego, co wiem, jest kilku sędziów, którzy z radością go ku takim demonstracjom popychali, podpuszczali go - mówi w rozmowie z Michałem i Jackiem Karnowskimi Maciej Nawacki, prezes Sądu Rejonowego w Olsztynie. Jak dodaje, kariera sędziego Juszczyszyna "może być skończona".

Prezes Sądu Rejonowego w Olsztynie Maciej Nawacki udzielił wywiadu tygodnikowi "Sieci". W rozmowie z Michałem i Jackiem Karnowskimi Nawacki opowiada m.in. o podarciu projektu uchwały olsztyńskich sędziów. - Nie jest to kwestia emocji. Był to wyraz mojej dezaprobaty dla treści zaprezentowanych chwilę wcześniej przez jednego z sędziów. Wykonywałem uchwałę Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego, która zawiesiła sędziego Pawła Juszczyszyna w czynnościach. Taka uchwała, zgodnie z prawem, musi być bezwzględnie wykonana - mówi Nawacki. 

Maciej Nawacki o podarciu projektu uchwały: Chciałem pokazać, że są granice

Prezes sądu stwierdza, że w treści uchwały znajdowało się "zawezwanie" do zaniechania "wdrażania uchwały Sądu Najwyższego". - Czyli coś, co można odczytać jako wezwanie do popełnienia przestępstwa. Rozrywając proponowany tekst, chciałem pokazać, że są granice, których przekraczać nie wolno. Nikomu - mówi.

O odsunięciu Pawła Juszczyszyna od orzekania Nawacki mówi tak: - Tu zdecydowano się na demonstracje polityczną, musiałem więc sam zarządzić właściwe czynności. Ale starałem się to zrobić z szacunkiem - pan sędzia miał prawo wejść do pokoju, zabrać swoje rzeczy.

Według Nawackiego do badania statusu jednego z sędziów Juszczyszyn mógł zostać "podpuszczony". - W życiu widziałem wiele przypadków pychy, ale ten wydaje mi się szczególnie jaskrawy. Pytają panowie, czy sędzia Juszczyszyn został przez kogoś podpuszczony? Z tego, co wiem, jest kilku sędziów, którzy z radością go ku takim demonstracjom popychali, podpuszczali go - mówi prezes sądu. - Wyczuli, być może, że rola sędziego celebryty przypadnie mu do gustu. Ale warto zauważyć, że sami tą drogą nie poszli, nie powtórzyli jego czynu. Wiedzą bowiem doskonale, że jest to działanie niezgodne z prawem i dla sędziego może się skończyć wydaleniem z zawodu - dodaje.

Juszczyszyn "jest w bardzo trudnej sytuacji"

W dalszej części wywiadu Nawacki stwierdza, że Juszczyszyn "uległ atmosferze polityzacji, z którą zetknął się na demonstracjach, na które chodził". - (...) Zachwyciło go poklepywanie po plecach przez część uczestników walki politycznej. Szkoda. Sędzia powinien być nieczuły na takie rzeczy - powiedział. 

Na pytanie, czy Juszczyszyn "może zawrócić z tej drogi", Nawacki odpowiada:

Nie wiem. Jest w bardzo trudnej sytuacji. Obawiam się, że jego kariera jako sędziego może być skończona

- mówi. 

Zobacz wideo Pełnomocnik sędziego Juszczyszyna o odsunięciu go od orzekania

Gdy rozmowa schodzi na polski system sądowy, pojawiają się nawiązania do PRL. Nawacki stwierdza, że w "okresie komunizmu zatruto zasady odziedziczone po II Rzeczypospolitej: przepuszczono wszystko przez filtry ideologii komunistycznej, marksizmu, nadano słowom, pojęciom nowe znaczenia i wyszedł z tego koszmar niemający nic wspólnego z praworządnością". - Podobnie było też w II Rzeczy. W książce Huguesa Rabualta "Granice wykładni sędziowskiej" przeczytałem historię sprawy, którą w sądzie pracy wniósł obywatel niemiecki narodowości żydowskiej, zwolniony z tego tylko powodu z pracy. I sędzia uznał, wbrew jednoznacznym zapisom prawa zakazującym dyskryminacji z powodu narodowości, że musi on uwzględniać ideologię narodowo-socjalistyczną, która Żydom jako nieludziom nie przyznaje praw obywatelskich - mówi Nawacki.

"Nie złamię się"

Nie porównuję nikogo do nazistów, ale wskazuję, jakie ryzyko wiążę się z przyznaniem sobie przez sędziów władzy kwestionowania praw zgodnie z własnymi przekonaniami. Jest zatem odwrotnie, niż się głosi: to nie władza wykonawcza dokonuje zamachu na sądownictwo, ale władza sądownicza próbuje przejąć uprawnienia władzy wykonawczej i ustawodawczej 

- podkreśla sędzia.

Karnowscy w jednym z pytań stwierdzają, że w listach sędziów, którzy udzielili poparcia kandydatom do KRS, "nie ma żadnych nieprawidłowości". - O co zatem chodziło w tej awanturze? - pytają. 

- Chodziło i chodzi zaszczucie tych, którzy śmieli się wyłamać z narzucanej jedności - odpowiada Nawacki. 

- Nie złamią pana? - brzmi kolejne pytanie.

- Nie złamią - odpowiada sędzia.

Więcej o: