"Trzeba anulować, bo przegramy". Kancelaria Sejmu: W trakcie głosowania nie zgłoszono żadnych usterek

W trakcie listopadowego wyboru członków Krajowej Rady Sądownictwa przez Sejm nie zgłoszono żadnych usterek - wynika z informacji, jaką Kancelaria Sejmu udostępniła Fundacji ePaństwo. Głosowanie odbiło się szerokim echem. Parlamentarzyści sygnalizowali problemy z oddaniem głosu, a marszałek Sejmu Elżbieta Witek zarządziła powtórkę głosowania. Zdaniem opozycji - nie zrobiła tego zgodnie z prawem.

Sejm w nocy z 21 na 22 listopada ubiegłego roku wybrał czterech nowych członków Krajowej Rady Sądownictwa - Marka Asta, Arkadiusza Mularczyka, Bartosza Kownackiego i Kazimierza Smolińskiego. Do wyboru członków KRS użyto specjalnej maszynki do głosowania, która już wcześniej sprawiała problemy parlamentarzystom.

W trakcie procedury część posłów zaczęła sygnalizować, że ich urządzenia do głosowania nie działają. Na jednym z nagrań słychać, jak jedna z posłanek PiS krzyczy - "Trzeba to anulować, bo my przegramy".

Marszałek Sejmu Elżbieta Witek przerwała głosowanie, nie podając jego wyników i zarządziła powtórkę. Parlamentarzyści Lewicy złożyli zawiadomienie do prokuratury. Zwracali uwagę, że reasumpcji głosowania można dokonać na wniosek 30 posłów, co więcej, muszą być też ogłoszone wyniki pierwszego z nich. A te nie zostały przez marszałek podane. 

>>> "Trzeba to anulować, bo my przegramy" - co wydarzyło się w Sejmie?

Zobacz wideo

Ośrodek Informatyki Kancelarii Sejmu podał wówczas, że "w głosowaniu nr 48 i 49 nad wyborem na stanowisko sędziego Trybunału Konstytucyjnego wystąpiły problemy z korzystaniem z karty do głosowań, w wyniku którego jeden z posłów klubu opozycyjnego nie oddał głosu, a podczas głosowania nr 52 nad wyborem posłów-członków Krajowej Rady Sądownictwa nastąpiło zawieszenie dwóch czytników systemu do głosowań". 

"Warto podkreślić, że praktyka anulowania głosowań i ich powtarzania nie stoi w sprzeczności z wieloletnim obyczajem parlamentarnym, a podobne przykłady występowały w każdej kadencji Sejmu" - komentowała Kancelaria Sejmu.

- Na sali zapanował chaos, część urządzeń do głosowania nie działała w sposób prawidłowy, a wezwania do powtórnego głosowania padały ze wszystkich stron sali - mówiła rzeczniczka PiS Anita Czerwińska.

Kancelaria Sejmu: Nie doszło do awarii krytycznych systemu

Fundacja ePaństwo zwróciła się do Kancelarii Sejmu z wnioskiem o informacje na temat zgłaszanych usterek. Odpowiedź wpłynęła w styczniu. Wynika z niej, że “w latach 2015-2019 nie wystąpiły awarie krytyczne systemu (uniemożliwiające prowadzenie głosowań)".

Jedyne zgłoszone w tym czasie usterki odnotowano w grudniu 2015 r. oraz marcu i lipcu 2016 r.

"Z odpowiedzi wynika, że nie zgłoszono usterek dotyczących głosowania przeprowadzonego 22 listopada. Uprawdopodabnia to wersję niektórych posłów, że anulowanie głosowania spowodowane było tym, że nie poszło ono po myśli Pani Marszałek" - komentuje Krzysztof Izdebski z Fundacji ePaństwo. 

Jak mówi w rozmowie z "Rzeczpospolitą" poseł PO Robert Kropiwnicki, wszystko wskazuje na to, że do zamieszania doszło w wyniku pomyłek parlamentarzystów. – Podczas takiego głosowania najpierw trzeba zaznaczyć poszczególnych kandydatów zielonym przyciskiem, a na końcu całą listę zatwierdzić białym. Jednak wielu posłów, widząc nazwisko, próbowało zaznaczyć je białym i tym samym wysyłało pusty głos. Głosowania z listy zdarzają się raz na wiele miesięcy, więc są problemem dla posłów – tłumaczy parlamentarzysta.

Więcej o: